1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Raidho X1t

Raidho X1t

Link do zapowiedzi: Raidho X1t

Opinia 1

Jak każda szanująca się marka produkująca kolumny głośnikowe, tak też tytułowe duńskie Raidho może pochwalić się szerokim portfolio swoich produktów. Naturalnie mam na myśli nie tylko linie kreowane przez skomplikowanie techniczne, a przez to finalne koszty danego modelu, ale także w zakresie każdej wspomnianej prze mnie momentem grupy propozycje determinowane rozmiarem. I gdy zapoznacie się z serią załączonych zdjęć, jasnym będzie, iż ten ostatni aspekt będzie główną osią dzisiejszego spotkania, gdyż na tle dotychczasowych doświadczeń testowych z ofertą ze Skandynawii tym razem przyjrzymy się skromnym gabarytowo monitorom. Czy to ma sens, przecież to naprawdę „maluszki”? Ależ jak najbardziej, gdyż nie każdy dysponuje dużym pomieszczeniem i czasem takie przysłowiowe „pudełka po butach” są jedyną szansą na jakiekolwiek obcowanie z muzyką w domowym zaciszu. Oczywiście nie można spodziewać się ściany nieskrępowanego w każdym aspekcie dźwięku, jednakże nawet tak małe konstrukcje, a czasem tylko takie małe są w stanie pokazać rzeczy, których wielkie skrzynie nie są w stanie tak namacalnie wykreować. Jeśli zatem jesteście ciekawi, co potrafią dostarczone przez warszawskiego dystrybutora Hi-Fi System pochodzące z Danii kolumny Raidho X1t, nie pozostaje nic innego, jak zapoznać się z poniższym opisem bardzo przyjemnej dla mnie w odbiorze sesji testowej.

Nasze bohaterki w temacie budowy od materiałów zastosowanych na obudowę, przez głośniki, po elementy wewnętrze są ewidentnym przedstawicielem szkoły Hi-Tech. A świadczą o tym usztywniający samą w sobie dość odporną w tej kwestii, bo małą obudowę aluminiowy front, zbudowany w systemie kanapkowym głośnik nisko-średniotonowy – połączenie czystego aluminium z tlenkiem tego materiału o nazwie Ceramix, zewnętrznie pokrytego powłoką tytanową, wysokotonówka z membraną na bazie aluminium, zastosowanie magnesów neodymowych oraz okablowanie z oferty marki Nordost. Jak widać, panowie z północy Europy nie szczędzili środków, aby powołać do życia coś ciekawego. Taki tropem poszli także kreując dedykowane dla tego modelu, ciekawe wzorniczo, za sprawą łagodnie łukowatej „nogi” lekko pochylone ku tyłowi, identycznie jak kolumny wykończone w czarnym lakierze fortepianowym podstawki. Jeśli chodzi o ich osiągi techniczne, są konstrukcjami dwudrożnymi o skuteczności na poziomie 85 dB / 6 Ohmów, wentylowanymi zorientowanym na przedniej ściance portem bass-refleks oraz bez podstawek ważącymi 8 kg sztuka.

