1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Źródła
  8. >
  9. Trigon Exxact CD

Trigon Exxact CD

Link do zapowiedzi: Trigon Exxact CD

Opinia 1

Choć wielozadaniowość i wielofunkcyjność na stałe wpisały się w audiofilskie realia i konsumenckie oczekiwania, to poza wszystkomającymi kombajnami na rynku nadal egzystują i jak dzisiejszy przykład pokaże całkiem nieźle sobie radzą urządzenia oferujące jedynie to, do czego de facto zostały pierwotnie stworzone. Z jednej strony taka oszczędność formy może wydawać się jawnym przejawem „optymalizacji kosztów własnych”, lecz z drugiej, już pozbawionej spiskowego kontekstu, jest wyłącznie zdroworozsądkowym unikaniem dublowania funkcjonalności i zarazem eliminacją ewidentnej rozrzutności. Daleko nie szukając weźmy na tapet tytułowego Trigona, który swoje wzmacniacze zintegrowane, w tym recenzowanego miesiąc temu Excellence’a w stosowne interfejsy cyfrowe oraz sekcję przetwornika wyposaża, więc jeśli ktoś posiada stosowne źródła cyfrowe, to z powodzeniem może wpiąć się bezpośrednio w owe złącza i mieć problem z głowy. Dlatego też biorąc na redakcyjny tapet firmowy odtwarzacz Exxact CD bez większego zdziwienia przeszliśmy do porządku dziennego nad faktem, iż jest on niczym innym jak właśnie … odtwarzaczem srebrnych krążków, więc próżno szukać tu wejść cyfrowych, czy też mniej bądź bardziej rozbudowanej możliwości streamingu.

Nie da się ukryć, iż Exxact CD to wielce udane połączenie minimalizmu, ergonomii i nienachalnej nowoczesności. na wykonanym z solidnego płata szczotkowanego aluminium froncie znajdziemy jedynie oznaczenie modelu z centralnie umieszczonym jednowierszowym, czerwonym wyświetlaczem przypominającym mi przez wiele lat użytkowane odtwarzacze Ayona, czy już zupełnie prehistoryczne źródła Micromegi z serii Stage i Thule Spirit, cienką szczelinę napędu i sześć funkcyjnych przycisków. Lewy dolny narożniku okupuje ponadto firmowy logotyp a prawy opis funkcji urządzenia. Z równym pragmatyzmem potraktowano plecy, gdzie umieszczono jedynie po parze wyjść analogowych RCA/XLR oraz zestaw wyjść cyfrowych (BNC i Toslink). Wyliczankę zamyka zintegrowane z włącznikiem głównym i komorą bezpiecznika gniazdo zasilające IEC. Całość usadowiono na aluminiowych nóżkach antywibracyjnych.
Podobnie jak w przypadku testowanej przez nas ostatnio integry Excellence również i do Exxacta dołączono firmowy, wykonany z miedzianych przewodników o przekroju 3 x 2,5 mm² przewód zasilający Volt łapiący za oko charakterystyczną niebieską folią ekranująca przezierająca przez bezbarwna osłonę zewnętrzną. O ile jednak ww. przewód można zaliczyć do wyposażenia standardowego, to do tego grona niestety nie należy, przynajmniej wg. danych producenta stanowiący jedynie opcję systemowy, masywny i aluminiowy pilot zdalnego sterowania Director. Całe szczęście stołeczny dystrybutor do całej sprawy podchodzi zdroworozsądkowo i nie chcąc wprowadzać zbędnego zamieszania, tym bardziej, że Niemcy cenę sterownika uzależniają od tego czy zamawiany jest od razu z urządzeniem, czy też domawiany już po zakupie (bodajże 100€ vs 400€), w ramach pro-klienckiego podejścia do potencjalnych nabywców dokładają ów jakże przydatny podczas codziennej obsługi urządzenia „drobiazg” w gratisie.
Jeśli chodzi o trzewia, to znajdziemy w nich impulsowy zasilacz, szczelinowy transport Stream Unlimited, sekcję przetwornika opartą na kości Burr-Brown PCM1794 obsługującej sygnały PCM do 24-bit/192kHz oraz analogową z czterema wzmacniaczami operacyjnymi Burr-Brown OPA2134UA.

