1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Hijiri HCI-X10

Hijiri HCI-X10

Link do zapowiedzi: Harmonix Hijiri HCI-X10

Obserwując dynamicznie zmieniający się wokół nas świat, w myśl znanego powiedzenia jedno niezaprzeczalnie jest pewne: „Kto stoi w miejscu, ten się cofa”. Tak tak, nastały czasy, w których zabiegające o naszą uwagę podmioty, bez względu na dział gospodarki, aby być w kręgu zainteresowań, przez cały czas muszą oferować nowe rozwiązania. Czy to źle? Naturalnie, że nie. Jednak w moim odczuciu biorąc pod lupę nasze podwórko, owe zmiany powinny być skutkiem prawdziwego progresu jakościowego danego produktu, a nie li tylko spełnieniem zachcianek konsumenta i podyktowaną oczekiwaniami rynku kosmetycznym zmiana liftingiem. Niestety bardzo często tak nie jest, bowiem najważniejszy jest stan konta danego wytwórcy. Na szczęście dla audiofilów i melomanów, czyli ludzi stawiających wszelkim nowościom pewne oczekiwania nie wszyscy dają się bezwiednie nieść wspomnianemu trendowi i jeśli już w ich portfolio następują jakieś zmiany, jest to efektem albo faktycznej poprawy jakości konstrukcji, albo nieco inne spojrzenie na to samo zagadnienie. Co lub kogo mam na myśli? Już zdradzam. Otóż dzisiejsza relacja będzie próbą przybliżenia Wam delikatnej zmiany kursu znanego chyba wszystkim miłośnikom dobrej jakości dźwięku, stacjonującego w Japonii producenta Comback Corporation w dziale okablowania systemów audio, czyli wprowadzenie na rynek kolejnego kabla sygnałowego w standardzie XLR z serii Hijiri model HCI-X10, którego dystrybucją zajmuje się wrocławskie Moje Audio. Co takiego zmieniło się w postrzeganiu świata muzyki przez Pana Kazuo Kiuchi – właściciela wspomnianej marki? O nie, wstępniak jest zbyt wczesnym miejscem na zdradzanie takich informacji. Dlatego też w celu zgłębienia powyższego zagadnienia zapraszam do lektury.

Jak widać na załączonych fotografiach, obcując z tytułowym przedstawicielem przesyłu sygnału audio pomiędzy poszczególnymi komponentami w wydaniu Hijiri HCI-X10 XLR mamy do czynienia z zaskakująco skromną w stosunku do szczytu oferty szatą zewnętrznej otuliny kabla (model Kiwami jest żółto, czerwono, czarny) w postaci opalizującej czarnej plecionki. Jednakże nie jest to najważniejsza informacja na jego temat, bowiem dla nas, czyli wymagających specjalnego podejścia do użytkowanych komponentów najistotniejszym zagadnieniem jest całkowicie ręczna produkcja każdej sztuki tego modelu. To zaś oznacza, że od początku do końca danym egzemplarzem zajmuje się jedna, a przez to gwarantująca pewność wykonania w najwyższym standardzie jakości osoba. Zadowoleni? Myślę, że ortodoksyjni audiofile na pewno. Idźmy dalej. Omawianą dziesiątkę wykonano z wysokiej czystości miedzi i jak wszystkie inne druty, z głośnikowymi włącznie, nadano jej kierunkowość przepływu sygnału. Omawiana konstrukcja dla zapewnienia stabilności pracy została otulona wykonanym na bazie rodowanej miedzi PCOCC ekranem zabezpieczającym przed szkodliwym wpływem zakłóceń RFI. Zaś temat wtyków zrealizowano przy użyciu rodowanego brązu z pozłacanymi stykami. Tak wykonany kabel ułożono na nadającym wyjątkowości produktowi białym pergaminie i spakowano w ciekawie ozdobione graficznymi okrągłymi stemplami kartonowe pudełko.

