1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Neyton Nuernberg NF i Hamburg LS

Neyton Nuernberg NF i Hamburg LS

Mój pierwszy kontakt z przewodami niemieckiej manufaktury Neyton miał miejsce podczas zeszłorocznej edycji monachijskiego High Endu. Odsłuch systemu składającego się z elektroniki Purist i modyfikowanych Kronzill KR Audio okablowanego wyrobami NEYMAN Kabelsysteme und LWL-Technologie wydał mi się na tyle intrygujący, że tuż po wystawie trafiły do mnie wszystkie dostępne interkonekty, czyli Bamberg NF, Nuernberg NF i Frankfurt NF. Test wykazał, że to, co w mało sprzyjających akustycznie wnętrzach MOC intrygowało było jedynie namiastką tego, co można było z nich wycisnąć w domowym systemie. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko nausznej weryfikacji choćby jednego modelu z oferty przewodów głośnikowych. Okazja nadarzyła się w tym roku, lecz już nie w Monachium, gdzie tym razem Neyton ograniczył się jedynie do prezentacji statycznej, wśród wielu innych wystawców szczelnie wypełniających zlokalizowany na parterze hal openspace, a już na spokojnie – we własnych czterech kątach. Krótko mówiąc sytuacja nad wyraz komfortowa.

Jednak nie obyło się bez niespodzianek, gdyż wraz z 4 metrowym Hamburgiem LS trafiła do mnie mniejsza walizka z interkonektem Nuernberg NF. W pierwszej chwili uznałem to za mało sensowne – przecież już go testowałem. Jednak szybki rzut oka do wnętrza rozwiał moje wątpliwości. Wcześniej miałem do czynienia z wersją zbalansowaną a tym razem otrzymałem wersję RCA, która różni się od zakończonej XLRami nie tylko, co oczywiste, konfekcją (nextgen™ WBT-0102 Ag vs URUTECH FP-601M(R)/FP-602F(R)), ale również parametrami elektrycznymi. Mniejsza oporność w połączeniu z większymi wartościami indukcyjności i pojemności mogą przecież wpływać na finalne brzmienie łączówki. Oczywiście pomijając różnice w konfekcji interkonekty miały dokładnie takie same czarno-biało-czerwony oplot, termokurczliwe koszulki z oznaczeniem kierunkowości, oraz niewielkie obrączki z numerami seryjnymi.

Pozostając przy zagadnieniach dotyczących wewnętrznej budowy warto wspomnieć, że Nuernberg NF został wykonany z sześciu srebrno – złotych żył o przekroju 0,5 mm i czystości 99,99% zaizolowanych teflonem. Dla domorosłych fanów metalurgii wspomnę tylko, że domieszka złota wynosi 1%. Każda z żył jest maksymalnie odsprzężona od pozostałych a całość chroni stylowa koszulka EMC.

W przypadku głośnikowego Hamburg’a LS, ze względu na swoją płaską konstrukcję sytuacja wygląda trochę inaczej. Obie sekcje wykonano z dziesięciu wiązek beztlenowej miedzi AWG 20/7, oraz ośmiu srebrno/złotych przewodów o przekroju 0,5mm – każda z sekcji składa się z pięciu miedzianych przewodników AWG20/7 i uzupełnionych czterema srebrno-złotymi. Podobnie jak w przypadku interkonektu zarówno poszczególne żyły, jak i obie sekcje zostały zaizolowane Teflonem® a odstęp pomiędzy sekcjami zapewnia plecionka dziesięciu rurek. W efekcie wygląd przewodu czaruje lekkością i wysublimowanym pieknem. Niczym kunsztowny naszyjnik mieni się perową bielą, zgaszoną żółcią i szlachetną czernią układającymi się w podobną do łuski strukturę wężowej skóry.

