1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Źródła
  8. >
  9. Audiobyte SuperHUB & SuperVOX

Audiobyte SuperHUB & SuperVOX

Link do zapowiedzi: Audiobyte SuperHUB & SuperVOX

Opinia 1

O ile jeszcze do niedawna rodzimi złotousi miłośnicy referencyjnych dźwięków zapytani o rumuńskie produkty skierowane do audiofilsko zorientowanych odbiorców mogli wymienić takie marki jak Meze i Rockna, to od pewnego czasu do grona ww. wytwórców dołączył dystrybuowany przez trójmiejski Premium Sound Audiobyte. Nie jest to jednak byt całkowicie niezależny i znikąd, lecz ściśle związany / siostrzany, acz bynajmniej nie bliźniaczy z Rockna Audio. W dodatku operujący na nieco niższym, aniżeli starsza siostra pułapie, więc zdecydowanie łatwiej dostępny dla szerszego grona konsumentów. W dodatku grona niekoniecznie dysponującego nieograniczoną przestrzenią na swoje hobby, czyli krótko mówiąc tym razem będziemy operować w rozmiarówce midi – segmencie, który udanie reprezentują m.in. Lumin, Sforzato, TEAC, czy do niedawna Auralic. Panie i panowie, oto Audiobyte SuperHUB & SuperVOX – rumuński duet w skład którego wchodzi transport plików oraz przetwornik cyfrowo-analogowy.

Jak widać, nieco przewrotnie, acz z w pełni świadomie, zamiast zwyczajowego – zgodnego umaszczenia obu urządzeń poprosiliśmy Premium Sound o dostarczenie dwukolorowego seta, dzięki czemu i poniekąd również dzięki designerskiej unifikacji za jednym zamachem możemy unaocznić dostępne wersje wykończenia. A są to dystyngowana czerń i „aluminiowe” satynowe srebro, które śmiało możemy uznać za równorzędnie atrakcyjne pod względem estetyki i prezentacji istnej pancerności wykonania korpusów, które nie są li tylko „skrętką” kilku aluminiowych profili, lecz masywnymi skorupami wyciętymi z bloków aluminium, co na tej półce cenowej nawet w przypadku wytworów zza Wielkiego Muru nie zdarza się zbyt często a warto przypomnieć, że rozmawiamy o pełnokrwistych Europejczykach. Z racji unifikacji fronty tytułowego duetu pozwolę sobie opisać za jednym zamachem, bowiem prezentują się one niemalże bliźniaczo a jedynym niuansem je od siebie odróżniającym jest okupujące lewą flankę wycięte na CNC oznaczenie modelu. Za to elementem wspólnym pozostaje centralnie umieszczony 3” dotykowy wyświetlacz IPS stanowiący jedyny interfejs komunikacyjny z otoczeniem dostarczający pełen pakiet informacji o parametrach zarówno sygnałów wejściowych, jak i wyjściowych . Żadnych innych manualnych regulatorów i przycisków nie ma, więc albo zdamy się na palcowanie ww. okienek, albo zaprzyjaźnimy się z firmową, dostępną zarówno na Androida, jak i iOSa aplikacją, a w przypadku SuperHUB-a niemalże koniecznością staje się związek z Roonem. Uwagę zwracają misternie wkomponowane w bryłę systemy chłodzenia zmieniające ściany boczne w radiatory. Większe, wynikające z pełnionej funkcji różnice widać dopiero na plecach. I tak, patrząc od lewej SuperHUB dysponuje trójbolcowym gniazdem zasilającym IEC, złoconym wyjściem koaksjalnym, portem HDMI obsługującym magistralę I²S, wejściami koaksjalnym, optycznym, AES/EBU, USB i Ethernet oraz wyjściem USB A. Z kolei wyliczankę na plecach SuperVOX-a rozpoczyna zintegrowane z komorą bezpiecznika gniazdo zasilające IEC, następnie mamy sekcję wejść obejmująca port USB B, koaksjalny oraz HDMI I²S, oraz wyjścia liniowe zarówno w postaci złoconych gniazd RCA, jak i XLR.
Jeśli zaś chodzi o samą funkcjonalność, to ww. transport w lokalnej sieci można ustawić zarówno jako endpoint Roona (rekomendowana opcja), jak i odbiornik AirPlay (stosowne hasło podane jest w instrukcji, więc warto przemóc iście atawistyczną niechęć do lektury tego typu periodyków i do niej zajrzeć), HQPlayer NAA, czy też klasyczny streamer UPnP/OpenHome. Instrukcja przyda się również do szybszego opanowania nawigacji po menu, oraz wyjaśnienia poszczególnych nastaw w tym fazy, upsamplingu, czy konwersji z PCM do DSD o konfiguracji poszczególnych we/wyjść nawet nie wspominając. W trzewiach króluje zielony laminat firmowej 10-warstwoowej płytki drukowanej będącej królestwem autorskiej platformy FPGA AMD ZYNQ 7000. Cieszy również widok solidnego, liniowego zasilania z klasycznym toroidem. Dedykowany ww. źródłu przetwornik również dopieszczono odseparowanym od zielonych PCB toroidem a jego sercem jest najbardziej wydajny układ FPGA, jaki dotychczas wykorzystał Audiobyte w swoich urządzeniach oparty na unikalnych rekonstrukcyjnych filtrach dolnoprzepustowych. Ponadto SuperVOX posiada w pełni zbalansowaną topologię, więc obecność XLR-ów nie jest li tylko modnym dodatkiem, co zalecanym wyjściem sygnału.