Kreśląc tekst o najnowszym dziecku wspominanego właściciela marki Pana Kazuo Kiuchi nie sposób nie odnieść się do przewodów z linii poprzedzającej serię Hijiri – dawniej Harmonix. Dlaczego? Ano dlatego, że w nowej wizji bez najmniejszego problemu znajdziemy wiele cech starego pomysłu na fantastyczny dźwięk. Co konkretnie? Otóż tak jak poprzednie kable, również tytułowa X10-ka stawia na dobre wypełnienie zakresu średniotonowego. Jednak przy podobnym punkcie ciężkości średnicy znacznie otwiera przekaz, czyli przekładając z polskiego na nasze, jest bardziej rozdzielcza, niwelując tym sposobem kojarzony z marką efekt soczystości i wypełnienia ponad wszystko. Zaskoczeni? Ja śledząc interesujący nas wycinek przemysłu elektryczno-akustycznego osobiście wcale, bowiem obecny świat producentów audio oprócz umilania nam życia przyjemnym, nawet bardzo gęstym graniem, teraz dodatkowo podąża w kierunku podania przy okazji odpowiedniego pakietu informacji na temat słuchanej muzyki. Niestety, jest to bardzo często odbierane przez wielu użytkowników starszej generacji okablowania jako wprowadzanie pewnej nerwowości, jednak zapewniam wszystkich tak odbierających ten kabel, iż raczej stawiałbym na zwyczajną, dotychczas ukrytą, krzykliwość poszczególnych systemów, którą najnowsza japońska propozycja jedynie brutalnie unaocznia. Skąd takie przypuszczenia? Otóż wystarczy dysponować rozdzielczym systemem. Jednak przypominam, że rozdzielczy nie oznacza jasnego, co zazwyczaj jest nagminnie mylone i co po użyciu lepszej jakości produktu natychmiast skutkuje wspomnianymi przed momentem problemami typu natarczywość, a w ekstremalnych przypadkach nawet krzykliwość. Chyba nie muszę udowadniać (wystarczy przejrzeć dostępne na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy kompilacje), iż kilkukrotnie miałem okazję wpiąć naszych bohaterów do zrównoważonych sonicznie zestawów, dlatego też bez dwóch zdań jestem w stanie stwierdzić, iż opiniowany dzisiaj set jest ostoją gęstego, pełnego emocji grania. A że przy okazji z zaaplikowanym pakietem oddechu w środku pasma, dlatego też natychmiast pokazuje palcem potencjalnym zainteresowanym ich ewidentne potknięcia konfiguracyjne. Jak będzie w Waszym przypadku, niestety z powodu braku kontaktów z siłami pozaziemskimi najzwyczajniej w świecie się nie dowiem, jednak bez kruszenia kopii w telegraficznym skrócie z przyjemnością wspomnę, co takiego wydarzyło się w moim zestawie po wpięciu w tor łączówki Hijiri HCI-X10.
Powiem tak. Bez względu na rodzaj muzyki: uduchowiona muzyka dawna, emocjonalny jazz, szaleństwo rockowe, czy choćby w dużej mierze oparta o modulację i przestery dźwięku elektronika, jej waga w zakresie wypełnienia środkowego i najniższego zakresu nadal pozwalała cieszyć się solidną masą stopy perkusji, dostojeństwem fortepianu, czy ruchami tektonicznymi podłogi mojego pokoju. Jednak przy wspomnianym dobrym wyważeniu w obecnie preferowanym pakiecie firmowym zostałem obdarowany większym konturem brylujących w tym zakresie dźwięków i znacznie lepszym akcentowaniem początku i końca każdej nuty, co natychmiast poskutkowało znaczną poprawą czytelności rozgrywających się pomiędzy moimi kolumnami wydarzeń. Pozostawałem nadal w uwielbianej przeze mnie estetyce nasycenia, ale ze szczyptą od zawsze oczekiwanego oddechu muzyki. To wbrew pozorom jest bardzo istotny element, bowiem zbyt gęsta adaptacja zapisanych na pięciolinii informacji na dłuższą metę staje się nudna. Owszem, często jest ratunkiem dla nie do końca dobrze zestawionych komponentów audio, ale nie oszukujmy się, idąc z duchem czasów powinniśmy nieco ewaluować ze swoimi oczekiwaniami. Nie mówię, żeby jedną decyzją zakupową zmieniać swoje dotychczasowe przekonania o sto osiemdziesiąt stopni, jednak drobne, jak wspomniałem mocno propagowane przez najnowsze produkty zdecydowanej większości producenckiej braci korekty bardziej otwartego brzmienia naszego zestawu, po zrozumieniu o co w tym wszystkim chodzi – próba zbliżenia się do prawdy – z pewnością nie zaszkodzi. Bredzę? Bynajmniej, gdyż sam użytkując przez lata sporą próbkę oferty wystawiającego do sparingu swój najnowszy pomysł na przesył sygnału pomiędzy poszczególnymi komponentami brandu, doświadczyłem tego na własnej skórze. Dlatego też liczę na Waszą dobrą wolę i w przypadku próby sił na własnym żywym organizmie choćby minimalną próbę podążenia za moim tokiem myślenia. I zapewniam, to nie jest siłowe namawianie nikogo na natychmiastową wyprawę do sklepu, tylko chęć unaocznienia co nowym kablem sygnałowym Hijiri HCI-X10 przywoływana kilkukrotnie do tablicy firma chce nam przekazać.

