Choć już od zeszłego roku było wiadomo, że High End 2026 będzie, chociażby z racji zmiany lokalizacji z monachijskich hal MOC na wiedeński Austria Center Vienna (ACV), inny niż dotychczasowe edycje, to śmiem twierdzić, że nikt nie przewidział skali zmian z jakimi zmierzyć musieli się zarówno organizatorzy, jak i przybywający z najdalszych zakątków globu goście. Nie dość bowiem, iż na skutek zajętości ww. obiektu przez finał Eurowizji konieczne było przesunięcie terminu targów z maja na początek czerwca, to sama impreza z rangi głównej, czy wręcz jedynej została sprowadzona do poziomu jednej z trzech / czterech bądź generalnie … wielu, gdyż jak grzyby po deszczu zaczęły wokół niej wyrastać wydarzenia satelickie. Począwszy od podążającego za nią hifideluxe, poprzez lokalny Vienna Sound Fest w Techgate Building na Xclusive High End Show Vienna w Ares Tower i włoskiej inicjatywie w hotelu Melia skończywszy. Krótko mówiąc lecąc do Wiednia większość z nas nie miała bladego pojęcia czego na miejscu można się spodziewać a chociażby brak standardowego shuttle-busa z lotniska na targi i z powrotem, czy też permanentna awaria opcji przewodnika wystawowej apki pozwalającego umiejscowić danego wystawcę w gąszczu korytarzy co słabiej zorganizowane jednostki potrafił wprawić w lekką konsternację. Nie ma jednak co marudzić i kręcić nosem, tylko przejść do konkretów i pierwszych, pisanych niemalże na gorąco, refleksji. Zanim jednak przejdę do dania głównego, niejako na rozgrzewkę, w formie niezobowiązującej przystawki pozwolę sobie zaprezentować dosłownie kilka migawek ze wspomnianych przed chwilą alternatywnych eventów.
I tak na pierwszy ogień idzie polski pokój Missisipi na hifideluxe, w którym rola gospodarzy przypadła znanemu z naszych łam Destination Audio, regularnym bywalcom stołecznego AVS, czyli Tentogra, Soyaton i Kasoto oraz Lukas Audio Labs. Wprawne oko było w stanie wyłapać również stolik i stopki antywibracyjne Divine Acoustics. Oferowane przez rodzimą „spółdzielnię” brzmienie było przyjemnie rozdzielcze, o właściwej dynamice i swobodzie a przy tym, z racji metrażu dźwięk miał gdzie się „zmieścić”, co nieco uprzedzając fakty wcale nie było w Wiedniu normą.
W nieco skromniejszym metrażu musiał zmieścić się włoski Grandinote, choć i tu po raz kolejny udowodnił, że jeśli tylko konstruktor zna się na rzeczy, to i ze sporych gabarytowo kolumn jest stanie uzyskać wysoce satysfakcjonujący efekt.
Przenosząc się na drugą stronę Wagramer Straße do Vienna Sound Fest w Techgate Building niezobowiązująco rzuciliśmy tak okiem, jak i uchem na prezentowane tam systemy. I tu kolejna miła niespodzianka, gdyż już na dzień dobry można było zapoznać się z możliwościami elektroniki Wadaxa (Atlantis Reference), Engstrom Audio i znanych z Audio Video Show kolumn Kroma Atelier Maribel grającymi w sali o powierzchni 108m². Duży system, duży dźwięk i świetna dynamika.
Dla dysponujących nico skromniejszymi możliwościami tak finansowymi, jak i lokalowymi przygotowano zestaw Esoterica z kolumnami Marten Mingus Septet Statement Edition.
Japońska elektronika piętro wyżej towarzyszyła również klasycznym Tannoyom Westminster Royal.
Z kolei trend hi-tech reprezentował system z elektroniką Ypsilon, Taiko Audio Olympus i strzelistymi YG Acoustics Sonja 3.3.