A jak tytułowy duet gra? Na podstawie kilku tygodni nasiadówek śmiem twierdzić, że niezależnie czy wespół/zespół, czy solo, zaskakująco spójnie i zgodnie pod względem charakteru a jednocześnie bez multiplikowania cech wrodzonych. Jak to wygląda zatem w nieco mniej lakonicznej wersji? W telegraficznym skrócie i szukając jakiegoś punktu zaczepienia oraz analogii śmiało można uznać, iż rumuński duet podąża drogą muzykalności i iście jedwabistej gładkości idąc niemalże pod rękę z japońskimi Sforzato, czyli o krok, bądź nawet dwa dalej od tego, do czego zdążył przyzwyczaić mnie Lumin. Jak łatwo się domyślić objawia się to całkowitym odejściem od stereotypu „cyfrowości” na rzecz wysycenia i krągłości prezentacji. Całe szczęście stojąca za stanowiącymi punkt zapalny dzisiejszego spotkania urządzeniami ekipa nie zapomniała również o kwestii rozdzielczości, więc w obu przypadkach można określić ów aspekt mianem obecnego, acz nienachalnego. Audiobyte’om nie chodzi bowiem o niemalże pornograficzne epatowanie krawędziami, detalami, czy fakturą dźwięków a ich koherencję i wzajemne harmoniczne współistnienie. Narracja prowadzona jest z szerokiego ujęcia całości i w zależności od potrzeb odbiorcy właśnie w takich szerokich kadrach pozostaje, bądź dopiero po zgłoszeniu stosownej potrzeby daje wstęp do dalszych planów, wgryzania się w tkanką aparatu wykonawczego. Mamy zatem szeroką, acz nieporażającą wymiarem głębokości scenę. Co ciekawe porównując interfejsy przesyłu można zauważyć, iż po I²S sygnał jest może nie „czystszy”, gdyż oznaczałoby to, że po USB jest w jakiś sposób zanieczyszczony, a daleki byłbym od takich wniosków, co po prostu bardziej namacalny, żywszy i naturalnie organiczny. Słowem bliższy brzmieniu „na żywo” i to przy standardowo dostarczonym przewodzie HDMI, którego raczej nie wyceniono na poziomie mojego dyżurnego ZenSati Zorro USB. Oczywiście spore znaczenie będzie miała sygnatura reszty komponentów w systemie i indywidualne preferencje użytkowników. Doskonale słychać to na referencyjnych, wykorzystujących nieprzetworzone wokale i naturalne instrumentarium nagraniach, w stylu „Tomba Sonora” Stemmeklang i Kristin Bolstad, „TARTINI Secondo Natura” tria Tormod Dalen, Hans Knut Sveen, Sigurd Imsen, czy też „Kristin Lavransdatter” Arilda Andersena, gdzie mając świadomość jak brzmią wykonawcy i ich „pomoce dydaktyczne” jesteśmy wyczuleni na wszelkie odejścia od znanego wzorca. I po I²S efekt uczestnictwa w danej sesji był zdecydowanie bardziej realistyczny. Z kolei po USB niemalże zawsze odczucie jedynie reprodukcji było stałą składową prezentacji.
Z kolei na bardziej zagmatwanym, cięższym i brutalniejszym wsadzie materiałowym w stylu „Krushers Of The World” Kreatora estetyka jaką reprezentuje duet Audiobyte’a sprawia, że szaleńcze galopady perkusji i wwiercające się w synapsy gitarowe riffy nabierają dodatkowej potęgi majestatyczności. Nie tylko wściekle kąsają, lecz również wciskają w fotel wolumenem i energią. SuperHUB & SuperVOX nieco obniżają strój i tonizują ofensywność góry przez co początkowo całość może wydawać się, nazbyt gładka i asekuracyjna, nieco odarta ze spodziewanego szaleństwa i wściekłości, jednak już po chwili okazuje się, że owe, czysto umowne, ubytki rekompensuje nie tylko mniejsze znużenie ciągłymi atakami, lecz przede wszystkim możliwość słuchania z większą przyjemnością i zarazem zaangażowanie. Chcąc bowiem zejść nieco głębiej aniżeli zwyczajowe unoszenie na powierzchni oceanu thrashowej kakofonii trzeba samemu wykonać część pracy i taką wolę zgłosić a następnie przebić się przez pierwszą warstwę spinającą dalsze plany w jedną całość.

