1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Fostex HP-A8mk2 + TH900mk2

Fostex HP-A8mk2 + TH900mk2

Opinia 1

W dobie permanentnej przenaszalności, wszechobecnego outsourcingu i pracy zdalnej decydując się na tzw. system desktopowy klasy premium warto mieć na uwadze kilka zagadnień. Z resztą owe reguły, o których już dosłownie za chwilę, równie dobrze sprawdzają się i w warunkach domowych, gdzie chcąc mieć chwilę spokoju i odciąć się od szumu otoczenia, bądź właśnie owemu otoczeniu dać odetchnąć od mało akceptowalnych a przez nas umiłowanych nurtów muzycznych. W tym momencie nie ma sensu zaklinać otaczającej nas rzeczywistości i pogodzić się z faktem, iż w większości przypadków głównym źródłem sygnału stają się bądź to wszelakiej maści streamery, bądź komputery a kontent pozyskiwany jest zarówno z naszych coraz bardziej przepastnych plikotek zlegających na domowych NASach, jak i z serwisów stramingowych. Oczywiście w takiej sytuacji należy skupić się na odpowiednim bogactwie interfejsów cyfrowych, choć i obecność analogowych wejść liniowych będzie mile widziana. Mowa oczywiście o stosownym, bogato wyposażonym DACu zdolnym podołać nawet wymagającym słuchawkom, które to z kolei wypadałoby, żeby były możliwie komfortowe i … zamknięte (aspekt izolacji). Tym oto sposobem dotarliśmy do bohaterów dzisiejszej recenzji, czyli firmowego, sygnowanego przez japońskiego Fostexa zestawu w składzie wzmacniacza słuchawkowego będącego również przetwornikiem cyfrowo-analogowym HP-A8mk2 i słuchawek TH900mk2.

Fostex HP-A8mk2 to urządzenie nie dość, że całkiem kompaktowe i dające się bez większych problemów ustawić nawet na nieco zabałaganionym biurku to jeszcze na swój minimalistyczny sposób eleganckie. Wśród dominującej w projekcie plastycznym czerni warto wyróżnić wyraźny kontrast pomiędzy akrylowym frontem i nieco bardziej utylitarną szorstkością płyt korpusu. Wróćmy jednak do owego frontu, gdzie centralne miejsce zajmuje niewielki dwuwierszowy wyświetlacz, poniżej którego ulokowano włącznik główny, selektor wyjść, podwójne gniazda słuchawkowe i kolejny selektor – tym razem wejść, tuż obok którego przycupnęła masywna gałka regulacji głośności.
Ściana tylna prezentuje się równie atrakcyjnie. Sekcja wejść obejmuje zarówno parę analogowych gniazd RCA, jak i zestaw dwóch optycznych, pojedyncze koaksjalne, AES/EBU i nieodzowne w dzisiejszych czasach USB, oraz dość rzadko spotykany w urządzzeiachh stacjonarnych slot na karty SD (SDHC). Interfejsy wyjściowe, oprócz pary analogowych RCA reprezentują pojedynczy optyk i koaksjal. Wyliczankę zamyka trójbolcowe gniazdo zasilania IEC.
Na odnotowanie zasługują również dostępne tak z poziomu frontu, jak i niewielkiego pilota funkcje zmiany upsamplingu (x1, x2, x4), wzmocnienia (0-20dB w 0,5dB krokach), filtrów cyfrowych, master-clocka i multum innych typowo użytkowych nastaw włącznie z zapamiętywaniem ostatniego źródła, czy wyłączaniem wyświetlacza. Jednak to nie czas i nie miejsce na tego typu dyrdymały, więc wszystkich zainteresowanych odsyłam w tym momencie do obszernej i szczegółowej instrukcji obsługi.
Sercem 8-ki jest kość przetwornika AK4490 zdolna obsłużyć nie tylko sygnały 24 Bit /192 kHz, lecz również DSD i to do 11,2 MHz włącznie. Współpracuje ona z odbiornikami AK4118 (dla sygnałów S/PDIF) oraz Texas Instruments TM320C55 (dla USB) i dwoma oscylatorami kwarcowymi – dedykowanymi częstotliwościom 44,1 oraz 48 kHz i ich krotnościom. Za sterowanie głośnością odpowiada układ JRC Muses72320 i Muses8920. W stopniu wyjściowym znajdziemy za to tranzystory 2SA1930/2SC5171 a o zasilanie dba niewielki toroid z kilkoma kondensatorami Nichicon Muse i Elna. Wraz z DACzkiem producent oferuje własny odtwarzacz programowy ułatwiający odtwarzanie gęstych plików.
I tutaj drobna uwaga natury użytkowej. Okazało się bowiem, że podczas testów sprawdziły się obawy producenta zawarte w formie oficjalnego ostrzeżenia na stronie produktu. Otóż na jednym z moich komputerów z zainstalowanym Windows 10 w wersji Creators Update każdorazowa próba instalacji dedykowanych sterowników kończyła się fiaskiem i jedyną szansą na sprawdzenie, jak słuchawko-DACzek z Kraju Kwitnącej Wiśni radzi sobie z sygnałami dostarczanymi mu po USB okazało się użycie drugiego komputera, również z 10-ka na pokładzie, lecz jeszcze przed ww. nieszczęsnym updatem.