Przechodząc do części poświęconej brzmieniu jedynie wspomnę, iż z racji, że dostarczony na testy egzemplarz zdążył swoje pograć w niedawno przez nas odwiedzonej siedzibie dystrybutora – stołecznego Hi-Fi Systemu, to sam proces jego akomodacji w moim systemie pozwoliłem sobie ograniczyć do kilku dni niezobowiązującego plumkania w tle. Profilaktycznie tylko, na tzw.ucho, zweryfikowałem, że podczas pracy z jego wnętrza nie dochodzą jakieś niepokojące dźwięki a sam proces ładowania i wysuwania płyty odbywa się z właściwą kulturą, co dla mnie, jako wieloletniego posiada i fana top-loaderów wcale nie było takie pewne i oczywiste. Kiedy jednak czas ochronny minął i zabrałem się za krytyczne odsłuchy od razu stało się jasnym, iż konstruktorzy Exxacta do jego walorów brzmieniowych podeszli z równym pragmatyzmem, co przy designie i funkcjonalności. Bowiem zamiast jakiejś ponadnormatywnej żywiołowości, sztucznej ekscytacji i męczących na dłuższą metę „wodotrysków” Niemcy zdecydowali się na zdroworozsądkową rzetelność. Doskonale zdaję sobie sprawę, że taka narracja, przynajmniej na papierze brzmi równie ekscytująco, jak śledzenie akcji podczas lektury książki telefonicznej, lecz w praktyce sytuacja ma się zdecydowanie lepiej, gdyż Trigon po prosty swoją obecnością w torze stara się jak najmniej odciągać nasza uwagę od reprodukowanej przez niego muzyki. Coś w stylu VW Golfa VII generacji, gdzie wszystko jest na swoim miejscu i zarazem pod ręką, zazwyczaj pod postacią intuicyjnych przycisków i pokręteł a nie trudnych do przewidzenia i odnalezienia pozycji w wymagającym przeklikania na ekranie ikon w menu. To brzmienie równe, lekko przyciemnione, ale szalenie komunikatywne i zarazem urzekająco rzetelne – stawiające na koherencję, muzykalność i liniowość prezentacji aniżeli uwypuklenie jakiegoś podzakresu. Doskonale to słychać na ścieżce dźwiękowej do serialu „Vaka” autorstwa Atli Örvarsson, Kjartan Holm i Sin Fang, gdzie czysto ilustracyjny materiał muzyczny łączący chłodną elektronikę z naturalnymi orkiestracjami pod względem nastroju oscyluje pomiędzy oniryczną sennością a podskórną nerwowością i na mało rozdzielczym, uśredniającym systemie potrafi zabrzmieć niezbyt angażująco. Tymczasem odtwarzacz Trigona nie tylko był w stanie poprawnie oddać drzemiące w materiale źródłowym emocje, lecz również bez trudu zaskakiwać swobodą i natychmiastowością skoków dynamiki, czy też obszernością i wieloplanowością kreowanej sceny. Z kolei na brutalnym, metalcore’owym „Setting Fire To The Sky” URNE niemiecki odtwarzacz ani myślał iść na skróty i stawiać słuchaczy pod monolityczną ścianą dźwięku, lecz dostarczając pełen pakiet informacji o poszczególnych partiach instrumentalno-wokalnych budował z nich misterną, niezwykle zagmatwaną trójwymiarową strukturę dodając od siebie jedynie delikatne ozłocenie góry i nie mniej symboliczne obniżenie środka ciężkości, co śmiem twierdzić śmiało można uznać za zaletę aniżeli wadę na tym pułapie cenowym. Podobnie jest z konturami definiującymi źródła pozorne. Zamiast stawiać na bezwzględną ostrość Trigon posługuje się nieco grubszą aniżeli mój dyżurny punkt odniesienia kreską, przez co bryły są solidniejsze, bardziej stabilne i zarazem namacalne, więc nawet jeśli wzmacniacz z podobnej co źródło półki będzie pod tym względem lekko niedomagał, to Exxact pozwoli zachować całości odpowiednią równowagę i precyzję. Jak łatwo się domyślić oczywistym beneficjentem owego metaforycznego mocniejszego dociśnięcia ołówka są wokaliści i instrumentaliści operujący na pierwszym planie, więc jeśli tylko macie Państwo na nieco intensywnieją relację np. z Selah Sue w ramach jej albumu „Persona” , to Trigon będzie słusznym kierunkiem poszukiwań, gdyż z jego udziałem urocza Belgijka zabrzmi niżej, bardziej zmysłowo i co może się podobać nieco bliżej.