A teraz danie główne, czyli 5 poziomów ACV wzbogacone o peryferyjne Gaming Zone i World of Headphones, które zapewniły nam moc wrażeń i całkiem ekscytujące, dobijające do 10km dziennie przebieżki. Jak się bowiem okazało mnogość sal odsłuchowych i ekspozycyjnych dorównywała całkowicie niewykorzystanym obszarom, przez co chcąc obejść każde z pięter chciał, nie chciał trzeba było robić „puste przebiegi”. Dodatkowo sytuacji nie ułatwiały boczne korytarze, do których wejścia niejednokrotnie nie różniły się od tych do pomieszczeń technicznych. Żeby jednak nie wyszło, że tylko ja marudzę podczas kuluarowych rozmów z wystawcami temat „kilometrówek” dotyczył również i dystrybutorów/producentów, gdyż o ile w MOC-u zazwyczaj operowali na obszarze korytarza / dwóch tutaj musieli uskuteczniać po kilka / kilkanaście mini maratonów dziennie.
Jedną z głównych atrakcji zapowiadanych na tegorocznym High Endzie była premiera tajemniczej nowości Bowers & Wilkins. Organizatorzy dodatkowo podkręcali temperaturę zbierając zapisy na sesje odsłuchowe a jednocześnie nawet nie puszczali pary z ust o tym, co ma być z okazji 60-lecia marki pokazane, więc zainteresowani tematem swój cenny czas rezerwowali niejako w ciemno. Jak się jednak okazało było warto, gdyż ekipa z Worthing pojawiła się z najnowszą, jubileuszową odsłoną swoich flagowych 801 D5. Jak widać od poprzedniej inkarnacji (D4) większych zmian designu nie wprowadzono, jednak konstruktorzy szli w zaparte, że wewnątrz jeśli nie wszystko, to większość jest kompletnie przeprojektowana a całość reprezentuje dramatycznie wyższy poziom zaawansowania, co z reszta ma być udokumentowane w laboratoryjnych pomiarach. Jak wyjdzie „w praniu” czas pokaże, jednak mało optymalne, wystawowe warunki wypadły wielce obiecująco.
Szukając klucza, według którego mógłbym prowadzić wirtualną wycieczkę po kilometrach korytarzy ACV uznałem, że najrozsądniej będzie ignorując chronologię szukać dla poszczególnych systemów jakiegoś wspólnego mianownika. Idąc tym tropem tegoroczny maraton rozpocznę od jednej z „poważniejszych” propozycji, czyli premiery majestatycznych Göbeli Divin Monarque, którym towarzyszyła elektronika Wadaxa i Vitus Audio – przedwzmacniacz liniowy MP-L201 Mk.II i monobloki MP-M201 Mk.II.
Nieco skromniejszy set grał w „budce” w sekcji X5, gdzie SV-Audio Astrid (kolejna premiera) napędzały okablowane ZenSati Angel, ustawione na platformach Neohighend „małe” Vitusy.
To jednak nie koniec duńskich akcentów, gdyż wespół z naszym rodzimym transportem plików Everest Audio DAC/streamer SD-025 Mk.II, przedwzmacniacz SL-103 i stereofoniczna końcówka mocy SS-103 okablowane ZenSati #X napędzały polskie elektrostaty Lirogon Origin, które to kolumny w adekwatnej ich możliwościom kubaturze zrobiły zdecydowanie bardziej pozytywne wrażenie aniżeli podczas minionego AVS.
Z bardziej egzotycznych, acz doskonale znanych bywalcom High Endu marek nie sposób pominąć nieśmiało przebijającą się na naszym rynku włoską Omegę grającą w Wiedniu zarówno w pełnym, uzupełnionym akcesoriami Omicron Group (Power Boost) set-upie …
… jak i dostawcy źródła, obok naszej rodzimej J.Sikory Reference dla elektroniki Aries Cerat i kolumn Alsyvox Raffaello.