Nie ukrywam, że największe wrażenie robią lakierowane na metaliczny burgund – „Urushi”, obudowy z drewna Brzozy grabolistnej (Japanese Cherry Birch – Betula grossa) ozdobione srebrzystymi firmowymi napisami z … platynowej folii słuhawki. To jednak zaledwie jeden z wielu elementów wyróżniających TH900mk2, gdyż zagłębiając się w niuanse natury konstrukcyjnej odkryjemy więcej intrygujących rozwiązań. Weźmy na ten przykład skóropodobne nausznice, które na pozór wyglądają jak dziesiątki, jak nie setki im podobnych padów dostępnych na rynku. Tymczasem okazuje się, iż wykonano je z tzw. skóry białkowej (proteine leather), której jednym z głównych składników są membrany kurzych skorup. Podobnie jest w części dynamicznej, gdzie 50 mm diafragmy wykonano z biocelulozy („Biodyny”) a autorski neodymowy układ magnetyczny może pochwalić się indukcją magnetyczną na poziomie 1,5 Tesli. Do standardowego wyposażenia należy niezbalansowany miedziany (czystość 7N OFC) przewód ET-H3.0N7UB, który z powodzeniem można zastąpić opcjonalnym, zbalansowanym już odpowiednikiem ET-H3.0N7BL. I jeszcze jeden, niezwykle miły „drobiazg”. Otóż w pokaźnych rozmiarach kartonowym pudle wraz ze słuchawkami znajdziemy firmowy stojak.