Jak mam cichą nadzieję z powyższego tekstu wynika Trigon Exxact CD to odtwarzacz nie tylko niezwykle uniwersalny, co przede wszystkim przewidywalny i zarazem charakteryzujący się niezwykle dojrzałym brzmieniem. Nie szuka taniej sensacji, czy chwilowej ekscytacji przedkładając ponad nie koherencję i liniowość prezentacji. Dodaje przy tym od siebie nieco ciepła i plastyki, więc jeśli tylko reszta Waszego systemu nie cierpi na ich nadmiar i zbytnią ospałość, to z powodzeniem można go w takim towarzystwie spróbować udomowić. I tylko jedna końcowa uwaga. Otóż nie wiem jak to będzie u Państwa, ale u mnie tytułowy odtwarzacz większą rozdzielczość, werwę i swobodę prezentował po XLR-ach, więc jeśli posiadacie takowe złącza we wzmocnieniu, to nawet z czystej ciekawości przy okazji odsłuchów Exxacta warto z nich skorzystać.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Zapewne nie tyko ja, ale także Wy ostatnio często spotykaliście się z twierdzeniem, iż czasy CD nieubłaganie mijają. Nie powiem, trochę prawdy w tym jest, że z racji całkowitej eliminacji zbędnego przemieszczania się po pokoju podczas obcowania z muzyką na bazie streamerów plikowych poczciwe srebrne krążki mają pod górkę, ale na szczęście tylko trochę. Po czym tak wnoszę? Po pierwsze dlatego, że wielu z nas posiada rozbudowane kolekcje płyt i nie zamierza z nich rezygnować. A po drugie udowadnia to dzisiejszy test typowego odtwarzacza płyt kompaktowych. Bez zbędnych bajerów, tylko od początku do końca urządzenia czytającego zera i jedynki z plastikowych podstawek pod kawę jako pełnoprawnego CD i dla purystów tego rodzaju zabawy dzięki wyjściom cyfrowym transportu na zewnętrzny przetwornik D/A. O czym mowa? O kolejnej propozycji dystrybuowanego przez warszawski Hi-Fi System niemieckiego producenta elektroniki Trigon, z portfolio, którego na tapet dzisiejszego spotkania trafił odtwarzacz Trigon Exxact CD.

