Tag Archives: Muzyczne Studio Polskiego Radia im. A. Osieckiej


  1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Muzyczne Studio Polskiego Radia im. A. Osieckiej

John Lenon w 3-ce

Opinia 1

Niby czwartek zwiastuje nadchodzący weekend, lecz większość z nas – przedstawicieli pracującej w pocie czoła klasy robotniczej (wliczając w to nieprzebrane rzesze korpoludków) doskonale zdaje sobie sprawę, że przedsmak to jedno a konieczność stawienia się w piątkowy poranek u wrót zakładu to zupełnie insza inszość. Całe szczęście organizatorzy czwartkowego spotkania w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. A. Osieckiej, czyli krakowsko-warszawski Nautilus i prowadzący całe to muzyczno-towarzyskie zgromadzenie Piotr Metz wzięli powyższe okoliczności pod uwagę, ustalając rozpoczęcie przedpremierowego odsłuchu jeszcze pachnącego tłocznią wydawnictwa „Imagine – The Ultimate Collection” Johna Lenona na godzinę 19-ą z obostrzeniem, iż reprodukowany na 3-kowej scenie materiał, uczestnicy będą mogli nabyć w drodze kupna dopiero od godz. 21-ej. Oczywiście sam czas oczekiwania na przysłowiowe „zielone światło” nie upłynął nam na zbiorowym wpatrywaniu się w radiowy zegar, lecz na czymś o nieb bardziej przyjemnym, czyli odsłuchu na nowo zremasterowanego pod czujnym okiem i uchem Yoko Ono, przez Roba Stevensa, „wsadu” noszącego komercyjną nazwę „Imagine – The Ultimate Collection”.

Mając na uwadze niezaprzeczalnie imponującą kubaturę trójkowej sali nagraniowo-koncertowej (256 m² / ok. 1500 m³, 150 miejsc siedzących.) i znając portfolio krakowsko-warszawskiego dystrybutora, tak naprawdę w grę wchodziły dwie opcje – niedawno goszczące u nas Dynaudio Evidence Master, bądź również mające swoje pięć minut w naszym redakcyjnym oktagonie, Avantgarde Acoustic Trio. Jak sami Państwo widzicie wybór padł na opcję numer dwa, przy czym Trio otrzymały znaczące wsparcie na basie przez dedykowane im moduły SHORT BASSHORN. Oprócz ww. tubowych delicji na scenie stanęła również elektronika w składzie: gramofon Transrotor Crescendo, odtwarzacz CD, Ayon CD35HF, przedwzmacniacz Ayon Auris, również znanych z naszych redakcyjnych refleksji końcówek mocy Phasemation MA-2000 a całość okablowano przewodami Siltecha, Acrolinka (czujne oko powinno wyłapać niezwykle intrygującą nowość) i Oyaide . Jednym słowem praktycznie sami starzy, dobrzy znajomi. Jednak abstrahując od warstwy czysto sprzętowej w czwartkowy wieczór najważniejsza była muzyka i to zarówno grana z gramofonu (jedynie dwa utwory), jak i cały album odtworzony z płyty CD. Oczywiście prowadzący i nadzorujący od strony organizacyjnej odsłuch Piotr Metz postarał się, by oprócz najnowszej inkarnacji kultowego albumu na deskach radiowej sceny pojawiły się unikatowe, wydawnicze „białe kruki” – w tym wersje kwadrofoniczne i zapisane na ośmio – ścieżkowej kasecie magnetofonowej. A sam jubileuszowy box? W telegraficznym skrócie … powalająca ogromem włożonej pracy rewelacja. Na czterech płytach CD i dwóch Blu-Ray znalazło się … 140 utworów w tym oczywiście multum materiałów dodatkowych: niepublikowane wcześniej nagrania demo, rarytasy ze studia, oraz audio przewodnik opowiadający o powstaniu każdego utworu. Jakby tego mało dodano również pięknie wydaną 120-stronicową książkę.

O samej muzyce nie czuję się kompetentny wypowiadać, gdyż „Imagine” jest swoistym ponadczasowym absolutem i manifestem Johna Lenona zrywającego z landrynkowo-ulepkowym wizerunkiem The Beatles. Tu już nie ma miejsca na asekuranckie trzymanie się za rączki („I Want To Hold Your Hand”) i niewinne pląsy („I’m Happy Just to Dance with You”), jest za to pacyfistyczny protest-song „I Don’t Wanna Be A Soldier Mama I Don’t Wanna Die”, iście rewolucyjny „Power To The People”, czy nieco utopijny, ale jakże idealistyczny „Imagine”. Jeśli zaś chodzi o doznania natury brzmieniowej, to Avantgarde’y w 3-ce poczuły się jak ryba w wodzie i wreszcie mogły zagrać na miarę swoich możliwości – pełną piersią i bez najmniejszych oznak kompresji.
Powiem nawet więcej – w miniony czwartek Trio zagrały tak, jak jeszcze nigdy nie dane mi było ich słuchać a trochę okazji ku temu na przestrzeni kilku (nastu) ostatnich lat miałem.