Jak mam nadzieję z powyższych wynurzeń jasno wynika za sprawą transportu SuperHUB i przetwornika cyfrowo-analogowego SuperVOX rumuński Audiobyte celuje w konkretna grupę odbiorców o jasno sprecyzowanych oczekiwaniach. Jeśli zatem zaliczacie się Państwo do tych, którzy przedkładają koherencję ponad dzielenie włosa na czworo i przyjemność delektowania się wyrafinowaną muzyką aniżeli jej chłodną i beznamiętna analizę, to gorąca zachęcam do odsłuchu. Audiobyte’y wydają się również ciekawą propozycja dla wszystkich tych, którzy egzystując do tej pory w analogu niejako z automatu uznają domenę cyfrowa a pliki w szczególności jako ułomne pod względem wyrazistości i soczystości reprodukowanych struktur, czy też namacalności przekazu. Wystarczy bowiem zaserwować sobie z pomocą tytułowego duetu kilka ulubionych utworów, by doświadczyć może nie tyle absolutu, bo to nie ten poziom i nie te ceny, że da się zagrać pliki w sposób niezwykle płynny i gładki a jednocześnie stroniący od nudy i monotonii.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Powiem szczerze, gdy w toku rozmów z dystrybutorem o ewentualnych testach padła propozycja przyjrzenia się tytułowemu zestawowi źródła plikowego z dedykowanym przedwzmacniaczem liniowym spod znaku Audiobyte, w pierwszej chwili pomyślałem, że rozpoczynamy przygodę z czymś dotychczas całkowicie mi nieznanym. Tymczasem okazało się to nie do końca prawdą. Owszem, z tym konkretnym podmiotem będzie to nasz pierwszy testowy mecz, jednak efekt pracy stojących za nim ludzi mieliśmy okazję już usłyszeć. Chodzi o starszą siostrę dzisiejszego bohatera, czyli także pochodzącą z Rumunii, oferującą bardzo muzykalne konstrukcje markę Rockna Audio. Po takim obrocie sprawy drugą myślą jaka po zakończeniu rozmów przyszła mi do głowy, było zaciekawienie, czy stojący o oczko niżej w hierarchii ważności w stosunku do Rockny, będący na dzisiejszym tapecie także rumuński brand pójdzie podobną drogą. A jeśli tak, to na ile inną w szczegółach. Macie podobne przemyślenia? Jeśli tak i chcecie dowiedzieć się, co w kwestii brzmienia zaproponował dystrybuowany przez gdański Premium Sound zestaw Audiobyte SuperHUB i SuperVOX, zapraszam do lektury poniższego tekstu.