Nasz dzisiejszy bohater z racji rozsądnej wyceny za pełnoprawny odtwarzacz płyt nie jest jakoś przesadnie strojny ani nadmuchany gabarytowo. Powiem więcej, dla wielu właśnie pozytywnym jest, że oferuje jest dość kompaktowy i emanuje bardzo stonowaną aparycją. W pierwszej kolejności chodzi oczywiście o to, że trzewia Exxact-a spakowano w typową dla tego typu konstrukcji, prostopadłościenną obudowę z anodowanego na czarno aluminium. Zaś w drugiej o fakt iście minimalistycznego ozdobienia jej jedynie niezbędnymi akcentami obsługowymi, w skład których wchodzą: centralnie umieszczony, krwisto-czerwony wyświetlacz, tuż pod nim szczelinowy napęd płyt CD oraz poniżej niego wieńcząc piramidę akcesoriów obsługowych 6 białych guzików funkcyjnych. Przyznacie, że co jak co, ale zbędnego wizualne blichtru w tym przypadku ani widu, ani słychu. Gdy awers mamy omówiony, przyszła kolej na rewers. Ten podobnie do frontu także nie oferuje nadmiernego szaleństwa, tylko. niezbędne do pełnienia podstawowych dla źródła funkcji przyłącza. Przyłącza, w skład których wchodzą wyjścia analogowe RCA/XLR, wyjścia cyfrowe OPTICAL i COAX, a całość oferty integrującej odtwarzacz z resztą systemu wieńczy zintegrowane z włącznikiem głównym i bezpiecznikiem gniazdo zasilania IEC. Naturalnie w zestawie znajdziemy także pilota zdanego sterowania i zestaw firmowego okablowania. Wiadomym jest, że każdy zapewne wykorzysta lepsze, bo swoje druty, ale zawsze miło jest, gdy producent zadba o zestaw startowy.

Gdy wpinałem naszego bohatera w system, nie miałem najmniejszego pojęcia, na co go stać. Co prawda biorąc pod uwagę brzmienie reszty testowanych niegdyś, pełnych nieposkromionej energii i ochoty do pokazywania muzyki przez duże „M” urządzeń, sondowałem ostateczny wynik soniczny, ale aby się nie nastawiać, podszedłem do testu z czystą kartą. Jakimi spostrzeżeniami została zapisana? Cóż, od pierwszej chwili słychać było, iż Exxact unika poszukiwania wyczynowości brzmienia. Nie stawia na mocne konturowanie dolnych rejestrów i stroni także od wskrzeszania nadmiernie ekspresyjnych najwyższych częstotliwości. Raczej stara się pokazać muzykę w bezpiecznej formie. Za to bardzo spójnie, bo oferując pełne równouprawnienie wszystkich składowych częstotliwościowych od basu, przez średnicę, po wysokie tony. W pierwszej chwili wydawało mi się, że testowany CD jest jakby minimalnie pozbawiony zawsze oczekiwanej przeze mnie zjawiskowej drapieżności, ale już po jednym wieczorze zrozumiałem, że to zabieg w pełni zaplanowany. Co mam na myśli? Chodzi o panujący na scenie pozornie ogólny spokój, który jednak po akomodacji z pomysłem na dźwięk Trigona jest jego bardzo mocną stroną. A mocną dlatego, że w pierwszej kolejności jest idealnym partnerem dla epatujących zaraźliwym drive-m innych składowych niemieckiego ekosystemu – piję do wyrazistej w pokazywanie ekspresji sekcji wzmocnienia, zaś w drugiej nawet w przypadku zderzenia tej estetyki z moją zbieraniną muzyka kolokwialnie mówiąc nie umarła, a jedynie oferowała mniejsze zaangażowanie w podkręcanie wyrazistości skrajów pasma. Ale żeby uspokoić skołatane nerwy potencjalnych malkontentów w odniesieniu do efektu wpięcia w mój zestaw naszego bohatera spieszę poinformować, iż ów testowy ożenek miał bardzo ciekawe konsekwencje brzmieniowe. Chodzi mianowicie o fakt nieco przyjemniejszego, ale nadal w pożądanej przez artystów estetyce mocnego pokazywania różnie jakościowo zrealizowanej muzyki rockowej, a z drugiej strony konsekwentną dbałość o wyłuskanie z muzyki zawartych w niej, co istotne najważniejszych emocjonalnie cech z gatunku jazzu. Owszem, w przeciwieństwie do większości konkurencji wszystko brzmiało z lekkim dystansem w rozumieniu wyciskania z prezentacji ostatnich „soków”, ale to nie jest problem jako taki, tylko ogólna estetyka mającego być bezpiecznym konfiguracyjnie dla szerokiej grupy odbiorców urządzenia. A bezpiecznym, gdyż przy opisanym sposobie pokazywania muzyki bardzo udanie oferował ciekawie rozplanowaną wirtualnie scenę muzyczną tak w odniesieniu do głębokości, jak i szerokości.
Jeśli chodzi o popisy rockowe, w teście udanie posłużyłem się materiałem rodzimej grupy Riverside „Love, Fear And The Time Machine”. To nie jest jakaś rockowa masakra i może się zdziwicie, właśnie dlatego wylądowała w CD-ku. A wylądowała, żeby pokazać, czy opisywanie przed momentem unikanie ostrości prezentacji nie zabiło w niej ducha agresji. I z przyjemnością muszę powiedzieć, że mimo odczuwalnej zmiany priorytetów wyrazistości nadal przekaz buntu był w pełni zrozumiały, a dodatkową pozytywną składową tej prezentacji było nieco milsze potraktowanie realizacji. Mniej ostro, ale nadal z odpowiednim animuszem.
Z innej muzycznej beczki wziąłem na tapet motywy bałkańskie spod znaku Saviny Yannatou „Songs of Thessaloniki”. Intymne, płynne i wdzięczne w podaniu słuchaczowi i z nie tylko czarującą wokalizą, ale także wykorzystujące nieoczywiste instrumentarium. I gdy głos artystki wpadł przewidywanie, bo odtwarzacz oferując dobry poziom plastyki i nasycenia średnicy pokazał go bardzo dobrze, właśnie najbardziej zaintrygowały mnie instrumenty. Teoretycznie powinny nieco stracić na dźwięczności i lotności, tymczasem był jedynie bardziej plastyczne, ale nadal nośne. Oczywiście nie tak, jak mam na co dzień, ale konsekwentnie zmuszające do zatopienia się w ich brzmieniu, a to bazując na powyżej opisanych obserwacjach nie było takie oczywiste. Na szczęście strach miał jedynie wielkie oczy i płyta bez problemu zabrzmiała interesująco.

