1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Dyrholm Audio Nexus USB & Ethernet

Dyrholm Audio Nexus USB & Ethernet

Opinia 1

Trudno się dziwić, że skoro świat w jakim żyć nam przyszło zmalał do przysłowiowej „globalnej wioski”, gdzie dystans liczy się najczęściej zmianami stref czasowych i związanymi z nimi opóźnieniami w korespondencji elektronicznej to i rynek dóbr wszelakich stara się do owych zmian dostosować. Popularne i wydawać by się mogło, że nierozerwalnie wpisane w krajobraz centrów handlowych modowe sieciówki sukcesywnie likwidują swoje stacjonarne placówki przenosząc się do Internetu, producenci AGD/RTV coraz odważniej inwestują we własne sklepy internetowe i tak po prawdzie dla lwiej części konsumentów coraz mniejsze znaczenie ma fakt, czy zakupy robią lokalnie, czy na drugim krańcu globu skoro dostawa jest zazwyczaj darmowa i błyskawiczna, storna dostępna w zrozumiałym narzeczu, bądź w locie tłumaczona przez przeglądarkę a ewentualny zwrot wygodniejszy niż jeszcze do niedawna w konwencjonalnym sklepie. I choć wydawać by się mogło, że ze względu na swą specyfikę branża Hi-Fi/High-End z dobrodziejstw E-commerce będzie korzystać co najwyżej w celu upłynniania umownej „drobnicy” – niezobowiązujących akcesoriów i budżetowego okablowania, to tymczasem zaledwie kilka (naście) lat po rozpowszechnieniu się szerokopasmowego Internetu nie tylko dealerzy/dystrybutorzy, lecz również i sami wytwórcy audio właśnie w handlu elektronicznym widzą szansę na utrzymanie się na powierzchni. Ba, część producentów rezygnując z globalnych sieci dystrybutorów wręcz stawia wszystko na jedną kartę – kartę sprzedaży nie dość, że elektronicznej, to w dodatku bezpośredniej (tzw. model B2C). Szaleństwo? Niekoniecznie. W końcu, żeby mieć pewność trafności wyboru wszystkiego trzeba i tak i tak posłuchać we własnych czterech kątach i we własnym systemie a ponadto skrócenie łańcucha dostaw o ogniwo, bądź dwa (dystrybutor/dealer/sklep) pozwala zauważalnie obniżyć ceny redukując je o marże dystrybutorskie i sklepowe. I właśnie tę ścieżkę obrała duńska manufaktura Dyrholm Audio, z której to portfolio mamy przyjemność wyłuskać i zarazem pochylić się nad reprezentantami najnowszej i stanowiącej zwieńczenie dwóch dekad walki z materią referencyjnej serii Nexus. Aby jednak dozować sobie owe przyjemności na pierwszy ogień poszły przewody cyfrowe – USB i Ethernet a ich analogowym rodzeństwem zajmiemy się za czas jakiś.

Patrząc na nasze dotychczasowe spotkania z efektami metalurgicznej radosnej twórczości Johna Dyrholma pozwolę sobie zauważyć iż o ile kwestia opakowań – eleganckich, acz dość skromnych tekturowych walizeczek pozostaje niezmienna, to progres w designie samych przewodów jest tyleż zauważalny, co wręcz bezdyskusyjny. Mówiąc wprost przyodziane w oliwkowo-zielono-czarne tekstylne oploty Nexusy prezentują się nad wyraz korzystnie. Całkiem pokaźne, choć do ZenSati #X nieco im brakuje, jak na pełnioną rolę średnice, redukują przy końcach przebiegów anodowane na czarno aluminiowe tuleje z nadrukami informującymi o producencie, modelu i … kierunkowości. Oba przewody objęte są 5-letnią gwarancją a nabywcy przysługuje również możliwość ich zwrotu w ciągu 4 tygodni, jeśli nie spełnią pokładanych w nich nadziei.
Od strony czysto użytkowej warto wspomnieć, iż USB dostępny jest w długościach 1 – 2m a Ethernet 1 – 3m, choć jeśli ktoś ma inne wymagania, to z racji, iż każdy egzemplarz wykonywany jest pod konkretne zamówienie nie powinno być problemów z pozyskaniem innej rozmiarówki. A jeśli chodzi o anatomię, to w łączówce USB żyły sygnałowe wykonano z najczystszego dostępnego srebra UPOCC (6N+) a zasilające z miedzi UPOCC. Oczywiście wszystkie przewodniki są w 100% zabezpieczone przed utlenianiem a sekcja sygnałowa od zasilającej jest praktycznie całkowicie odseparowana – obie „magistrale” stanowią osobne, zaekranowane przebiegi w wypełnionej anty rezonansową pianką koszulce zewnętrznej zbiegające się dopiero tuż przed wtykami ze złoconej miedzi. Z kolei przewód Ethernet wykonano z ośmiu (czterech par) drutów z monokrystalicznego srebra 6N+ w 100% zabezpieczonych przed utlenianiem i oplecionych izolacją z niebielonej bawełny. W przeciwieństwie od większości high-endowej konkurencji masywne wtyki pochodzą nie z katalogu Telegärtnera a od Wireworld-a.

