Opinia 1
Skoro praktycznie każda, nawet najbardziej niewinna wzmianka o okablowaniu audio wywołuje istny Armagedon w mediach społecznościowych nie pozostaje nam nic innego, jak może nie tyle podążać zgodnie z narzuconą przez decybelujących dyskutantów retoryką, co dostosować narrację do spodziewanej kolejnej eskalacji. Z pomocą przychodzi nam jedno z trzech, obok Koranu i atlasu grzybów, najbardziej śmiercionośnych wydawnictw, czyli … Biblia, gdzie w „Apokalipsie św. Jana” pada sławetne „Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec.” Wszystko wskazuje bowiem na to, iż sprawca dzisiejszego zamieszania, de facto nawet poprzez własną nazwę, wykazuje dość jasne inklinacje do bycia wyborem finalnym, końcowym i ostatecznym. Panie i Panowie oto sygnowany przez włoską manufakturę Omega Audio Concepts interkonekt XLR Micro Extra Signal.
Patrząc na aparycję tytułowej łączówki trudno nie odnieść wrażenia, iż jej twórcom, poza firmową kolorystyką (polecam zerknąć do naszych relacji z monachijskich High Endów i hifideluxe’ów) niekoniecznie przyświecała chęć dopasowania do typowo stereotypowego postrzegania „włoskiej roboty” w ujęciu wyrafinowania formy i szlachetności wykończenia. Mówiąc wprost Micro Extra Signal XLR zdecydowanie bliżej naszym rodzimym Bautom aniżeli chociażby andaluzyjskim, a więc Hiszpańskim, wysokim modelom Fono Acustica. Na usprawiedliwienie dzisiejszego wytwórcy wypada jednak dodać, iż najwidoczniej na Półwyspie Apenińskim przynajmniej jeśli chodzi o aparycję połączeń audio niespecjalnie przywiązuje się wagę, gdyż daleko nie szukając ani goszczące u nas Ricable, ani HiDiamondy również niczym szczególnym za oko nie łapały. Wracając jednak do meritum a zarazem do analogii z polskimi „dyszlami” oprócz umaszczenia i „finezji” wykończenia cechy wspólne obejmują również ergonomię, gdyż podatność na zginanie i skręcanie włoskich interkonektów jest nazwijmy to dyplomatycznie „dość umowna”. Warto mieć ów szczegół na uwadze, bowiem Omegi nie tylko wymagają bardzo dużego promienia skrętu, lecz również dopasowania orientacji gniazd (pamiętajmy, że rozmawiamy o XLR-ach) spinanych ze sobą urządzeń, gdyż ich (znaczy się Omeg) obrót np. o 90° jest praktycznie niewykonalny a o 180° obrocie względem osi możemy po prostu zapomnieć. Powyższa niedogodność jest oczywiście pochodną budowy anatomicznej, gdyż tytułowe interkonekty wykonano z pięciu przewodników solid core ze srebrzonej miedzi, które oprócz poliolefinowej izolacji chroni aż sześć ekranów, co z pewnością nie służy wiotkości całej konstrukcji. Do konfekcji użyto może mało biżuteryjnych, lecz za to niewątpliwie solidnych wtyków Neutrik XX Series, które zabezpieczono zwykłymi termokurczliwymi koszulkami pozbawionymi jakichkolwiek oznaczeń. Stosowną informację o modelu, producencie i kierunkowości znajdziemy dopiero na umieszczonej na przewodzie aluminiowej mufie.
