Tag Archives: Mrantz


  1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Mrantz

Śniadanie prasowe Horn

Opinia 1

Ledwo opadł kurz po „wirtualnych” premierach serii 12SE i 30 Marantza a już dystrybutor marki – Horn Distribution S.A, zaprosił do swojej stołecznej siedziby przedstawicieli rodzimej prasy branżowej, by na własne oczy i przede wszystkim uszy mogli przekonać się cóż ciekawego przygotował, posługując się materiałami promocyjnymi „światowej klasy zespół inżynierów i akustyków”. Oczywiście, jak to przy tego typu eventach bywa Organizatorzy w ramach w pełni zrozumiałej autopromocji pochwalili się osiągniętymi, pomimo pandemii, sukcesami, pokrótce zarysowali plany na przyszłość i scharakteryzowali przygotowane dla nas systemy. Nie zabrakło również kilku wielce budujących informacji o rozszerzaniu strefy wpływów, coraz większej konsolidacji marek pod skrzydłami Sound United, czy też rozrastającej się sieci salonów Audio Forum oferujących możliwie komfortowe warunki odsłuchu. Krótko mówiąc Horn Covidowi nie tylko się nie daje, co potrafi zaistniałą sytuację przekuć w pełni mierzalny sukces.

Zanim jednak udaliśmy się na dość niezobowiązujące, w końcu po tak długiej przerwie niewidzenia i braku perspektyw na tegoroczne Audio Video Show, rozmowy brały górę nad skupieniem na tym co dobiegało naszych uszu, odsłuchy moją uwagę zwróciła słuchawkowa ekspozycja Focala. Jak sami Państwo widzicie nie zabrakło na niej topowych Utopii , które bardzo miło wspominamy, jak i nie mniej urodziwych Stelli.

Jednak ad rem. W głównym (większym) pokoju odsłuchowym do naszej dyspozycji został skonfigurowany set w skład którego weszły odtwarzacz Marantz SACD 30n, integra Model 30 i doskonale nam znane po lutowych testach kolumny Definitive Technology Demand D17, które na życzenie można było zastąpić monitorami Polk Legend L100. Zamiast jednak żonglować głośnikami skorzystaliśmy z okazji odsłuchu własnych krążków wzbogaconego  filiżanką aromatycznej kawy.  Pierwsze wrażenia? Nad wyraz pozytywne, tym bardziej, że kompozytowe fronty w rzeczywistości okazały się zdecydowanie bardziej „szlachetne” aniżeli na prezentowanych wcześniej zdjęciach a i na pierwszy rzut ucha zastosowanie Hypexów w stopniu wyjściowym i impulsówki w zasilaczu nie spowodowało odejścia od „firmowego” brzmienia.

Z kolei w mniejszym pokoju za oko łapał szampański duet Marantz SA-12SE & PM-12SE współpracujący z kipiącymi energią podłogówkami Definitive Technology BP 9060 i zdecydowanie bardziej filigranowymi, przecudnej urody mini-monitorkami Dali Menuet SE. O dziwo, o ile Definitive Technology nader skutecznie powodowały aktywację sejsmografów w Instytucie PAN (najbliższy znajdował się bodajże w Konstancinie), o tyle kwintesencją wyrafinowania okazały się do jakiegoś czasu ubóstwiane przeze mnie duńskie mikrusy, których brzmienie w sposób oczywisty korespondowało z ich iście po mistrzowsku wykonaną stolarką. Czy można byłoby lepiej? Z pewnością, gdyż miałem całkiem niedawno okazję gościć Menuet SE w swoim systemie i z 300W Brystonem 4B³ potrafiły zagrać z jeszcze większym drajwem.  Niemniej jednak, jak na nieznane okoliczności przyrody, czyli pierwszy raz wizytowane lokum, jak i jeszcze pachnący fabryką system efekt finalny jednoznacznie wypada określić jako wysoce satysfakcjonujący.