Odpowiedź na pytanie jak budowa i wykorzystane materiały wpłynęły na brzmienie przyniosły testy odsłuchowe. Po kilkudniowej rozgrzewce i ustabilizowaniu się charakterystyk przewodów rozpocząłem serię porównań z posiadanym okablowaniem, od czasu do czasu zerkając do zeszłorocznych notatek. Interkonekt w wersji RCA zachował większość cech swojego zbalansowanego brata bliźniaka. Pozostając finezyjnie gładki i elegancki czarował kontrolą basu i cyzelowaniem mikrowybrzmień. Na „Ania Movie” Ani Dąbrowskiej słychać było dużo otaczającego wokalistkę powietrza, choć konfrontując swoje spostrzeżenia dokonane podczas wcześniejszych odsłuchów z użyciem kolumn A.R.T. Moderne 6 i Dynaudio Focus 340 muszę stwierdzić, że na bardziej rozdzielczych w górnych rejestrach Gauderach dostrzegalne było pewne zaokrąglenie najwyższych rejestrów. Nadal pozostawały czytelne, lecz ich kontury nieznacznie traciły na ostrości. Szukając analogii w fotografii można porównać zmianę przysłony z f11 na f9. Niby niewiele, ale dla osób poszukujących laboratoryjnej precyzji czasem tego typu niuanse potrafią zadecydować o sięgnięciu głębiej do kieszeni, bądź wstrzymaniem się z zakupami. Prowadzenie linii basu na moich ulubionych albumach testowych Dadawy (Seven days” i „Sister Drum”) i „Khmer” Nilsa Pettera Molvaera pokazało, iż akcent zgodnie z zapewnieniami producenta położony został na szybkość i zwinność, dzięki czemu delikatnie faworyzowana była motoryka brylująca gdzie tylko nadarzyła się ku temu okazja, choć jej popisy odbywały się zwykle kosztem masy i potęgi. Całe szczęście nie było mowy o jakimś ordynarnym odchudzeniu dźwięku, jednak akurat w tym obszarze mój dyżurny Organic był w stanie pokazać więcej, choć uczciwie przyznaję, że nie z taką klarownością i szybkością. Tak to już bywa w tych przedziałach cenowych, że dysponując ograniczoną kwotą klient musi decydować się na pewne kompromisy i właśnie o tym jest mowa – albo szybkość i zwinność, albo niżej schodzący bas. Obecność obu ww. cech oczywiście też jest możliwa, jednak za zdecydowanie wyższą cenę.

Głośnikowy Hamburg nie próbował wyważać już otwartych drzwi i podążał drogą obraną przez interkonekt dodając od siebie jeszcze trochę przestrzeni i precyzji w lokalizacji źródeł pozornych na scenie. Biorąc pod uwagę wykorzystane do jego produkcji materiały niejako podświadomie próbowałem odnaleźć w nim jakieś cechy wspólne z również z wykonanymi z dopieszczonej metalami szlachetnymi miedzi głośnikowcami Gabriel Gold Revelation mk I, które bardzo miło wspominam. Jednak prawda wygląda tak, że materiał to jedno, ale pomysł na brzmienie finalne zależy również od geometrii, konfekcji, zastosowanej izolacji i jeszcze kilku innych czynników. Tak też było w tym przypadku. Niby gładkość i połyskliwość podobne, lecz Neytony okazały się zdecydowanie bardziej transparentne, ekspresyjne i zwarte. Taka precyzyjna gładkość pozbawiona utwardzenia i osuszenia, z jaką kojarzone są np. taśmy Nordosta. Opowiadana przez Arild Andersena muzyczna baśń „Kristin Lavransdatter” czarowała zmiennymi nastrojami – od liryzmu po mroczne i spektakularne, bazujące na organowym fundamencie „Nidaros”. I właśnie na gęstych i zawiłych aranżacjach Hamburg rozwijał skrzydła. Niezależnie od tego, czy słuchałem sygnowanej logiem Reference Recordings „Bolero! – Orchestral Fireworks” (Eiji Oue; Minnesota Orchestra), czy „Rage Against The Machine – XX (20th Anniversary Edition)” za każdym razem zadziwiała mnie natychmiastowość i zdolność testowanych przewodów do przejścia od ciszy do istnej ściany dźwięku, która pomimo swojej potęgi nie traciła nic ze swojej różnorodności.

Im dłużej słuchałem Neytonów, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że biorąc pod uwagę ich tendencje do jak najmniejszej ingerencji w przesyłany sygnał powinny z łatwością wpasować się w większość poprawnie zestawionych systemów. Co prawa tam, gdzie basu niema same z siebie niczego nie wyczarują, jednak z drugiej strony posiadacze kolumn podstawkowych mogą moimi uwagami nt. ograniczonego zejścia najniższych rejestrów w ogóle się nie przejmować, gdyż i tak i tak ich u siebie nie odtworzą. Nie do przecenienia są również walory czysto estetyczne, gdyż niemieckie przewody, a głośnikowe w szczególności, są po prostu niezwykłej wręcz urody, co może ułatwić negocjacje nt. zmiany okablowania z przedstawicielkami płci pięknej. Jeśli zaś chodzi o dostępność i możliwość odsłuchu przewodów Neytona w Polsce … cóż. Skoro po raz kolejny producent nieposiadający polskiego dystrybutora był w stanie dostarczyć swoje wyroby do testów to i z odsłuchami w „cywilnych” systemach nie powinno być problemu. Świat już dawno temu skurczył się do rozmiarów globalnej wioski i to, czy dany sklep znajduje się tuż za rogiem, czy na odległym kontynencie przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

