Kiedy jesienią … 2014 r. braliśmy na redakcyjny tapet pierwszą wersję Ariesa nawet przez myśl nam nie przeszło, że w ciągu kolejnych lat Auralic nie tylko nie spocznie na laurach, co z zaskakującą konsekwencją co i rusz będzie puszczał w świat kolejne inkarnacje swojego podstawowego transportu. Skoro jednak to czyni, to nie pozostaje nam nic innego, jak tylko trzymać rękę na pulsie i gdy takowe urządzenie znajdzie się w naszym zasięgu czym prędzej pozyskiwać je na testy. Tym oto sposobem, dzięki uprzejmości rodzimego dystrybutora, właśnie zaczynamy wygrzewać jeszcze pachnący fabryką najnowszy wypust – Auralic Aries G2.2.
cdn. …