Zaglądając w trzewia obu ww. systemów pół żartem, pół serio można byłoby stwierdzić, że Marantz za jednym zamachem stara się upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, gdyż różnice są nad wyraz znikome. Z drugiej jednak strony trudno się temu dziwić, gdyż kompletnie nowy design 30-ek z pewnością skierowany jest do zupełnie innego odbiorcy aniżeli kultywujące tradycyjne wzorce 12-ki w odsłonie Special Edition. Powyższe obserwacje potwierdzały poniekąd doznania nauszne, choć na bardziej merytoryczne wnioski przyjdzie jeszcze czas. W końcu w piątkowe przedpołudnie chodziło jedynie o li tylko pobieżne rzucenie tak okiem, jak i uchem i ewentualną aranżację przyszłych, przeprowadzanych już w redakcyjnych systemach odsłuchów, co też oczywiście uczyniliśmy, a efektów ustaleń powinniście Państwo wypatrywać na naszym portalu i w mediach społecznościowych dosłownie na dniach.
Warto w tym momencie również wspomnieć, iż organizatorzy piątkowego śniadania prasowego zamiast klasycznej „ustawki”, czyli uraczenia przybyłych „zamkniętą” – odpowiednio skompilowaną pod prezentowane nowości playlistą, wykazali się dalece idącą pewnością nie tylko siebie, co przede wszystkim będącej clue spotkania elektroniki, gdyż dali nam wolną rękę co, z czego i z jaką głośnością będziemy słuchać. Krótko mówiąc prawdziwa wolna amerykanka, a biorąc pod uwagę iż o ww. formule zostaliśmy poinformowani z odpowiednim wyprzedzeniem, więc i co nieco zarówno na krążkach SACD, jaki i 24k złocie dziwnym zbiegiem okoliczności przy sobie mieliśmy.
Wnioski? Enigmatycznie powiem, że zachęcające do bardziej wnikliwych, przeprowadzanych już we własnych czterech, bądź jak w przypadku OPOS-a ośmiu kątach. Niemniej jednak śmiało możemy uznać, że materiał dobrze zagrany i nagrany na mającym bodajże od ponad dekady udać się do piachu nośniku, jakim jest płyta CD nadal ma się świetnie.

I tym optymistycznym akcentem chciałbym serdecznie podziękować Organizatorom za zaproszenie i gościnę a Państwa zachęcam do nieodchodzenia zbyt daleko od radioodbio …, znaczy się komputerów i smartfonów.

Marcin Olszewski

Opinia 2

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, w jakim, niestety bardzo ograniczającym swobodę czerpania przyjemności z codziennego życia, od pół roku pandemicznym czasie się znaleźliśmy. To zaś sprawiło, że biorąc na tapet choćby tylko wycinek najbardziej interesującego nas obszaru gospodarki, zamarły wszelkiego rodzaju większe lub mniejsze prezentacje przecież konsekwentnie pojawiających się w portfolio wielu marek, nowości. Oczywiście mam na myśli w tym momencie jedynie realne spotkania nie tylko branżystów, ale również potencjalnych nabywców, gdyż ku pokrzepieniu serc dodam, iż przywoływane przeze mnie wydarzenia medialne, obecnie przeniosły się do sieci internetowej jako prawie już cykliczne webinaria. Niestety obcowanie z monitorem nie jest w stanie oddać panującego podczas realnych spotkań ducha, co na szczęście znakomicie zrozumiał warszawski dystrybutor Horn i w zgodzie z reżimem sanitarnym zorganizował realne przybliżenie nowości rozpoznawalnego przez każdego miłośnika muzyki japońskiego Marantza z najnowszej linii 30.

Naturalną koleją rzeczy, całość przedsięwzięcia rozpoczęła się od prelekcji opiekunów marki Marantz, która z wiadomych względów była ramowym przybliżeniem nie tylko clou spotkania, ale również innych ważnych nowości w ofercie dystrybucyjnej Horna, a także jego strategicznych planów na najbliższy okres w postaci rozwoju sieci salonów DENON i nieco odmłodzonej w kwestii logo sieci sklepów Audio Forum.