A jak tytułowa para wypada brzmieniowo? Po dogłębnym i gruntownym wygrzaniu śmiem twierdzić, że Japończykom udało się połączyć iście studyjną rzetelność i prawdomówność z typowo audiofilskim wysublimowaniem i czarem. Mamy zatem idealnie wręcz skomponowany miks rozdzielczości i detaliczności z niezwykłą gładkością i umiarkowaną słodyczą. W dodatku całość okraszono tak sugestywną przestrzennością, że w początkowej fazie odsłuchów musiałem kilkukrotnie się upewniać, że mam do czynienia z konwencjonalnymi konstrukcjami dynamicznymi a nie z którymś z modeli planarnych. Dla lepszego zobrazowania tego aspektu jedynie dodam, iż Fostexy w niczym nie ustępowały nie tak dawno recenzowanym przez nas MrSpeakers Ether Flow. Robi się ciekawie? Ano właśnie. A przecież to dopiero początek. Zagłębiając się bardziej w szczegóły okazuje się bowiem, iż HP-A8mk2 wespół TH900mk2 stanowią na tyle zgrany duet, że trudno jest je czymkolwiek zaskoczyć i przyłapać na jakiś ewidentnych niedociągnięciach. W roli materiału testowego świetnie sprawdziła się ścieżka dźwiękowa „Allied” autorstwa Alana Silvestri, gdyż niemalże senne i leniwe fragmenty pozwalające ukoić skołatane nerwy przeplatają się tam ze zrealizowanymi z typowo hollywoodzkim rozmachem fragmentami symfonicznych tutti. Warto w tym momencie podkreślić nad wyraz wyborną selektywność pozwalającą z łatwością śledzić nie tylko pierwszoplanowe popisy, ale i dalsze rzędy zajmowane przez muzyków. Czuć było tak rozmach, jak i swobodę wielkiego aparatu wykonawczego a jeśli dodamy do tego zdolność oddania naturalnej barwy dęciaków (np. w „The Sheik of Araby”) okaże się, że w takich klimatach Fostexy będą trudne do pobicia.
Zmieńmy jednak nieco repertuar i sięgnijmy po dość depresyjną i chropawą elektronikę czyli „Abyss” Chelsea Wolfe. Niemalże apokaliptyczno subsoniczne intro okraszone głosem wokalistki serwowane bezpośrednio do uszu wywołuje prawdziwie piorunujące wrażenie. Bas schodzi piekielnie nisko, lecz jest cały czas świetnie kontrolowany i próżno doszukiwać się tu jakichkolwiek znamion poluzowania. Podobnie bezkompromisowo prezentuje się przeciwległy skraj pasma, który ani myśli cokolwiek łagodzić, czy powlekać cyfrowe chropowatości poprawiającą przyjemność konsumpcji warstwą lukru. Nic z tych rzeczy, gdyż właśnie tutaj odzywa się wspominana na wstępie studyjna wierność reprodukowanemu materiałowi i najoględniej rzecz ujmując prawdomówność. Jeśli mamy usłyszeć przester, to go usłyszymy z całym dobrodziejstwem inwentarza. Zostanie bowiem podany z pełnią palety kakofonicznych doznań i jeśli tylko nie upilnujemy pokrętła głośności, to często również na granicy bólu. Ale właśnie – głośność. Zarówno słuchawki, jak i DAC-o wzmacniacz nie mają pod tym względem żadnych kompleksów i pomimo najszczerszych chęci nie udało mi się doprowadzić ich ani do kompresji, ani chociażby do przesterowania. Oczywiście możemy czysto hipotetycznie założyć, iż stan taki są w stanie osiągnąć, lecz ze względu na dość oczywiste przywiązanie do własnego słuchu niespecjalnie chciałem nausznie się o tym fakcie przekonać, gdyż ze sporą dozą prawdopodobieństwa byłaby to moja ostatnia recenzja.
Na koniec wspomnę o jeszcze jednym aspekcie, który podczas testowych odsłuchów przykuł moją uwagę. Otóż Fostexy pomimo tego, że niespecjalnie starają się zjednać sympatię zmanierowanych słuchaczy przesłodzoną i wypchniętą średnicą nie mają bynajmniej tendencji do jej ochładzania, zmatawiania, czy wycofywania. Po prostu wszystko jest na swoim miejscu a zarówno wspomniana wcześniej Chelsea Wolfe, jak i Hannah Reid („If You Wait (Deluxe Version)” London Grammar) pomimo tego, że charakteryzowały się dość „stonowanym” spektrum barwowym potrafiły zabrzmieć pięknie, namacalnie i co najważniejsze naturalnie. Japońska elektronika nie dość, że potrafiła to uszanować, czyli nie majstrować przy saturacji, to jeszcze poprzez ową naturalność pokazywała, że piękno ma różne oblicza i tylko od nas zależy czy zdołamy je dostrzec.