Mając dotychczas jedynie czysto przypadkowe, stricte wystawowe kontakty z dokonaniami ekipy z Colle Umberto i to głównie, pomijając ostatnie Audio Video Show (listwa zasilająca+ okablowanie), w ujęciu „globalnym” – w postaci kompletnych firmowych systemów do naszego dzisiejszego podchodziłem bez jakichkolwiek oczekiwań. No może jedynie z tymi dotyczącymi rekompensaty za czas i trud poświęcony na jego aplikację. A tak już zupełnie na serio, to autentycznie miał u mnie „carte blanche”. Dlatego też, choć rodzimy dystrybutor (chełmżyńskie Quality Audio) był na tyle miły, że przed dostawą zdążył go wygrzać, już w trakcie standardowych, niezobowiązujących rzutów uchem w trakcie kilkudniowej rozgrzewki dochodziłem do wniosków, że … jest potencjał. A gdy okres ochronny minął potwierdzenie wcześniejszych „migawek” okazało się czystą formalnością, bowiem karmazynowe Omegi zaoferowały wielce udany mariaż angażującej rozdzielczości z kojącą skołatane nerwy muzykalnością ujęty w ramy zapobiegającej przysypianiu na kanapie motoryki. Adekwatnie do swej postury operowały dźwiękiem dużym i obszernym stawiając w pierwszej kolejności na wolumen i energię a dopiero w drugiej na niuans i detal, przez co niejako w naturalny sposób intensyfikują wszelakiej maści rockowy repertuar. Przykładowo „Alienation” Three Days Grace zabrzmiało niemalże jak na sterydach – z niszczycielską potęgą, potężnym basowym fundamentem i przyjemnie gęstą konsystencją. Włoskie przewody nadały całości przyjemnej analogowości i gładkości, przez co cały album wypadł przyjemniej i bardziej melodyjnie. Ponadto partie wokalne zostały sugestywnie podkreślone i delikatnie wysunięte przed szereg dając tym samym więcej miejsca dalszoplanowym wydarzeniom. A właśnie, gradację planów określiłbym mianem satysfakcjonującej, acz nienachalnej, niezabiegającej o atencję, przez co gustując w gęstszych i bardziej zagmatwanych aranżacjach („Psychotic Symphony” Sons Of Apollo) decydując się na Omegi warto pomyśleć o odpowiednio rozdzielczej reszcie toru, gdyż one same z siebie dążyć do wyekstrahowania poszczególnych muzyków z tła niekoniecznie ambicję będą miały. Co innego rytm i drajw, które nawet przy szczątkowej sekcji rytmicznej zawsze będą wodą na młyn Micro Extra Signal.
Niemniej jednak zarówno w starszym, jak i mniej dynamicznym repertuarze jak np. „No Regrets – The Best Of Scott Walker and The Walker Brothers 1965–1976” włoskie łączówki potrafią pokazać się od najlepszej strony sugestywnie dosaturowując średnicę, dyskretnie ozłacając górne rejestry i co śmiem twierdzić najbardziej pożądane, eliminując „telefoniczność” orkiestracji (jakby podczas masteringu ktoś dograł je dzwoniąc z budki telefonicznej)umiejętnie redukując anachroniczność materiału źródłowego. Co prawda jest to zauważalne odejście od ortodoksyjnej transparentności, lecz skoro efekt finalny śmiało możemy rozpatrywać w kategoriach poprawy i uatrakcyjnienia prezentacji to trudno uznać ową manierę za wadę.
W końcu jeśli dzięki włoskiej łączówce słuchać i to z przyjemnością możemy nagrań, które do tej pory trzymaliśmy wyłącznie z sentymentu a na naszych playlistach, z racji realizacyjnych ułomności gościły nader sporadycznie to tylko wypada się cieszyć a nie szukać dziury w całym.
Jak mam nadzieję z powyższych, czysto subiektywnych obserwacji wynika Omega Audio Concepts Micro Extra Signal ma swój własny i zarazem jasno określony charakter brzmieniowy oraz trudną do pominięcia ergonomię. Dlatego też zasadnym wydaje się w pełni świadome podjęcie decyzji o jego wypróbowaniu we własnym systemie i tzw. rozpoznanie bojem, gdyż po pierwsze nie wszędzie da się go zaaplikować a po drugie doskonale zdaję sobie sprawę z istnienia osobników dla których to, że za sprawą ww. łączówki ich system i posiadane nagrania zabrzmią atrakcyjniej wcale nie będzie po ich myśli.