Jak wynika z poprzedniego akapitu, następca znanego chyba wszystkim miłośnikom dobrej jakości dźwięku Harmonix’a linia Hijiri jest godnym kontynuatorem od zawsze dbającego o dobrą oprawę środka pasma pomysłu na dźwięk. Naturalnie idąc za wstępniakiem, aby nie zaliczyć przysłowiowej cofki, konstruktor poszedł z duchem czasów i oprócz zmniejszenia ilości średnicy w średnicy dodatkowo tchnął w model HCI-X10 nieco świeżości. Jednak aby zrozumieć co miał na myśli, w przypadku konfiguracyjnej porażki niektórzy melomani muszą wziąć sobie do serca, że to być może ich układanka obciążona jest skrywanymi przez lata problemami, a nie opiniowany kabel jest ułomny. Jeśli tak się stanie, w moim odczuciu ciężko będzie znaleźć grupę melomanów, która będzie mogła coś złego o nim powiedzieć. Owszem, swym jedynie delikatnym przewartościowaniem poziomu nasycenia i napowietrzenia przekazu może okazać się zbyt zachowawczy, ale wówczas nie będzie to porażka jako taka, a jedynie pokłosie zbyt dużych oczekiwań od przecież zajmującego w portfolio marki stosunkowo niskim pułapie cenowym przewodu. Ale spokojnie. Jeśli moje przewidywania się sprawdzą i chcielibyście w tej estetyce pójść jeszcze dalej, nie trzeba kierować wzroku na innego producenta, tylko przeskoczyć o oczko wyżej w cenniku. W jakim celu? Otóż z autopsji wiem, że wyższy model jest ewidentnym rozwinięciem 10-ki, co z pewnością postawi kropkę nad „i” większości potencjalnych oczekiwań  sonicznych.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– źródło: transport CEC TL 0 3.0
– przetwornik cyfrowo/analogowy dCS Vivaldi DAC 2.0
– zegar wzorcowy Mutec REF 10
– reclocker Mutec MC-3+USB
– Shunyata Research Sigma CLOCK
– Shunyata Sigma NR
– przedwzmacniacz liniowy: Robert Koda Takumi K-15, Boulder 1110
– końcówka mocy: Reimyo KAP – 777, Boulder 1160
Kolumny: Trenner & Friedl “ISIS”
Kable głośnikowe: Tellurium Q Silver Diamond
IC RCA: Hijri „Milon”, Vermoutch Audio Reference
XLR: Tellurium Q Silver Diamond
IC cyfrowy: Harmonix HS 102
Kable zasilające: Harmonix X-DC 350M2R Improved Version, Furutech NanoFlux NCF Furutech DPS-4 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Hijiri Nagomi
Stolik: SOLID BASE VI
Akcesoria:
– antywibracyjne: Harmonix TU 505EX MK II, Stillpoints ULTRA SS, Stillpoints ULTRA MINI
– platforma antywibracyjna SOLID TECH
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– akustyczne: Harmonix Room Tuning Mini Disk RFA-80i
– listwa sieciowa: POWER BASE HIGH END
– panele akustyczne Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon:
napęd: SME 30/2
ramię: SME V
wkładka: MIYAJIMA MADAKE
przedwzmacniacz gramofonowy: RCM THERIAA
Step-up Thrax Trajan

Dystrybucja: Moje Audio http://www.mojeaudio.pl/
Ceny: 0,75 m – 7390 PLN, 1 m – 7590 PLN, 1,5 m – 7990 PLN
– dostępne długości: 0,75m, 1m, 1,5m, 2m, 2,5m, 3m

Pobierz jako PDF