A skoro o lubelskich szlifierkach mowa, to śmiem twierdzić, iż były one jednymi z częściej przeze mnie widzianych analogowych źródeł podczas tegorocznego High Endu. Z tego, co mówił Robert pod opieką mieli bodajże sześć systemów. Przykładowo, oprócz powyższego zestawu uzbrojony w ramię KV12 Max z wkładką DS Audio Grand Master EX majestatyczny Standard Max Supreme grał w pokoju Martina Logana z elektroniką EMM Labs i intrygująco czerwonymi kolumnami Neolith.
Model Reference z ramieniem KV12 Max i wkładką Aidas Mammoth Gold wspomagał elektronikę Goldmunda i zjawiskowe Kharmy Enigma Veyron EV1D-C.
A najmniejszy, uzbrojony we wkładkę Kagami Uno Aspire wespół z phonostage Engstrom M-Phono i integrą Engstrom Arne współgrał z niewielkimi podłogówkami Kroma Thais.
Z kolei większe Kromy – model Irya napędzały potężne monobloki Orpheus Lab M1400 a resztę toru stanowili reprezentanci z linii Heritage Ultimate.
Skoro o zabawkach dla dużych dzieci i kruczo-czarnych kolumnach mowa, to nie sposób nie wspomnieć o grających z topowym systemem Accustic Arts dość poważnie przeprojektowanych (tym razem o obudowach zamkniętych) flagowych Gauderach Berlina RC15.
Nie mniej imponująco prezentowały się posępne Avalony Saga Signature grające z elektroniką Doshi Audio z serii Evolution V3, gramofonem Kuzma Reference 2 z ramieniem Tri-Planar i wkłądką Charisma Audio Signature YYZ. Domenę cyfrową reprezentowały Kalista Dream Stream Streamer i Mantax DAC.
Na tegorocznym High Endzie Marten zaprezentował najnowszą linię Dexter, z której w ich pokoju można było posłuchać flagowego modelu Quintet, który swą żywiołowością potrafił zawstydzić niejedną, znacznie większą konstrukcję a biorąc pod uwagę, iż iście atomowym basem kopał nie mniej skutecznie co śp. Chuck Norris wszyscy miłośnicy ciężkiego rocka powinni czym prędzej umawiać się na odsłuchy.
Znane z wcześniejszych prezentacji Marteny Coltrane Quintet Statement Edition grały w systemie Audii Flight z topową elektroniką z serii Strumento.
Nieco mniejsze, Parker Quintet Diamond Edition można było usłyszeć zarówno w systemie Lumina.
Jak i Luxmana.
A Coltrane Quintet Statement Edition, tym razem w wykończeniu Piano Black gościły w set-upie Innuosa, który z kolei był jednym z popularniejszych dostawców sekcji cyfrowych na wystawie. Portugalczycy w swoim firmowym pokoju prezentowali streamer/serwer NAZARÉ, NazaréNET switch, NazaréFLOW reclocker, EMM Labs DA2i DAC, przedwzmacniacz EMM Labs PREi i monobloki EMM Labs MTRX2 v2.
Phoenix DAC pracował m.in. z kompaktowymi a przez to niezwykle przyjaznymi blokowym metrażom Opus 1 Avantgarde Acoustic .
A streamer/serwer NAZARÉ z elektroniką CH Precision zasilał mające swą premierę Peak Consult Sunfyre.
Nieco mniej absorbujące gabarytowo propozycje przygotował japoński TAD ustawiając w swej dali dwa systemy – pierwszy ze streamerem/serwerem NAZARÉ, odtwarzaczem/DACiem D1000TX, przedwzmacniaczem C1000, wzmacniaczem M2500TX i kolumnami GE1, oraz drugi – z gramofonem Transrotor Ascanio FMD, streamerem Innuos ZENith Next-Gen, DACiem DA1000TX, integrą A1000 i kolumnami E1AX.
Jeśli jednak ktoś miał ochotę na japońskie monitory to TAD CE1TX grały w systemie Electrocompanieta z flagowym przedwzmacniaczem EC 5 i monoblokami AW800 M.