Choć tytułowy duet Fostexa nie należy do najtańszych propozycji na naszym rynku, to uczciwie trzeba przyznać, że HP-A8mk2 z TH900mk2 oferują ponadprzeciętną transparentność brzmieniową i uniwersalność repertuarową. Dzięki temu powinny sprawdzić się w praktycznie dowolnych konfiguracjach sprzętowych i jedyną rzeczą o jakiej warto pamiętać jest lekka nieprzewidywalność jeśli chodzi o kompatybilność sterowników USB z najnowszymi update’ami dedykowanymi Windows 10. Miejmy jednak nadzieję, że ww. niedogodności zostaną możliwie szybko usunięte bądź to po stronie Japończyków, bądź kolejną łatką dla popularnych „okienek” a powyższy akapit będzie można uznać za niebyły.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu:
– CD/DAC: Accuphase DP-410; Ayon CD-35; Musical Fidelity Nu-Vista CD
– DAC: Cayin iDAC-6
– Odtwarzacz plików: laptop Lenovo Z70-80 i7/16GB RAM/240GB SSD + JRiver Media Center 22 + TIDAL HiFi + JPLAY; Yamaha WXC-50
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Shelter 201
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Wzmacniacz słuchawkowy: Leben CS-300F; Cayin iHA-6
– Słuchawki: Meze 99 Classics Gold; Audeze LCD-4; MrSpeakers Ether Flow
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II
– Listwa: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform; Thixar Silence Plus
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+
– Stolik: Rogoz Audio 4SM3
– Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Albat Revolution Loudspeaker Chips

Opinia 2

Śledząc typowe dla klimatu umiarkowanego dynamiczne zmiany aury – na przemian upał i następujące po spektakularnych burzach znaczne spadki temperatur – z pewnością łatwo jest się domyślić, iż nastał tak zwany „sezon ogórkowy”, czyli potocznie mówiąc wakacje. To zaś z punktu widzenia wielu osobników homo sapiens oznacza ni mniej ni więcej, jak naturalne spowolnienie codziennego trybu życia. I powiem Wam, że owszem, w pewnych aspektach mojej egzystencji coś bliskiego takiemu postawieniu sprawy udało mi się zaliczyć. Jednak nasz portal bez względu na następujące po sobie, kreowane przez szkolnictwo, powszechne okresy nie może beztrosko dać ponieść się chwili błogiego lenistwa, dlatego też nie zwalniając tempa (no może minimalnie) na początek tego dość istotnego z punktu widzenia podróży okresu zdecydowaliśmy o publikacji recenzji zestawu słuchawkowego. Co prawda prezentowany dzisiaj set nie jest typowym niezbędnikiem globtrotera, ale bez względu na to, bardzo miło jest mi poinformować, iż na recenzencki warsztat trafił firmowy set słuchawek i dedykowanego wzmacniacza japońskiej marki Fostex TH 900 plus HPA8 mk2, których dystrybucją na naszym rynku zajmuje się warszawski MIP.