Marcin Olszewski
System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT
Opinia 2
Wierzcie lub nie, ale dzisiejsze spotkanie spokojnie możemy zaliczyć do swego rodzaju dokonania rzeczy niemożliwej. Chodzi mianowicie o to, że tytułowa marka z Italii, którą notabene kilkukrotnie odwiedzaliśmy na wystawie w Monachium, swój projekt biznesowy opiera na oferowaniu klientowi w pełni kompletnego systemu audio od źródła, przez wzmocnienie, okablowanie, po kolumny głośnikowe. Niestety jest na tyle konsekwentna w swym działaniu, że kilkukrotnie odrzuciła propozycję rodzimego dystrybutora roztoczenia opieki jedynie nad częścią jej portfolio. I gdy temat powoli umierał, na szczęście znany tylko wspomnianym stronom splot wydarzeń sprawił, że po kilku podejściach do wiążących rozmów udało się wypracować na razie skromny, ale jednak ciekawy od strony oferty plan działań. Działań, których pierwszym efektem jest dzisiejszy test kabla sygnałowego. Jak przystało na Włochów wyrazistego od strony wizualnej, co tylko podkręca chęć dogłębnego poznania jego możliwości sonicznych. Co jest tematem tej epistoły? Otóż dzięki staraniom stacjonującego w Chełmży Quality Audio na przetarcie szlaków dla kolejnych zderzeń testowych w nasze progi trafił włoski przewód sygnałowy Omega Audio Concepts z serii Micro Extra Signal XLR.
Jeśli chodzi o garść informacji na temat okazałego wizualnie Włocha, najważniejszą jest fakt, że w roli przewodników mamy do czynienia ze srebrzoną miedzią. Jednak nie jako łatwo układającą się linką, tylko nieco sprawiającą problem podczas procesu aplikacji w ciasnych przestrzeniach, składającą się z 5 przewodów konstrukcją typu Solid Core. Niestety we wspomnianym układaniu kabla nie pomaga też solidność jego wykonania, bowiem przekrój całkowity użytych przewodników osiąga poziom 1.5 mm². A to nie wszystko, gdyż w ten sam sposób, czyli z wielką pieczołowitością potraktowano ekranowanie, gdzie przebieg sygnału zasiania zabezpieczono ośmioma warstwami, a zasilania wespół z sygnałem dodatkowymi sześcioma. W roli izolatorów zaś wykorzystano wariację Polyolefinu i powłoki PET. Jak wynika z opisu, po takim potraktowaniu kabel musiał osiągnąć sporą średnicę i przez to stawia opór przed wyginaniem, ale jest pociecha, gdyż gdy przed podłączeniem odpowiednio go uformujemy, da się go zastosować. Zamykając temat XLR-a Omega dodam jeszcze, iż w drogę do klienta nasz bohater pakowany jest w także w wyzywające kolorystycznie, elegancko wyściełane białym materiałem, opatrzone certyfikatem pudełko w krwistej czerwieni.