Jak co roku trudno wyobrazić sobie High End bez Amerykanów z Wilson Audio, którzy pojawili się tym razem m.in. z Alexiami V w wykończeniuCrimson Satin zasilanymi z Dan D’Agostino Progression NEO PreAmp i pary Dan D’Agostino Progression NEO Mono współpracujących z tercetem dCS-a (Vivaldi Upsampler Plus / Network-Streamer + Vivaldi APEX DAC VDC + Vivaldi Master Clock) a o domenę analogową dbał VPI Model One z phonostagem VTL TP-2.5i.
Natomiast z topowymi monoblokami Constellation Audio Statement w czwartek Wilsony grały nazbyt ofensywnie i krzykliwie, by dopiero w piątkowe popołudnie zaoferować zdecydowanie bardziej zrównoważoną tonalnie prezentację.
Żadnych anomalii nie odnotowałem za to w pokoju Nordosta, gdzie grały napędzane dCSem Bartok APEX i Dan D’Agostino Momentum MvX urodziwe Watt/Puppy 50th Anniversary.
Zaskakująco skromnie prezentował się system z debiutującymi „kompaktowymi” 100W A-klasowymi monoblokami Boulder 851, phonostagem 808 i YG Acoustics grający w mało przyjaznym i przypominającym metrażem warunki Hotelu Sobieski pokoju.
Aby posłuchać właściwej Amerykanom rozmiarówki, czyli duetu 2160 /2110 trzeba było pofatygować się do „budki”, gdzie grały kolumny Ø Audio Ymir.
Soulution w tym roku niespodziewanie postawił na „parawany” Alsyvox Caravaggio zasilając je zestawem, w skład którego weszły m.in. gramofon 787, DAC 760 i monobloki 717.
Zdecydowanie bardziej „konwencjonalne” propozycje czekały na akolitów szwajcarskiej marki w pokojach Auer Acoustics.
Z kolei elektronika Karan Acoustics grała z okablowaniem (Generation X) i kolumnami (Lisa) Esprit Audio.
Kontynuując wątek wariacji nt. bieli w projektowaniu kolumn głośnikowych wypada wspomnieć również o Cantonie, który w towarzystwie elektroniki AVM-a prezentował flagowe Reference Alpha 1 i nowe Vento 101. Niestety w obu przypadkach zarówno w czwartek, jak i piątek góra pasma była na tyle wyeksponowana, że każdorazowo kradła atencję słuchaczy. Było to o tyle dziwne, że z moich dotychczasowych obserwacji ani elektronika AVM-a, ani wcześniejsze modele Cantona nie wykazywały nadpobudliwości w tym podzakresie.
Wzorem Soulution również Wadax uznał za stosowne pokazać się w Wiedniu z nieco bardziej zwiewnej i eterycznej strony, więc zamiast konwencjonalnych kolumn zdecydował się na „parawany” Alsyvox.
Schodząc nieco na ziemię warto było zajrzeć do T+A, gdzie grało po prostu dobrze.
Z powyższej myśli technicznej skorzystał również ELAC, który modelem Concentro M 807 postanowił chyba zawstydzić McIntosha pod względem liczby użytych kopułek wysokotonowych.
Czymże byłby High End, bez swoistych ekstremów? Dlatego też nie można było pominąć systemów przeznaczonych dla posiadaczy zamków, pałaców, sal balowych i hangarów zdolnych pomieścić wierną replikę sterowca Hindenburg. Do owego elitarnego grona z pewnością można zaliczyć set-up z kolumnami Cessaro zasilanymi wzmacniaczami Alieno Electronics, w którym źródłem był gramofon Döhmann Audio Helix One Vacuum MkIII z ramionami SupaTrac Nighthawk 10.5 i Wilson Benesch Graviton uzbrojonymi we wkładki Analog Relax Ex1000 i Hana Umami Black.