Nasi bohaterowie to dwie średniej wielkości konstrukcje wykonane z grubych płatów aluminium. Co istotne dla osobników lubiących spójność wizerunkową co prawda oba urządzenia są w innym kolorze, ale to celowy zabieg dystrybutora, aby pokazać pełną gamę wykończenia. Normalnie są to dwie bliźniacze skrzynki, a różnią się jedynie finalnym wyposażeniem manualno-przyłączeniowym i to jedynie na tylnym panelu, gdyż front może pochwalić się jedynie stosunkowo dużym wyświetlaczem i zorientowanym na jego lewej flance wyfrezowanymi nazwami konkretnego urządzenia. Jeśli chodzi o ich rewersy, źródło plikowe może pochwalić się baterią wejść i wyjść cyfrowych w standardach: SPDIF, I2S, OPTICAL, AES/EBU, USB1, LAN i USB2. Jak widać, jest na bogato. Przedwzmacniacz liniowy zaś oferuje użytkownikowi zestaw wejść cyfrowych: I2S, SPDIF oraz USB1 i naturalnie wyjść analogowych RCA i XLR. Oczywiście pakiet przyłączy w obu przypadkach wieńczą gniazda zasilania IEC.

Czym urzekł mnie – oczywiście jeśli tak było – tytułowy tandem? Powiem szczerze, że może nie zaskoczył w stu procentach, bo znając jego rodowód spodziewałem się przyjemnego w odbiorze grania zestawu, ale w naprawdę wielkim procencie umiejętnym uniknięciem przegrzania przekazu. Już Rockna może pochwalić się nasyconym wizualizowaniem muzyki, dlatego aby głębsze wejście w ten temat nie skończyło się spektakularnym uduszeniem swobody prezentacji, konstruktor musi mieć i wiedzę jak to zrealizować i doświadczenie co oznacza soczysty, dobrze operujący mocnym basem i przyjemnie okraszoną słodyczą górą przekaz muzyczny. I muszę powiedzieć, iż tutaj choć potencjalnych przysłowiowych „dołków” było sporo, pomysłodawcy tego zestawu źródła i przedwzmacniacza udało się je ominąć. Owszem, jak wspomniałem, słuchany materiał brzmiał bardzo przyjemnie, ale na tyle potrafił pokazać istotne dla dźwięku soniczne inter-punkty w stylu odpowiedniej dla danego materiału wyrazistości krawędzi i stosownego ataku, że przez cały czas testu w najmniejszym stopniu nie odczułem efektu znudzenia. Powiem więcej, dzięki hołubieniu przez zestaw dobrej płynności wizualizowania świata muzyki wręcz zaczarowywał mnie na czas każdego słuchanego krążka.
Słuchając Dianę Krall na płycie „Love Scenes” za sprawą gładkości, soczystości i oczywiście stosownej transparentności brzmienia zestawu bez najmniejszego problemu zapominałem o tak zwanym Bożym świecie, w zamian pławiąc się w jej czarującym głosie. A to tylko przedbiegi, bowiem fajne nasycenie i dzięki temu umiejętne podgrzewanie prezentacji powodowało bardzo lubiany przez melomanów efekt minimalnego zbliżania się artystki w stronę słuchacza. Nie siadania na kolanach, bo to byłaby nadinterpretacja prawdy o wirtualnej scenie, tylko wykonywania pół kroku w przód. Nie powiem, efekt był fajny, co może być mocną kartą przetargową podczas procesu decyzyjnego być albo nie być tego zestawu w danym domostwie.
W podobnym, czyli także ciekawym tonie – choć muzyka była raczej z tych bardziej agresywnych – wypadła polska formacja Riverside „Love, Fear And The Time Machine”. Co prawda nie jest to typowy dla mocnego rocka łomot, ale materiał jest na tyle reprezentatywny w kwestii zróżnicowania brzmienia poszczególnych kawałków, że jest wystarczający, aby zweryfikować temat radzenia sobie testowanego zestawu z wyrazistymi zmianami tempa grania formacji i brutalności ich kreowania w eterze. Jak wypadł ten krążek? Oczywiście przekaz cechowała będąca znakiem szczególnym elektroniki płynność, ale gdy wymagał tego materiał, dostawałem fajne uderzenie mocnym w masie i niezłym zwarciu energii impulsem. Nie powiem, można zrobić to nieco lepiej, choćby z zestawem Rocnka Audio, jednak mierząc siły na zamiary to co zaproponował mi tandem Audiobyte było adekwatnie dla muzy nieobliczalne. Na tyle, że nie wyjąłem płyty zaraz po pierwszym kawałku, co gdy system serwuje mi nudę, zwyczajowo czynię. Tutaj takiego odruchu nie było. Po dobiciu do przysłowiowej mety zaś była za to chęć zmiany repertuaru na równie wyrazisty.