Jak odebrałem zastosowanie Micro Extra Signal pomiędzy przedwzmacniaczem, a końcówką mocy? Na co dzień używam bezpiecznego, bo równego w brzmieniu, dla wielu nazbyt zachowawczego w kwestii serwowania dużej dawki nasycenia, a dla mnie właśnie z tego powodu idealnie wpisującego się w potrzeby systemu kabla Hijiri Milion Kiwami. Kabla, który od wielu lat broni się u mnie nie tylko bez najmniejszego problemu, ale także idealnie pokazuje, w jakim kierunku podąża dźwięk, gdy go czymś zastąpię. Ale żebyśmy się dobrze zrozumieli, to nie jest mistrzostwo świata w rozumieniu bezwarunkowym, tylko w danej zbieraninie elektroniki. Co zatem pokazała roszada? Otóż testowany kabelek zafundował mojemu systemowi spory zastrzyk energii i otwartości. Muzyka dostała body i stała się jakby bardziej czytelna, gdyż wspomnianą dodatkową masę cechowała znakomita ostrość rysunku wirtualnej sceny. I właśnie owa ostrość spowodowała, że oprócz podkręcenia drive’u muzyki i co za tym idzie jej świetnie odbieraną nieobliczalność przekaz zyskał na transparentności. Owszem, był mocniejszy w uderzeniu skomasowaną, dobrze zdefiniowaną energią, bardziej wyrazisty w kwestii drapieżności oddania ataku muzyki i bardziej wyrazisty w budowaniu realiów najwyższych rejestrów, ale mimo mojego codziennego, nieco innego podejścia do tych aspektów muzyka w żadnym przypadku mnie nie męczyła. Jak Włochom się to udało, nie mam pojęcia. Ważne jednak, że gdy zazwyczaj od solidnego podkręcania emocji w każdym zakresie słuchanej muzyki z automatu stronię, to, co zaoferował produkt Omega Audio Concepts nie przekraczało estetyki przyjaznego przyswajania, a wręcz otwierało mi czasem oczy, że można aż tak ekspansywnie – w stosunku do moich codziennych oczekiwań, ale nadal z wielkimi umiejętnościami zaangażowania słuchacza w najdrobniejsze niuanse danego materiału. I to każdego materiału, gdyż działania opiniowanego kabla nie skupiały się na pojedynczym aspekcie dźwięku. Chodzi oczywiście o mocniejsze akcentowanie jego pełnego spektrum od masy, przez ostrość kreowania bytów w przestrzeni i oczywiście jako wynik wspomnianych działań jakby mocniejszy blask unikającego zbędnego zmiękczania górnego zakresu. Gdybym miał przełożyć to z polskiego na nasze, powiedziałbym, że muzyka oferowała solidną, w pełni kontrolowaną podstawę basową, gęstą, ale w wizualizacji wykorzystującą rysik, a nie flamaster średnicę, a wszystko bez zapędów do nadinterpretacji doświetlały dźwięczne, raczej twarde i przez to mocne, aniżeli nudnie zmiękczone wysokie tony. A jeszcze krócej? Dostałem zdroworozsądkowo zdefiniowaną jazdę bez trzymanki. Ale żeby nie było, u mnie w najmniejszym stopniu nie szkodzącą w słuchaniu ulubionej muzyki, a dla wielu z Was mogącą okazać się pewnego rodzaju ratunkiem w sensie korekty wcześniej podjętych nietrafionych wyborów. A jeśli tak, mam nadzieję, że bez problemu przyjmiecie do wiadomości, iż oferta soniczna opiniowanej konstrukcji byłą przyjazna nie tylko dla muzy rodem z piekła, ale także mlekiem miodem płynącej. Tej ostatniej w z nieco większym akcentowaniem skrajów pasma, ale nadal dobrze sprawdzającym się nawet podczas długich sesji odsłuchowych.
Komu polecałbym tytułowy kabel sygnałowy? Sprawa jest jasna. Jeśli szukasz w pełni kontrolowanego zastrzyku pełnych życia, ale dalekich od dręczenia słuchacza nadinterpretacją emocji podczas obcowania z ulubioną muzyką, jesteś idealnym kandydatem do prób w swoim systemie. Ale to nie jedyna grupa docelowa, gdyż jak wspomniałem, Micro Extra Signal XLR będzie fajnym partnerem także dla systemów nieco ociężałych lub cierpiących na tak zwaną anoreksję. Tchnie w nie szczyptę zwartej oraz dźwięcznej energii, co sprawi, że muzyka zabrzmi z taka radością, jak nigdy wcześniej. Mam nadzieję, że sprawę wyłożyłem jasno. Moim zdaniem prościej się już nie da.
Jacek Pazio
System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME
– kabel USB: ZenSati Silenzio
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80
Dystrybucja: Quality Audio
Producent: Omega Audio Concepts
Cena: 21 100 PLN / 1m
Dane techniczne
Konstrukcja: solid core
Liczba przewodników: 5
Materiał przewodników: posrebrzana miedź
Liczba ekranów: 6
Izolacja: Poliolefin
Osłona zewnętrzna: Poliolefin + plecionka PET