Jak z pewnością większość Czytelników zdążyła zauważyć ostatnimi czasy nie tyle zmagamy się z klęską urodzaju, gdyż akurat od przybytku głowa nie boli, to śmiało możemy mówić o zaskakującej obfitości wszelakiej maści akcesoriów i okablowania reprezentujących szeroko rozumianą domenę cyfrową. Przez nasze systemy przewijają się najróżniejsze filtry (Aardvark Isolator Classic & Ultra, AB-Tech STILL) oraz łączówki ( TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger), Luna Cables Gris, Stealth Audio Black Magic Ultra T-Select (test wkrótce)) i pomimo ekstatycznych reakcji negujących ich jakikolwiek wpływ na brzmienie spinanych nimi urządzeń kablosceptyków jednak zauważalne zmiany soniczne ich pojawienie się w torze audio powoduje, o czym z resztą regularnie na naszych łamach informujemy. Nie inaczej było z tytułowym duetem, który postawił na dynamikę, żywiołowość i stanowiącą przeciwieństwo zawoalowania dosadność przekazu. Tylko od razu zaznaczę, iż owa dosadność nie ma nic a nic wspólnego z ordynarną napastliwością, ofensywnością, czy też siłowym wypychaniem dźwięku przed kolumny a jedynie oznacza niezwykłą ekspresyjność reprodukcji. W dźwięku Dyrcholmów nie ma nawet śladowych tendencji do dystansowania się od transmitowanego materiału. One idą na całość i nie biorąc jeńców stawiają słuchacza przed faktem dokonanym – przed muzyką w takiej postaci w jakiej brzmi ona najlepiej – natywnej, pierwotnej i nieograniczonej tak pod względem dynamicznym, jak i przestrzennym. Spektakularnie? Ba, wystarczy bowiem sięgnąć po japońskie soundtracki np. do „Original Drama W KAIBUTSU” Takashi Ohmama & Tatsuhiko Saiki czy „魔都精兵のスレイブ2”(„Chained Soldier 2”) Kohta Yamamoto by na własnych trzewiach poczuć zapierający dech w piersiach, iście hollywoodzki rozmach i brak jakichkolwiek wąskich gardeł i katarakt mogących zaburzyć wartki strumień danych. Uwagę zwraca jednak nie tylko skala i obszerność sceny, lecz równiej precyzja gradacji planów ją tworzących. Tutaj liczy się nie tylko ilość, lecz również jakość a więc oprócz wolumenu kluczowe znaczenie ma detal i to nawet ten najdrobniejszy, egzystujący na poziomie „planktonu” i drobinek kurzu skrzących się na oświetlonej reflektorami scenie. Co ciekawe owa „obszerność” doskonale słyszalna jest również tam, gdzie gra dotyczy również … ciszy. Minimalistyczny i wręcz kontemplacyjny „Sounds of Mirrors” Dhafera Youssefa choć nadal jest pełnym skupienia misterium z Dyrholmami przestaje być miniaturą a ewoluuje do wchłaniającej słuchaczy postaci swoistej galaktyki magicznych a zarazem z niezwykłą atencją definiowanych dźwięków zawieszonych w aksamitnie czarnym bezmiarze kosmosu. Barwy są rześkie, rozświetlone i soczyste, lecz zarazem nieprzesaturowane, czy nazbyt ocieplone, więc nawet Queen Latifah na „Trav’lin’Light” nie wypada cukierkowo a jedynie jedwabiście gładko i zmysłowo leniwie sącząc swoje opowieści. Niska barwa głosu, fenomenalna artykulacja i dyskretny akompaniament „na Dyrholmach” brzmią kompletnie, elegancko i zarazem szalenie angażująco pokazując, że przy dbałości o tor cyfrowy nawet z komercyjnych nagrań da się uzyskać wyborne rezultaty.