Gdzie ulokowałbym dostarczony do testu zestaw źródła plikowego z przedwzmacniaczem liniowym Audiobyte Super HUB i Super Vox? To chyba jasne jak słońce. Oczywiście polecam go wszystkim wielbicielom słuchania muzyki przez duże „M”. To w pozytywnym rozumieniu tego słowa wcielony diabeł, gdyż potrafi omotać słuchacza serwowanymi emocjami bez jego wiedzy. Czy tylko im? Nic z tych rzeczy. Powiem tak. Jedynymi, którzy na bank się z nim nie dogadają, są wielbiciele tak zwanych „latających w eterze żyletek”. Reszta populacji melomanów, jeśli tylko jest mentalnie otwarta na prezentację spod znaku płynności i soczystości z niezbędną nutą dźwięczności, także powinna zmierzyć z nim przysłowiowe szpady. Kupi, nie kupi, pokaże czas. Ważne, że ten czas nie będzie stracony, tylko spędzony przy fajnie zaprezentowanej muzyce.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME
– kabel USB: ZenSati Silenzio
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: Premium Sound
Producent: Audiobyte
Ceny
Audiobyte SuperHUB: 16 900 PLN
Audiobyte SuperVOX: 16 900 PLN

Dane techniczne
Audiobyte SuperHUB
Łączność: Ethernet: RJ45 (10/100/1000Mbps)
Wejścia cyfrowe: Coax SPDIF, Optical Toslink, AES/EBU, USB B
Wyjścia cyfrowe: USB Typ A, I2S HDMI, Coax SPDIF
Obsługiwane serwisy streamingowe: UpnP, Air Play, DLNA, Roon Ready, Spotify, Tidal, Qobuz
Obsługiwane protokoły sieciowe: NFS / SMB v1-v2-V3 / UPnP
FPGA: AMD ZYNQ 7000 series SoC
Wykończenie obudowy: Piaskowane anodowane srebro / anodowana czerń
Wymiary (S x G x W): 290 x 300 x 62 mm
Waga: 6 kg

Audiobyte SuperVOX
Wejścia cyfrowe: USB, I2S (LVDS via HDMI), Coax SPDIF
Wyjścia analogowe: para RCA, para XLR
Obsługiwane sygnały: max. 11.28/12.28MHz, 32 bit
Regulacja głośności: 256 kroków co -0.5 dB; Bypass
Max. napięcie wyjściowe: 2,9 V RMS
Zniekształcenia: THD: – 110 dB @ 0dB; – 116 dB @ -6dB; – 120 dB @ -12 dB; – 77 dB @ -60 dB
DNR: 120 dB
Procesor: AMD 7-series Artix FPGA
Wymiary (S x G x W): 290 x 310 x 64 mm
Waga: 3,8 kg

Pobierz jako PDF