Dystrybutor: w Polsce chwilowo brak

Producent: NEYTON High-End Lautsprecher- und Audiokabel

Ceny:

– Neyton Nuernberg NF (z wtykami nextgen™ WBT-0102 Ag): 0,5m – 780 €; 0,75 m – 870 €; 1 m – 960 €; 1,25 m – 1 050 €; 1,50 m – 1 140 €; 1,75 m – 1 230 €; 2 m – 1 320 €

– Neyton Hamburg LS (z wtykami bananowymi WBT-0610 Ag): 1m – 2 060 €; 1,5m – 2 560 €; 2,0m – 3 060 €; 2,5m – 3 560 €; 3,0m – 4 060 €; 3,5m – 4 560 €; 4m – 5 060 €; 4,5m – 5.560 €; 5m – 6 060 €

Dane techniczne:

Neyton Nuernberg NF
– Oporność: 68,0 mΩ/m
– Indukcyjność: 0,52 µH/m
– Pojemność: 115 pF/m

Neyton Hamburg LS
– Oporność:   10 mΩ/m
– Indukcyjność: 0,95 nH/m
– Pojemność: 12,5 pF/m
– Oporność izolacji: ∞

System wykorzystany w teście:
– CD/DAC: Ayon 1sc
– DAC: Eximus DP1
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center; YBA Heritage Media Streamer MP100
– Wzmacniacze zintegrowane: Electrocompaniet ECI 5; Ayon Spirit 3; Synthesis R753AC
– Przedwzmacniacz: Restek Editor
– Końcówki mocy: Restek Extract
– Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80
– IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Acrolink 7N-A2050 III; Acrolink 7N-A2200 III
– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
– Kable głośnikowe: Organic Audio
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; GigaWatt LC-1mk2
– Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2; Amare Musica Silver Passive Power Station
– Stolik: Rogoz Audio 4SM3
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+
– Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; HighEndNovum PMR Premium; Solid Tech Disc of Silence, Iso Clear, Feet of Silence

Za jeden z bardziej kontrowersyjnych obszarów zainteresowań recenzentów uznawane są testy wszelakiej maści kabli a za szczyt bluźnierstwa wśród kablo-sceptyków uchodzą kwieciste opisy wpływu „siecówek”.

Na szczęście, albo nieszczęście, kable niemieckiej firmy Neyton nie były zasilającymi. W solidnych plastikowych pudełkach, wyłożonych gąbką czopową, przybyły interkonekty i głośnikowe. Dla wielu użytkowników takie akcesoria są swego rodzaju wizytówką systemu. Dlatego, oprócz pozytywnego wpływu na dźwięk powinny odpowiednio intrygująco wyglądać. Otwierając mniejszy, zgrabny neseserek, naszym oczom ukazują się dość konwencjonalnie wyglądające sygnałówki RCA w opalizującej czarno-czerwono-białej plecionce. Większa paczka to biało-żółto-czarne, niczym gąsienice czołgowe taśmy kolumnowe, które na tle monotonnych, otulonych oplotami z węży ogrodowych drutów innych firm wglądają wręcz ekstrawagancko. Warunek nawet wybujałych oczekiwań natury eststycznej możemy, zatem uznać za spełniony. Niestety do testów otrzymałem jedynie parę przewodów głośnikowych, co w przypadku moich dość niekonwencjonalnych kolumn okazało się trochę problematyczne. Jednak mając do dyspozycji taki a nie inny set , musiałem sobie poradzić. Całe szczęście kilka prób w różnych konfiguracjach pozwoliło na wyciągnięcie wiążących wniosków.

Choć Neyton nie posiada jeszcze dystrybutora w naszym kraju, nie było przeciwskazań do dostarczenia tytułowych przewodów do testów. Są różne sposoby wejścia na nowy rynek. Chcąc zrobić piorunujące wrażenie pokazuje się topowe modele chcąc zaszokować i zaintrygować potencjalnych nabywców, lub wejść w spokojnej atmosferze proponując coś zdecydowanie bardziej osiągalnego dla większości klientów. Otrzymany set kabli należy do tej drugiej grupy.