Co pokazały maleńkie monitory z Danii? Jak można było się spodziewać, najniższego dolnego zakresu nie miały szans wygenerować. Jednak może się zdziwicie, ale w zamian miały inne zalety związane z tym zakresem. Chodzi mianowicie o udane przez konstruktorów unikanie siłowego poszukiwania tej częstotliwości w imię udawania większych niż są. To zawsze kończy się w najlepszym przypadku uśrednieniem, jak nie bolesnym napompowaniem, dlatego rad jestem, że Duńczycy nie poszli tym tropem. W zamian zaś tylko zaoferowali mocny sygnał, że coś w czeluści dolnych partiach się dzieje, a bardziej skupili się na wykreowaniu dobrze nasyconej średnicy. Oferującej duży poziom bogatej w informacje energii, co sprawiało, że mimo braku typowego dla wielkich kolumn dołu muzyka brzmiała bardzo przyjemnie. Oczywiście duży udział w takiej prezentacji miało umiejętne strojenie także często żywiej brzmiącej od głośników kopułkowych wysokotonowej wstęgi. Owszem, cały czas pokazywała pazur, jednak była daleka od nachalności, co jedynie wspierało rozmach budowania wirtualnej sceny, a nie serwowało jakiejkolwiek nerwowości lub natarczywości w tym pasmie. I gdy zbierzemy wymienione aspekty do kolokwialnie mówiąc „kupy”, okazuje się, że dostałem swobodny i świetnie wypełniający dźwięk nawet mój, naturalnie nazbyt wielki dla tych kolumn pokój odsłuchowy – to efekt typowej projekcji dla kolumn monitorowych, a jedynym ograniczeniem serwowanego dźwięku była ilość – z naturalnych względów występującego w formie solidnej informacji – najniższego zakresu. I żeby nie było, potraktujcie to jako pozytyw, gdyż próba dogonienia przez tak kompaktowe monitory dużych kolumn w kwestii basu, byłoby ewidentnym strzałem w stopę. Na szczęście inżynierowie Raidho znają się na rzeczy i jeśli ktoś oczekuje tego zakresu więcej, dobrze zestrojony dostanie w modelu o oczko wyżej w cenniku. Jak przy takim strojeniu wypadła muzyka?
Będąc rozsądnym nie wziąłem na tapet pewnego kilera dla kolumn w postaci ścieżki dźwiękowej filmu „Blade Runner 2049” , bo bym się ośmieszył. Ale już rockowe opowieści spod znaku Riverside „Love, Fear And The Time Machine” pokazały, iż Duńczycy wykonali znakomitą robotę. Chodzi o to, że nie forsowali ilości basu, a w zamian zadbali o soczystość i zapewnienie odpowiedniej energii w środku pasma, co pozwoliło uzyskać muzyce odpowiedni drive i wagę. A, że w moim wielkim roomie bez solidnych kopnięć na samym dole, to tylko dobrze, gdyż w małym pokoiku sytuacja odbierana będzie inaczej. Owszem, nadal nie byłoby najniższego basu, jednak odpowiedź pomieszczenia zapewne fajnie to skompensuje, dlatego w moich warunkach do dobrej oceny brzmienia tej formacji przy wykorzystaniu modelu X1t wystarczyło solidne podbudowanie wokalizy wraz z większością będących w składzie instrumentów – naturalnie bez stopy perkusji oraz dzięki zaletom monitorów swobodne wizualizowanie wirtualnej sceny w pełnym spektrum goszczącej kolumny kubatury. Było żywo i za sprawą środka pasma namacalnie, a dzięki temu z radością, o co przecież w naszej zabawie chodzi.
Próbując sił kolumn z choćby jazzem Leszka Możdzera na płycie „Piano” wiedziałem, że będzie tylko lepiej. Naturalnie, gdy kolumny idą do samego dołu, muzyka brzmi deczko inaczej. Jednak, jeśli zrobimy to nachalnie serwując ilość kosztem jakości, mamy przepis na jakościowy dramat. W tym przypadku kolejny raz znakomitą pracę wykonał środek pasma. Oczywiście także tym razem zgadzam się, że fortepian w dolnych partiach był zbyt skromy, jednak już ze swoim brzmieniem od środka, do żywej, ale nie przepalonej góry pokazywał raz znakomitą szybkość, innym razem lirykę, a jeszcze innym rozwibrowanie i lotność najdelikatniejszej nuty, co tak naprawdę jest clou tej pozycji płytowej. Niespiesznej w graniu, ale za to wymagającej jakości podania każdego akordu lub przypadkowego dotknięcia instrumentu, co akurat tytułowe Raidho mają zapisane w kodzie DNA. Reasumując to podejście mogę powiedzieć tylko jedno, gdy wziąłem poprawkę na ich naturalne ograniczenia, płyta zabrzmiała świetnie.

Gdzie widziałbym tytułowe Dunki? Oczywiście pomijając ich nietuzinkową, bo w estetyce popularnego Hi-Techu aparycję, wszędzie tam, gdzie podobni do mnie i mojego alter ego osobnicy, czyli zakochani w muzyce melomani oraz audiofile dysponują skromnym gabarytowo pokojem. I to bez jakichkolwiek dalszych ograniczeń. Po czym to wnoszę? Naturalnie na bazie zrelacjonowanej sesji testowej, która pozwala domniemać, że jeśli u mnie, czyli w skazującym je na porażkę wielkim pokoju wyszły ze starcia z tarczą, to w dedykowanym, już choćby o połowę mniejszym będzie tylko lepiej. A lepiej nie dlatego, że mają problem z wypełnianiem pomieszczenia świetnym dźwiękiem, tyko do oferowanego rozmachu dojdzie większy udział dolnego zakresu, co da solidniejszą w podstawie, a przez to prawdziwszą wersję słuchanej muzyki. Dla mnie to bez dwóch zdań bardzo udany projekt kolumn do małych kubatur.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME
– kabel USB: ZenSati Silenzio
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Opinia 2

W czasach, gdy cena metra kwadratowego powierzchni mieszkalnej niebezpiecznie zbliża się do równowartości tygodniowych wakacji na Barbadosie w wypasionym hotelu powoli przestaje dziwić fakt dramatycznego kurczenia się metraży trafiających na rynek lokali. To co kiedyś było li tylko kawalerką awansowało do miana mikro-apartamentu, więc i 25 m² z kredytem do niemalże samej emerytury może być okazją zarówno do dumy, jak i zadania szyku „w towarzystwie”. Mam cichą nadzieję, iż rozumiecie Państwo ewidentne przejaskrawienie i poniekąd śmiech przez łzy, jednak obecna sytuacja daleka jest od wymarzonej. Dlatego też chcąc nieco ulżyć „szczęśliwcom” operującym iście japońskimi metrażami (w centrum Tokio powierzchnia kawalerek wynosi 13-25 m²) tym razem, dzięki uprzejmości ekipy Hi-Fi Systemu, postanowiliśmy pochylić się nad kolumnami niejako dedykowanymi do właśnie takich „przytulnych” wnętrz, czyli najmniejszymi z rodu Raidho X1t.