Jeszcze bardziej po bandzie pojechała ekipa ESD wspomagając swoje tuby modułami basowymi Stenheima.
Do klasyki gatunku należała również „tubowa ściana” (Western Electric Mirrophonic (podwójne 4181a) + Western Electric 22B (555 ×4)) przywieziona przez ekipę Silbatone.
JBL pojawił się zarówno z „artefaktami” z przeszłości w postaci „komodowego”, w dodatku grającego (!) modelu C44 Paragon, jak i z najnowszymi flagowcami – imponującymi Summit Everest, z których każdy mógł pochwalić się parą 15” i parą 10” wooferów uzupełnionych firmową tubą z wysokotonowym HC4. Tutaj nie było taryfy ulgowej a wrażenia nauszne śmiało można było określić mianem koncertowych.
Jak już jesteśmy przy produktach zza wielkiej wody, to nie sposób było pominąć Magico, które pokazało S7-ki grające z elektroniką Wadaxa i dzielonym wzmocnieniem Pilium.
A Kanadyjskiej elektronice Brystona towarzyszyły równie świetnie czujące się zarówno w cywilnych, jak i studyjnych systemach intrygujące PMC Fenestria.
Dość kompaktowa elektronika Chorda (Ultima Pre3 + końcówki Ultima 7) grała w towarzystwie ATC SCM100 SL.
Elektroniki Ideon Audio można było posłuchać w co najmniej dwóch systemach. W mniejszym uszlachetniony Ideon AlphaWave LAN optimizerem plikograj Nous z pomocą integry Thraxa zasilał smukłe i filigranowe Brodmann Acoustics VC 7. Z kolei flagowy duet Ideon Abdolute Stream + Ideon Axiom DAC wraz ze wzmocnieniem EMM Labs grał z kolumnami Brodmann Acoustics JB 175.
Pathos Acoustics zaprezentował potężną, A-klasową integrę InPol Legacy.
Z całkiem bogatą „próbką” własnych możliwości w Wiedniu pojawiły się rodzime marki Fezz i Pylon, które oprócz „niemej” ekspozycji przygotowały grający system z monitorami Pylon Jade 10 i elektroniką Fezz – DAC-iem Equinox Prestige, preampem Sagita Prestige, końcówką mocy Titania MK2 a całość okablowano przewodami Tellurium Q z serii Black II.
Nieopodal można było spotkać kolejny polski duet, czyli Graphite Audio z David Laboga Custom Audio ze statyczną prezentacją nowego stolika oraz topowych przewodów cyfrowych z serii Ruby i Emerald.
W Wiedniu z solidnym pakietem nowości pojawiła się również Melodika prezentując prototypowy egzemplarz listwy zasilającej oraz najnowszych przewodów – BS2R, SBBN i SBLAN.
W przestronnej (188 m²) sali Raidho dość intensywnie eksploatowało trzy pary kolumn – podstawkowe X1.6 Reference oraz dwa podłogowe modele X2.8 i TD Signature Series.
Siltech do firmowego portfolio dokooptował dawno niewidzianą markę Sphinks pod szyldem której będzie prezentował wszelkie „niekablowe” prezentacje. A na High Endzie grał z podłogowych Sphinx Element 5, które zgodnie z solennymi zapewnieniami wytwórcy są ucieleśnieniem całkowicie nowego spojrzenia na ideę kolumn głośnikowych łącząc jedynie zalety a nie wady konstrukcji aktywnych i pasywnych. Nie chcę wyjść na malkontenta, ale przynajmniej w czwartek i piątek można było wierzyć co najwyżej na słowo, gdyż dźwięk przez nie oferowany był, przynajmniej na moje ucho nazbyt ofensywny. Jak jednak wiadomo wystawy służą do oglądania a nie słuchania, więc jeśli komuś odpowiada ich design sugeruję na spokojnie zapoznać się z ich możliwościami w bardziej kontrolowanych warunkach.