Opis dzisiejszych bohaterów rozpocznę od słuchawek. Jak zdradzają załączone fotografie, mamy do czynienia z konstrukcją zamkniętą. Dokładniejsza inspekcja wykazuje, iż ten model nie jest jakimś przykładem hołdowania błyskotkom. Ot, wysubimowane wizualnie ciemno-czerwone, okrągłe muszle, bardzo szeroki, a przez to wygodnie sadowiący się na głowie pałąk, przyjemne w dotyku otaczające narządy słuchu pady i stanowiąca komplet zbawienna podczas przerw w słuchaniu podstawka. Jak widać, do testów trafił bardzo wyważony designersko produkt, co może delikatnie sugerować, iż cała konstruktorska para poszła nie w wygląd, tylko walory soniczne. Kontynuując opis naszych bohaterów skreślę kilka słów na temat wspomnianego wzmacniacza słuchawkowego. I tutaj mała niespodzianka, gdyż ten skromny gabarytowo piecyk jest wyposażony w przetwornik cyfrowo-analogowy, co w dobie słuchania z plików bardzo ułatwia temat zasilania go różnorodnymi sygnałami od analogowych po cyfrowe. A patrząc na tył urządzenia jest w czym wybierać, gdyż w pakiecie interfejsów dostajemy: po jednym coaxialu (na wejściu i wyjściu), potrojone optyczne (dwa wejścia, jedno wyjście), jedno AES/EBU, jedno USB, slot na kartę SD i po parze wejść i wyjść analogowych. Tak prezentuje się lista walorów tylnego panelu, a gdy swój wzrok przerzucimy na front, okażę się, że jest równie ciekawy jak plecy. A jak to wygląda? Z punktu widzenia użytkownika ważną informacją wydaje się być ozdobny front-panel z czernionego akrylu. W górnej parceli jego centralnej części zaimplementowano czytelny wyświetlacz, a pod nim podwójne gniazda słuchawkowe. Jeśli chodzi o pozostałe akcesoria funkcyjne, trzeba dodać, iż na lewej stronie znalazł się włącznik i selektor wyjść, a na prawej wybór gniazd wejściowych i gałka wzmocnienia. Myślicie, że skromnie to wygląda? Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo się mylicie, gdyż w kontakcie organoleptycznym całość projektu znacznie zyskuje.