Gdzie ulokowałbym naszego bohatera? Otóż wszędzie tam, gdzie system cierpi na nadpobudliwość w górnych rejestrach lub nadwagę w zakresie basu. Tytułowy Trigon Axxes CD będzie dla nich przyjaznym brzmieniowo katalizatorem, co pozwoli słuchaczowi zbliżyć się bardziej do sedna muzyki. Sprawi, że zabrzmi spójnie, co jest pierwszą podstawową składową dobrej prezentacji. A w innych przypadkach? Powiem tak. Trzeba spróbować na własnym organizmie, gdyż nie tylko każdy system reaguje na nowe urządzenie inaczej, ale także każdy z nas często taki sam wynik ocenia przez pryzmat innych oczekiwań. Jedno jednak jest pewne, tak jak wcześniej wspominałem, nasz bohater od strony brzmienia jest bezpieczny i raczej nic nie popsuje, tylko ewentualnie nie spełni pełnej palety oczekiwań. A jeśli tak, mierząc się z nim nic nie tracicie, a zaliczone doświadczenie będzie okaże się zdobyciem kolejnej odznaki zakochanego w dobrze brzmiącej muzyce harcerza melomana.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME
– kabel USB: ZenSati Silenzio
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: Hi-Fi System
Producent: Trigon-Audio
Cena: 12 999 PLN

Dane techniczne
Pasmo przenoszenia: 20Hz – 20kHz (+ – 1dB)
Zniekształcenia THD: < 0,02
Tłumienie przesłuchu: < – 80 dB (1 kHz)
Stosunek sygnału do szumu: < -100 dBA
Wyjścia analogowe: para RCA, para XLR
Wyjścia cyfrowe: BNC (SPDIF), optyczne (Toslink)
Impedancja wyjściowa: 33 Ω
Maks. napięcie wyjściowe: 2 V
Akcesoria (opcjonalne) Pilot zdalnego sterowania na podczerwień: Director
Wymiary (S x W x G): 440 x 110 x 365 mm
Waga: 9 kg

Pobierz jako PDF