Jak obrazują powyższe fotografie, wydarzenia tego poranka odbywały się w dwóch salach. Pierwsza, odpowiednio duża była ostoją najważniejszego punktu programu, czyli nowowprowadzanej linii 30. W jej skład wchodził wzmacniacz zintegrowany Model 30 i odtwarzacz płyt CD i SACD o handlowej nazwie SACD 30 n. Jako uzupełnienia, dla pokazania walorów sonicznych, dystrybutor zaproponował dwa zestawy kolumn w postaci wolnostojących Definitive Technology Demand D17 i monitorów Polk Legend L100. Tak się złożyło, że mnie udało się posłuchać jedynie seta z podłogówkami. Efekt? Na bazie takiej, z oczywistych względów krótkiej i do tego w obcych warunkach, prezentacji ciężko jest napisać coś ze swobodnym położeniem ręki pod przysłowiowy topór. Dlatego też jedyne co z tej wizyty mogę przywołać, to fakt ciekawej prezentacji już dobrze, bez poszukiwań przerysowanych dźwiękowo samplerów, nagranych płyt ze wskazaniem na przyjemny odbiór krążków SACD. Skąd ta opinia o tłoczeniach na złocie? Organizator poprosił o wzięcie ze sobą kilku takich pozycji, co jako druga połowa papużek nierozłączek naszego teamu Marcin uszanował, a dzięki czemu na bazie możliwości najnowszego źródła Marantz-a i znanego repertuaru mieliśmy okazję wyrobić sobie dobre pierwsze wrażenie o japońskich nowościach. Oczywiście w celach uzyskania szansy do oceny oddalenia usłyszanego dźwięku od realnej prawdy tak skonfigurowanego systemu, nie była to realizacja muzyki buntu, tylko oparta o instrumenty naturalne muzyka klasyczna z krążka „The Devil’s Trill” https://www.linnrecords.com/recording-devils-trill Palladians . Nie wiem, jak reszta gości, gdyż to będzie zależeć od preferencji muzycznych, ja spędzony z takim repertuarem w towarzystwie zestawu Marantz Model 30 i SACD 30n, czas wspominam bardzo miło, jako fajny rozmach i łatwość wypełniania pomieszczenia przyjemnym dźwiękiem.

Drugi odsłuch opierał się o również mającym swój debiut zestawie Marantz-a PM-12SE/SA-12SE, jednak tym razem w połączeniu innymi zespołami głośnikowymi typu wolnostojące Definitive Technology BP 9060 i podstawkowe Dali Menuet SE. To był bardzo ciekawy pokaz, bowiem z moim udziałem odbył się przy pomocy obydwu par kolumn. Duże pokazały, o co w bezkompromisowej prezentacji tak naprawdę chodzi, czyli gdy wymagał tego materiał, system odpowiednio trząsł goszczącym nas pomieszczeniem. Jednak w mojej głowie utkwiła raczej sesja z monitorami. Powodem był rozmiar pokoju, który faworyzował zastosowanie małych, a przez to znacznie łatwiej budujących fajną wirtualną scenę muzyczną monitorów ze świetną spójnością przekazu w roli głównej. Niestety w naszym kraju panuje pogląd, iż duża kolumna oznacza duży, a przez to z założenia lepszy dźwięk, co przy dobrej konfiguracji systemu bez problemu obalają podobne do opisywanego spotkania przy muzyce, a do czego z racji złego postrzegania przez znajomych nie dopuszczają potencjalni zainteresowani. Tak, w tym przypadku nie zaznałem spektakularnych trzęsień ziemi, ale uwierzcie mi, nie zawsze o to w muzyce chodzi. Zatem jeśli smagająca słuchacza tego typu artefaktami twórczość muzyczna nie jest Waszym konikiem, spróbujcie zmienić podejście do tematu budowania zestawu audio w danym pomieszczeniu i pozwólcie pokazać małym monitorom ich niezaprzeczalne walory, a może okazać się, iż dotychczas błądziliście. Oczywiście nawiązując do dzisiejszej relacji, bardzo dobrymi kompanami mogą okazać się opisywane w tym tekście zestawy Marantz-a, do sprawdzenia których w swoich okowach serdecznie zachęcam.

Tym optymistycznym akcentem zakończę tę od dawna oczekiwaną przez wielu z nas, bo opisującą realne wydarzenie opowieść. Było ciekawie nie tylko z uwagi na spotkanie oko w oko z od dawna niewidzianymi znajomymi, ale również z racji prezentacji zjawiskowych, opartych o pachnące jeszcze stołem kreślarskim, zestawów audio. Mam nadzieję, że to dopiero początek przełamywania covidowego marazmu, dlatego też dziękując za zaproszenie i miłą atmosferę zachęcam organizatorów do kreowania większej ilości podobnie przebiegających medialnych akcji.

Jacek Pazio