Marcin Olszewski

Opinia 2

Sięgając pamięcią wstecz, trzeba przyznać, że od naszej ostatniej wizyty w koncertowym studio Trzeciego Programu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej zdążyło upłynąć dobrych kilkanaście miesięcy. Powód? Nie żeby nic w nim w tym czasie się nie działo, gdyż nie tylko z rozmów z częstymi bywalcami w tym kultowym przybytku, ale również cotygodniowe, antenowe rozdawnictwo zaproszeń na odbywające się tam koncerty dobitnie potwierdzają, iż od wielu już lat jest to prawdziwa mekka krzewienia miłości do muzyki wśród naszego narodu. Zatem jaki jest powód tak długiej naszej absencji? Otóż tak poprzednie wizyty, jak i ta opisywana dzisiaj były zainicjowane przez dystrybutorów wysokiej klasy audio, czego my, jako jedni ze źródeł informacji na temat wszelkich prezentacji segmentu High Endu nie mamy zwyczaju odpuszczać. A że dotychczas według naszej wiedzy odbyło się tam kilka takich wydarzeń, nie mamy w tej materii zbyt dużych osiągnięć, co dzisiejszym tekstem chcemy choć trochę nadgonić. Kto tym razem podjął rękawicę i postanowił spełnić oczekiwania ponad setki oczekujących mistycznych przeżyć duchowych miłośników muzyki? Tak tak, dla wielu z Was seria fotografii mówi wszystko, jednak dla spełnienia obowiązku zeznam, iż tym razem o oprawę sprzętową zadbał krakowsko-warszawski Nautilus, który na potrzeby prezentacji najnowszego remastera płyty Johna Lenona „Imagine” dostarczył do Trójki zestaw oparty o wspomagane modułami basowymi tubowe kolumny Avangarde Trio, elektronikę Phasemation i Ayon Audio, gramofon Transrotor, a całość okablował produktami Acrolinka, oraz Siltecha.

Chyba nikomu nie trzeba przypominać, jak wielki wkład w dzieje muzyki wniósł wspomniany John Lenon. To zaś sprawia, że w teorii wszyscy powinni wszystko o nim wiedzieć. Jednak jak wiadomo, nie jest tt takie oczywiste, dlatego też po upłynięciu kolejnych rocznic posiadające prawa autorskie do jego dyskografii wytwórnie płytowe chcą nam o nim przypomnieć. Na szczęście będące punktem zapalnym dzisiejszego tekstu wydawnictwo nie jest li tylko kolejnym tłoczeniem znanych wcześniej materiałów, tylko zostało poddane delikatnemu dotknięciu przez maseringowca. Ale to nie jedyny bonus tego wydania. W tym przypadku na 30-to lecie powstania płyty do materiału źródłowego dodano kilka dotychczas mniej lub wcale nieznanych bonusowych kawałków. Ale i to nie wszytko, gdyż oprócz tego w pakiecie jubileuszowym znajdziemy jeszcze kila innych krążków, na których wytłoczono sample poszczególnych ścieżek instrumentalnych dla kilku w końcowej fazie złożonych w całość utworów. Dzięki temu możemy prześledzić poszczególne partie instrumentów saute. Szczerze? Jak nie przepadam za takimi kolejnymi podgrzewaniami starych kotletów, to takie wzbogacone o kilka ciekawych materiałów wznowienia bez problemu do mnie przemawiają. Dlatego też, jeśli zastanawialiście się nad decyzją zakupową tej pozycji, bez problemu jestem w stanie ją zarekomendować. Oczywiście moją zachętę kieruję jedynie dla niezdecydowanych, gdyż wiedząc jak dużo dozgonnych fanów ma John Lenon zdaję sobie sprawę, że oni mając już wszystko aby nadal mieć wszystko, zakupią również tę odsłonę chyba nie będę odosobniony, gdy napiszę, że najlepszej płyty Lenona „Imagine”.

Jak wyglądała prezentacja od strony interesującego nas sprzętu audio? Panowie, przecież znacie te kolumny z pokazów podczas warszawskiej wystawy, więc wiecie, że nie ma dla nich przewymiarowanych kubatur. A gdy do tego dodano jeszcze nie topowe, ale bardzo wysoko stojące w hierarchii modele bas-hornów, temat odpowiedniego oddania energii muzyki nawet w tak dużej do nagłośnienia przestrzeni nie stanowił żadnego problemu. Jednym słowem, kiedy wymagał tego materiał było agresywnie, a kiedy w grę wchodził naładowany emocjami tytułowy kawałek płyty, ze sceny rozlewał się spektakl na miarę przekazu life. A jak wyglądało to od strony audiofilskiej? Niestety nieznane pomieszczenie, dramatycznie wpływająca na akustykę duża liczba słuchaczy i sam, powiedzmy sobie szczerze niezbyt audiofilski materiał, nie pozwalają na kategoryczne twierdzenia. Jednak to, co pozostało mi w pamięci, pozwala stwierdzić, że było bardzo dobrze. Z energią, ale bez spowodowanego walką z metrażem sali uczucia wysilenia. A zaznaczam, warunki są trudne, w których dodatkowym problemem jest powodujący pogłos rozlanego basu podest, na którym stała sprzęt, a nad którym pracownicy Nautilusa z powodzeniem zapanowali.

Kończąc tę relację chciałbym podziękować nie tylko organizatorom w osobie przedstawiciela radiowej Trójki Piotra Metz’a i właściciela systemu audio Roberta Szklarza za zaproszenie na to spotkanie z piękną muzyką, ale również wytwórni płytowej za tak bogato wydaną najnowszą odsłonę znanej całej populacji melomanów płyty Johna Lenona „Imagine”. Po raz kolejny z przyjemnością spędziłem z nią kilkadziesiąt pięknych minut, w czym bez dwóch zdań pomógł mi dostarczony z dużym logistycznym wysiłkiem z warszawskiej siedziby Nautilusa wysokiej jakości zestaw audio.

Jacek Pazio