Jak na powyższych zdjęciach widać X1t są małe i na dodatek kruczoczarne, co biorąc pod uwagę, iż ciemne kolory podobno wyszczuplają dodatkowo podkreśla filigranowość tytułowych maluchów. Chociaż patrząc na białą alternatywę niespecjalnie zauważam jakąś istotną różnicę w postrzeganiu ich rozmiarówki. Mniejsza jednak z tym, gdyż zdecydowanie bardziej istotnym jest fakt, iż poza pokrytymi lakierem fortepianowym korpusami Raidho mogą pochwalić się ciekawą konstrukcją swoich frontów. Otóż zamiast konwencjonalnie przykręcić przetworniki do wykonanej z tego samego materiału co reszta skrzynek płyty czołowej Duńczycy zdecydowali się na znacząco bardziej zaawansowane rozwiązanie, czyli aplikację drajwerów masywnych aluminiowych profilach. Oczywiście uwagę zwraca autorski wstęgowy wysokotonowiec z aluminiową membraną, któremu towarzyszy 5,25″ kanapkowy (aluminiowo – ceramiczny) pokryty tytanem mid-woofer Ceramix wspomagany umiejscowionym pod nim kanałem bas-refleks. Z kolei na ścianie tylnej znajdziemy jedynie akceptujące banany i wtyki BFA pojedyncze terminale głośnikowe.
Mamy zatem do czynienia z klasycznym, wentylowanym układem dwudrożnym, który zgodnie z zapewnieniami producenta, od strony elektrycznej oferuje 85 dB skuteczność przy 6 Ω, co jasno wskazuje, iż dobierając do niego wzmocnienie warto sięgać po amplifikację wydajną prądowo i nieskąpiącą Watów. Z czysto kronikarskiego obowiązku nadmienię również, że wewnętrze okablowanie wykonano przewodami Nordosta, a decydując się na X1t sensownym wydaje się wybór opcjonalnych, acz świetnie dopasowanych wzorniczo, firmowych standów. Na wyposażeniu nie ma za to maskownic, więc warto mieć to na uwadze o ile tylko przestrzeń życiową dzielimy z ciekawską, małoletnią progeniturą bądź równie pomysłowymi „braćmi mniejszymi”.