Rozpoczynając opis brzmienia tytułowego zestawienia zwrócę jedynie uwagę, iż podczas całego testu wzmacniacz pracował w funkcji wykorzystującej wewnętrzny przetwornik cyfrowo-analogowy. To było celowe działanie, gdyż w dobie wszechobecnych plików temat źródła bardzo często załatwia najzwyklejszy komputer, dlatego też idąc tropem „nowego” nie bawiłem się w przedpotopowe karmienie HPA-8 ki przez wielu uznawanym jako odchodzący do lamusa sygnałem analogowym. A jak pakiet Fostexa prezentuje świat muzyki? Przyznam, że bardzo ciekawie. Ciekawie, gdyż otrzymujemy dobrze osadzony w masie i energii środka pasma dźwięk. To zaś wielu opartym o intymność przekazu nurtom muzycznym pomaga przybliżyć nas do zamierzeń artystów. Ale to nie koniec ciekawostek, gdyż w sukurs masie dźwięku idą dźwięczne, ale mające swoją grubość blachy perkusisty i będące areną dla wydarzeń muzycznych mocno zaznaczone czarne tło. Oczywiście, jak to zwykle bywa, znajdą się tacy, którzy wymienione przed momentem aspekty odbiorą w domenie lekkich problemów, ale właśnie dlatego każda marka ma w swojej ofercie kilka modeli każdego z produktów, aby w zależności od wymagań potencjalnego zainteresowanego dać mu to, czego potrzebuje. A jeśli mnie znacie, z pewnością wiecie, iż ja w swej walce o ciekawy dla mnie dźwięk stawiam na barwę, ale nie zapominam przy tym o tak ważnym dla swobodnego wybrzmiewania poszczególnych dźwięków oddechu przekazu. I wiecie co, tak patrząc przekrojowo, przy całościowym dobrym odbiorze realizowanych przez tandem z Japonii w moim ośrodku mózgowym wydarzeń muzycznych brakowało mi jedynie większej dawki swobody. Nie, żebym narzekał, ale szczypta witalności byłaby przysłowiowym akcentem wieńczącym dzieło. Dobrym przykładem na wyartykułowane tej teorii jest płyta Gary Peacock Trio „Now This”. Majestatyczny i dźwięczny fortepian, solidnie podbudowany, z informacjami o pudle i strunach kontrabas i materializujące się na czarnym tle blachy perkusji pokazały, że japońskie nauszniki potrafią bardzo wiele. Jednak odnosząc się do utyskiwania na oddech w muzyce, trzeba powiedzieć, że ta kompilacja jest dość ciemną aranżacją i zbyt nasycona czernią aura wydarzenia czasem sprawiała wrażenie lekkiej ospałości przenikających mnie dźwięków. Oczywiście trochę naciągam fakty, ale jedynie dla lepszego ukazania pewnego sznytu grania naszych bohaterów, a nie ich deprecjonowania. Ale nie panikujcie zbyt szybko, gdyż jak to zwykle bywa, końcowy efekt brzmieniowy bardzo często zależy od materiału muzycznego, czego idealnym przykładem jest Cassandra Wilson z krążkiem „Blue Light ‚Til Dawn”. W tym przypadku mamy do czynienia z bardzo dobrze podrasowaną, a nawet rzekłbym, że trochę przerysowaną realizacją i wszelkie marudzenia na temat braku doświetlenia, czy witalności sceny muzycznej możemy włożyć między bajki. Reprodukowane przez Fostexy partie wokalne pomagały w bardzo łatwym zorientowaniu się, iż mamy do czynienia z czarna artystką. To naturalnie była zasługa wysycenia dźwięku, ale od razu dodam, że na tej manierze grania o dziwo w najmniejszym stopniu nie cierpiała mająca swoje do powiedzenia gitara. Przekazała soczysty pakiet informacji o strunach, ale na przekór zbyt dosłownym potraktowaniu czerni tła również z ich atakiem i wybrzmieniach. Zatem czegóż chcieć więcej? Mało tego. Ta kompilacja pokazała również, że rozgrywane wydarzenie muzyczne jawiło się w realiach dobrej separacji każdego ze źródeł pozornych, co sprawiało, iż nawet najbardziej rozbudowane przebiegi nutowe nie zlewały się w jedną ciężkostrawną papkę. Na zakończenie naszej przygody z burgundowymi nausznikami z kraju kwitnącej wiśni przywołam sparing z grupą Radiohead „Hall To The Thief”. I? No cóż. Muzyka rockowa rządzi się swoimi prawami i podczas relacji z tego podejścia testowego mam jedynie dobre wiadomości. Tytułowy zestaw jest idealnym partnerem do takiej muzy. Stopa perkusji to stopa perkusji, wszelkie instrumentarium miało swoją odpowiednią masę, a wokalista energię głosu. Co ważne, nic się nie zlewało, a jedynie pokazywało, że każdy instrument ma całkowicie inną, przypisaną do siebie energię wybrzmiewania. Nie ma tak, że czy słuchamy gitary lub perkusji, nasza głowa ma przeżyć małe trzęsienie ziemi. Od tego są bębny, a reszta co prawda również nie może być anorektyczna, ale z pakietem swoich walorów masowo-barwowych nie może dorównywać atrybutom perkusisty. I właśnie w tym japoński tandem okazał się być bardzo przekonujący, co wespół z dobrym radzeniem sobie w muzyce około-jazzowej stawia Japończyka w ciekawym świetle.

Gdy tytułowe słuchawki i wzmacniacz wylądowały na będącym miejscem kaźni stoliku, mierząc ich siły przez pryzmat bardzo spokojnego designu nie liczyłem na tak dobry występ. Dlatego jestem bardzo rad z tak miłego zaskoczenia. Owszem, w całej swej dobroci dla wielu gatunków muzycznych w ECM-owskim jazzie były trochę zbyt zachowawcze. Ale raz – nie było źle, tylko nieco mniej swobodnie w stosunku do zdecydowanie droższych konkurentów, a dwa – należy wziąć pod uwagę moje codzienne obcowanie z bardzo drogim zestawem z kolumnami pełno-pasmowymi, co mimo nastawienia na bezstronność prawdopodobnie bezwiednie podnosiło porzeczkę oczekiwań. Puentując dzisiejsze spotkanie i oceniając bohaterów powiedziałbym, że jeśli ktoś nie nastawia się na ponadprzeciętną wyczynowość w przecież bardzo trudnym do oddania, bo często grającym ciszą jazzu spod znaku ECM, nie powinien zaniechać posłuchania, a wręcz zalecam zapoznanie się z opisywanym duetem Fostexa. To jest dobrze skrojony w masie, kolorze i separacji źródeł pozornych set i jeśli obcujecie z inną muzą, temat sprzętu do jej pochłaniania zamkniecie na długie lata. A gdy na koniec przypomnę o będącej dodatkowym atutem wielofunkcyjności wzmacniacza, dla wielu potencjalnych nabywców sprawa wydaje się być przesądzona.