Dość nieoczywistą konfigurację przygotowało SoulNote, bowiem do zestawu składającego się z gramofonu Thorens TD124DD Exclusive + EMT Tondose 124 Exclusive oraz własnej elektroniki (Ground Master EX, E-3MC (New), E-3, P-3 i czterech monobloków M-3X) wybrało włoskie kolumny Albedo Acclara Diamond.
Po raz kolejny Stenheim udowodnił, że nie tylko zna się na rzeczy i wystawowe warunki mu niestraszne, lecz, że i subwoofery da się tak ustawić, by nie dominowały stereofonicznego przekazu.
Jeden z ciekawszych systemów tegorocznej wystawy przygotował Wilson Benesch z dumą prezentując futurystyczny gramofon Greenwich z uzbrojonym we wkładkę TESSELLATE® Ti-D Diamond ramieniem GRAVITON® Ti. Za oko i ucho łapały również intrygujące podstawkowe kolumny Endeavour 3zero wspomagane subwooferem IGx™ Infrasonic Generator. Za wzmocnienie odpowiadała elektronika Ypsilona a system okablowano przewodami Stealth Audio.
Kolumny Zellaton Plural Evo współpracowały z dość mało u nas znaną japońską elektroniką YS Sound pokazując, że przypisywana im (kolumnom) analityczność i emocjonalna zachowawczość bynajmniej nie są ich cechą natywną a jedynie pochodną konkretnej konfiguracji.
W pokoju Eversolo można było posłuchać nie tylko najnowszych modeli T10 (transport cyfrowy) i DMP-A8 Gen 2, lecz również intrygujących, modułowych kolumn Rose Handwerk Cerubin 2, za projekt których odpowiada Markus Grelka.
Najwyższa pora z mniej bądź bardziej zamkniętych kubatur przejść na open-space i przespacerować się po oferujących dobra wszelakie halach, gdzie cierpliwie czekającym na publikację naszej recenzji switchem UNio Poki 2.5G.
Ekipa Neohighend również nie przyjechała z pustymi rękami, więc do obejrzenia i pomacania były ich firmowe platformy, stoliki oraz stopki antywibracyjne.
Nie lada niespodziankę przygotowało Hifirose prezentując futurystyczne monobloki RA80, których fronty w całości zajmowały dotykowe, wysokorozdzielcze ekrany pozwalające nie tylko skonfigurować same wzmacniacze, co również scustomizować ich aparycję.
Na niemą ekspozycję zdecydowało się również Takumi.
Za oko łapały limitowane (edycje Deep Purple) szpulaki i gramofony Revox.
A jak jesteśmy przy „zespołowych limitacjach”, to i Clearaudio miało swój w tym udział kusząc edycjami Rammstein.
Sporo też działo się w sekcji słuchawkowej, gdzie np. Final z dumą prezentował flagowe DX10000 Limited Edition za drobne 9000€.
Za to jedne z najciekawszych wzorniczo dokanałówek śmiem uznać ofertę Noble i ich model Shogun.
Warto jednak mieć na uwadze, iż takich „pchełek” byle czym raczej nie napędzimy, więc warto było zainteresować się np. ofertą Questyle.
A jeśli chodzi o desktopowe „napędy” to też było w czym wybierać.
Uwagę zwracała ekspozycja japońskiej marki AIM Electronics, gdzie królowały przewody i to … cyfrowe, w tym przywodzący na myśl aktualną inkarnację „landryny” Furutecha model Ethernetowy NA6.
Z kolei tajwańskie Divini Audio kusiło zasilającym PT-Y.
Podobnie jak i Włosi z Portento Audio
A już zupełnie na koniec skromny akcent motoryzacyjny, czyli Mercedes S-Class S 450.
I z mojej strony to by było na tyle, jednak sugeruję zbytnio nie oddalać się od radioodbiorników, gdyż na dniach swoimi refleksjami podzieli się z Państwem Jacek.
Cdn. …
Marcin Olszewski