A jak Raidho X1t grają? W telegraficznym skrócie … zaskakująco. Przynajmniej dla osób, które do tej pory nie miały jeszcze przyjemności zasmakować w duńskich delicjach. Chodzi bowiem o fakt, iż X1t generują na tyle obszerny i co najważniejsze osadzony na solidnym basowym fundamencie spektakl muzyczny, że część posiadaczy po wielokroć większych podłogówek może zacząć zachodzić w głowę, czemu wstawiła do siebie takie obeliski, skoro mogła osiągnąć porównywalne, bądź wręcz lepsze rezultaty za pomocą tytułowych maluchów. Nauszne omamy i omijanie praw fizyki? Raczej solidna inżynieria i znajomość psycho-akustyki, gdyż przecież historia zna przypadki, gdy z niewielkich, wręcz miniaturowych drajwerów starano się uzyskać kruszące mury (niekoniecznie Jerycha) basiszcze. Wystarczy wspomnieć wszelakiej maści Boomboxy i im podobne koszmarki łapiące za ucho „autorskimi” equalizacjami podbijającymi najniższe składowe. A Raidho są niejako zaprzeczeniem wszelakiej przesady i zaburzeń liniowości, gdyż charakteryzują się niezwykłą kulturą i koherencją prezentacji. A, że przy okazji nie sposób zarzucić im zbytniej chrupkości, bądź wręcz anorektycznej anemii basu to śmiem twierdzić powód do zadowolenia a nie szukania dziury w całym. Jedynie od razu na wstępie pozwolę sobie nadmienić, iż zgodnie z przewidywaniami Raidho zdecydowanie korzystniej – bardziej angażująco wypadają z mocnymi i dysponującymi odpowiednią wydajnością prądową klasycznymi A i AB-klasowymi wzmacniaczami aniżeli z mocnymi jedynie na papierze D-klasowymi wynalazkami. I choć mojego dyżurnego 300W Vitusa śmiało można uznać za sporo „przewymiarowanego”, to już mariaż z 35W Accuphase A-700 (recenzja wkrótce), pokazał, że szczególnie na gęstych, ciężkich i zagmatwanych aranżacjach w stylu „Pro Xristou” Rotting Christ mocy nigdy za wiele, gdyż duńskie maluchy Waty i Ampery chłonęły niczym gąbka. Jednak przy powyższym, dość apokaliptycznym repertuarze na jaw wyszły kolejne cechy Raidho. I tak poziom namacalności i zaangażowania rósł wprost proporcjonalnie do docierających mych uszu dawek decybeli, więc o ile nieobowiązujące poziomy głośności sytuowały X1t na poziomie dźwiękowych „zapychaczy tła”, które co prawda dźwięki generowały, lecz raczej pod postacią okołomuzycznych plam o tyle jeszcze pozwalające na w miarę komfortową rozmowę, ale zdecydowanie lepiej słyszalne przez resztę, niekoniecznie uczestniczących w odsłuchach, domowników poziomy bezsprzecznie tytułowe kolumny „otwierały”. Co jednak ciekawe nie udało mi się, nawet przy mało akceptowalnych głośnościach sprawić, by Raidho na skutek kompresji złapały zadyszkę bądź lekką nerwowość. O nie, prędzej sam byłem w stanie rzucić ręcznik na ring w obawie o swój słuch aniżeli one choćby zbliżyły się do granicy własnych możliwości. Nie da się jednak ukryć, iż X1t zdecydowanie bardziej komfortowo i zgodnie z własnym DNA czuły się przy nieco mniej ekstremalnych wytworach ludzkiej kreatywności. Wystarczyło bowiem sięgnąć po pełen urzekających orkiestracji najnowszy krążek Moby’ego „Future Quiet”, bądź nie mniej wysublimowany „Lost Pieces” Youn Sun Nah, by gładkie i niezwykle wyrafinowane dźwięki otuliły nas niczym jedwabny kokon. Raidho z wrodzonym sobie wdziękiem i wyczuciem budowały utkane z delikatnych dźwięków trójwymiarowe muzyczne pajęczyny i otaczały je bezkresną otchłanią aksamitnej czerni. I choć precyzja obrazowania zasługiwała wyłącznie na same superlatywy, to nie sposób było mówić o jakichkolwiek wyostrzeniach, czy nadmiernym konturowaniu. Ba, początkowo można było wręcz odnieść wrażenie, że firmowa wstęga gra aż nazbyt zachowawczo, jednak z biegiem czasu okazywało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku a ów pozorny efekt wycofania najwyższych składowych bierze się jedynie z delikatnego zaakcentowania i dopalenia, dosaturowania średnicy, która „kradnie” lwią część naszej atencji. O tak oczywistych aspektach, jak znikanie z wirtualnej sceny nawet nie wspominam, gdyż skoro z owym wyzwaniem celująco poradziło sobie starsze rodzeństwo, to trudno, żeby tytułowe mini-monitory miały im pod jakimkolwiek względem ustępować.

Jak mam nadzieję z powyższego tekstu jasno wynika, iż z racji swych dość nikczemnych gabarytów Raidho X1t trudno uznać za w pełni uniwersalne i sprawdzające się w każdej sytuacji. Jeśli jednak dysponujecie Państwo pokojem o powierzchni nieprzekraczającej 20 – 25 m² a jednocześnie macie na stanie odpowiednio muskularny wzmacniacz i/lub najcięższe odmiany metalu na Waszych playlistach goszczą raczej okazjonalnie, to szanse na to, iż duńskie maluchy przypadną Wam do gustu są całkiem spore. Ba, z racji praktycznie zupełnej niewrażliwości na bliskość ścian, owe prawdopodobieństwo synergii może okazać się zaskakująco wysokie, gdyż nie od dziś wiadomo, że co jak co, ale kolumny odsunięte na metr, bądź nawet więcej od ściany zazwyczaj nie znajdują uznania w oczach „strażniczek domowego ogniska” a tu raptem kilkanaście cm oddechu w zupełności wystarczy.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Dystrybucja: Hi-Fi System
Producent: Raidho Acoustics
Cena: 27 998 PLN

Dane techniczne
Konstrukcja: 2-drożna, bas-refleks
Pasmo przenoszenia: 70 Hz – 50 kHz
Impedancja nominalna: >6 Ω
Skuteczność: 85 dB/2,828 V/m
Częstotliwość podziału: 3,5 kHz
Zastosowane przetworniki: wstęgowy przetwornik wysokotonowy; 5,25″ nisko-średniotonowy Ceramix
Wymiary (S x W x G) 145 x 320 x 230 mm
Waga: 8 kg/szt.

Pobierz jako PDF