Takie trochę asekuracyjne podejście, często wiąże się delikatnymi kompromisami w reprodukcji dźwięku. Posiadając w moim mniemaniu dość wyczynowe okablowanie Harmonixa, przepięcie na dostarczony do testu zestaw od razu pokazało, co firma Neyton ma do zaoferowania. Choć zmiany nie szkodziły ogólnemu przekazowi, to słychać było sporo zabiegów dążących do nakłonienia słuchacza do uczynienia z obcowania z muzyką wielogodzinnej uczty. Takim sztandarowym „znakiem firmowym” okazało się wygładzenie przekazu poprzez zaokrąglenie konturu. Nie słychać było ostrych krawędzi źródeł pozornych, ale też nie było mowy o impresjonistycznych plamach dźwięku. Chodziło raczej o homogeniczność i plastyczność. Na szczęście scena nic na tym nie traciła, pozostając obszerna zarówno w szerz, jak i głąb.. Dzięki temu sporo, do tej pory mocno ciężkostrawnych pod względem realizacyjnym płyt stało się w ogóle możliwych do przełknięcia. Choćby nasza eksportowa Ania Jopek. Wiadomo, że podczas masteringu lubi podciągnąć suwaki górnego pasma celem zwiększenia spektakularności swoich możliwości wokalnych, jednak o ile w tanich „boomboxach” efekt jest w miarę akceptowalny, to na systemach ze średniej już półki może zaboleć. A dzięki otrzymanemu zestawowi interkonektów NUERBERG NF i głośnikowych HAMBURG LS, odsłuch nabiera znamion przyjemności. Posiadając, oczywiście wyłącznie ze względu na żonę, kilka albumów AMJ teoretycznie powinienem zostawić sobie te „niemieckie poprawiacze” na stałe. Jednak Małżonka na tyle rzadko zagląda do mojej świątyni, że cierpienia przy moim dyżurnym okablowaniu nie są zbyt częste.

Przyglądając się poszczególnym pasmom przenoszenia, owa homogeniczność powodująca ukulturalnienie nadmiernie konturowego dźwięku wymuszona została przez kilka zabiegów natury eststycznej. Zauważamy lekkie utemperowanie góry, przy nieznacznym odchudzeniu basu poprawiającym jednocześnie jego szybkość. Średnica też lekko przesuwa się w górę, ale jak pisałem, nie są to drastyczne posunięcia powodujące „krzyk średnicy”. Neyton to bezpieczne druty do systemów grających skrajami pasma. Sycząca góra i dudniący bas posiadanego systemu, to rzeczy, które powinny Was skłonić do przetestowania tego zestawienia. Świat ponownie może okazać się przyjemny. Reszta audiofilów musi spróbować, bowiem to co dla mnie jest referencyjnie konturowe, dla innych może okazać się latającymi żyletkami, o czym już wielokrotnie zdążyłem się przekonać.

Dwutygodniowe testy bez wypinania otrzymanego seta kabli pozwoliły na słuchanie muzyki bez napinania na nadmierne poszukiwanie emocji. Po całodziennym użeraniu się z klientami w życiu codziennym, taka dawka spokoju płynąca z głośników powinna być przepisywana na receptę przez lekarza pierwszego kontaktu. Może jestem nazbyt porywczy i potrzebuję takich uspokajających form rozładowania emocji, a może jak stary „ramol” nie mogę ryzykować nadmiernej ekscytacji obecnymi w muzyce fajerwerkami. Po prostu, najlepiej sprawdzić samemu czy taki pomysł na granie wpisuje się w Państwa kanony piękna. Nie znając całej oferty firmy Neyton, myślę, że Niemcy mają w zanadrzu „coś” dla każdej grupy potrzebujących wsparcia złotouchych i osobiste poszukiwania powinny przynieść satysfakcjonujące rezultaty. Czego szczerze Państwu życzę.

Jacek Pazio.

System wykorzystany w teście, to kompletny zestaw firmy Combak Corporation.

Elektronika Reimyo:
– dzielony odtwarzacz cd: CDT – 777 + DAP – 999 EX
– przedwzmacniacz lampowy: CAT – 777 MK II
– tranzystorowa końcówka mocy: KAP – 777
Kolumny: Bravo Consequence +
Kable zasilające: Harmonix X-DC 350M2R Improved-Version
Kable głośnikowe: Harmonix HS 101-EXQ (sekcja średnio-wysokotonowa); Harmonix HS 101-SLC (sekcja niskotonową)
IC RCA: Harmonix HS 101-GP
IC cyfrowy: Harmonix HS 102
Stolik: Rogoz Audio

Akcesoria: antywibracyjne podstawki pod końcówkę mocy Harmonix TU-505EX MK2; Harmonix AC Enacom improved for 100-240V; Harmonix Room Tuning Mini Disk RFA-80i

Tor analogowy:
– gramofon:
napęd: Dr. Feickert Analogue „Twin”
ramię: SME V
wkładka: Dynavector XX-2 MK II
– przedwzmacniacz: RCM Sensor Prelude IC

Pobierz jako PDF