Jacek Pazio

Dystrybucja: MIP
Ceny:
Fostex HP-A8mk2: 4 999 PLN
Fostex TH900mk2: 5 699 PLN

Dane techniczne:
Fostex HP-A8mk2
Wejścia cyfrowe:
– USB: PCM 16-24 Bit /44,1-192 kHz; DSD 2,8 – 11,2 MHz
– Optyczne: PCM 16-24 Bit /44,1-192 kHz
– Koaksjalne: PCM 16-24 Bit /44,1-192 kHz
– AES/EBU: PCM 16-24 Bit /44,1-192 kHz
– Karta SD: PCM 16-24 Bit /44,1-192 kHz; DSD 2,8 MHz (DSF/ WAV / AIFF)
Wejścia analogowe: para RCA
Wyjścia:
Słuchawkowe
Złącze: Jack 6,3mm
Max moc wyjściowa: 700 mW (32 Ω)
Impedancja obciążenia: 6 – 600 Ω
THD: <0.002% (dla 1kHz, 32ohm, 1Vrms wyjście)
Zakres częstotliwości: 10 Hz – 80 kHz +-3dB

Analogowe
Złącze: RCA
Impedancja obciążenia: <10 kΩ
THD: < 0,002%
Zakres częstotliwości: 10 Hz – 80 kHz +-3dB

Cyfrowe:
– Optyczne: PCM 16-24 Bit /44,1-192 kHz
– Koaksjalne: PCM 16-24 Bit /44,1-192 kHz

Pobór mocy: 24W
Wymiary (S x W x G): 213 x 78 x 315 mm
Waga: 3,8kg

Fostex TH900mk2
Przetwornik: Dynamiczny
Typ obudowy: Zamknięty
Impedancja: 25 Ω
Czułość: 100dB (dla 1kHz, 1mW)
Zakres częstotliwości: 5Hz – 45kHz
Max moc wejściowa: 1,800 mW
Długość kabla: 3m
Wtyk: Jack stereo 6,3mm
Wtyk słuchawkowy: Rodowany 2 pinowy
Waga kabla: 120g
Waga słuchawek: 390g (bez kabla)

System wykorzystywany w teście:
– źródło: Reimyo CDT – 777 + DAP – 999 EX Limited
– przedwzmacniacz liniowy: Robert Koda Takumi K-15
– końcówka mocy: Reimyo KAP – 777
Kolumny: Trenner & Friedl “ISIS”
Kable głośnikowe: Tellurium Q Silver Diamond, Harmonix SLC, Harmonix Exquisite EXQ
IC RCA: Hijri „Milon”,
XLR: Tellurium Q Silver Diamond
IC cyfrowy: Harmonix HS 102
Kable zasilające: Harmonix X-DC 350M2R Improved Version, X-DC SM Milion Maestro, Furutech NanoFlux – NCF, Hijiri Nagomi
Stolik: SOLID BASE VI
Akcesoria:
– antywibracyjne: Harmonix TU 505EX MK II, Stillpoints „ULTRA SS”, Stillpoints ”ULTRA MINI”
– platforma antywibracyjna SOLID TECH
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– akustyczne: Harmonix Room Tuning Mini Disk RFA-80i
– listwa sieciowa: POWER BASE HIGH END
Tor analogowy:
– gramofon:
napęd: SME 30/2
ramię: SME V
wkładka: MIYAJIMA MADAKE
przedwzmacniacz gramofonowy: RCM THERIAA

Pobierz jako PDF