Niejako w ramach podsumowania pozwolę sobie na małe usprawiedliwienie i zarazem wyjaśnienie powodu, z którego to oba przewody opisałem razem a nie każdy z osobna. Otóż już w trakcie okresu akomodacyjnego okazało się, iż ich wpływ na mój system jest ze sobą tożsamy, czyli mówiąc wprost słyszalność czy to łączówki USB, czy Ethernet była nie dość, że doskonale zauważalna, co powtarzalna. Dlatego też zamiast dublować poczynione w trakcie odsłuchów obserwacje sprowadziłem je do wspólnego mianownika. Jeśli zatem zastanawiacie się Państwo, czy warto w cyfrowe Dyrholmy z referencyjnej serii Nexus „wchodzić” wystarczy, że na początek sięgniecie po jedną z tytułowych łączówek a wszystko stanie się jasne. Przy czym od razu uspokoję jednostki obawiające się nadmiaru i/lub przesytu „duńskiej sygnatury”, gdyż nic takiego przy pełnym cyfrowym okablowaniu posiadanego systemu nie zaobserwowałem a jedyne co przy tytułowym duecie może Was spotkać, to eliminacja „elementu obcego” – trudnej do przewidzenia reakcji na przewód z innej stajni. Chodzi bowiem o to, że przy komplecie USB & Ethernet nie dostaniecie czegokolwiek więcej aniżeli to, co jest w stanie pokazać każda z łączówek osobno lecz po prostu 100% tego, co John Dyrholm w serii Nexus chciał zawrzeć. Tylko tyle i aż tyle.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Gdy wykorzystacie naszą wyszukiwarkę, z łatwością przekonacie się, iż portfolio będącej bohaterem dzisiejszej epistoły marki Dyrholm Audio kolokwialnie mówiąc penetrujemy poznawczo już od kilku lat. I nie byłbym do końca szczery, gdybym nie oznajmił, że każde spotkanie oprócz różnorodności sonicznej każdej testowanej serii zawsze było fajną przygodą z muzyką w tle. Bez względu na to, czy mówimy o serii Phoenix, Draco, czy Vision, za każdym razem system pokazywał ciekawe niuanse oferowane przez każdą z nich. Jakie? Naturalnie nie będę sztucznie rozwadniał tekstu, bowiem wszystko znajdziecie w stosownych tekstach, tym bardziej, że dzisiaj zajmiemy się flagową serią tytułowego znaku towarowego. A będzie nim dostarczony przez Duńczyków własnym sumptem – marka w celach minimalizacji cen produktów dla końcowego klienta w tym roku przeszła na bardzo dogodny w obsłudze system sprzedaży bezpośredniej – cyfrowy pakiet okablowania topowej linii Nexus w postaci kabla USB oraz Ethernet. Zaciekawieni co przyniesie to starcie? Jeśli tak, to nie pozostaje nic innego, jak poświęcić kilka minut na lekturę poniższego, zdradzając nieco rąbka tajemnicy dodam, iż zaskakująco ciekawie zakończonego dla mnie poniższego tekstu.

 

Rozpoczynając opis budowy naszych bohaterów od kabla Ethernetowego wiemy, iż jego serce, czyli przewodnik sygnału został wykonany w Unii Europejskiej – nie ma się co śmiać pod nosem, bowiem dla sporej grypy ludzi na tle częstych wpadek jakościowych producentów z Azji to bardzo istotne – z litego drutu ze srebra o czystości 6N+. W jego trzewiach zastosowano aż 8 żył wspomnianego przewodnika w 4 przebiegach po dwa druty otulone niebieloną bawełną i finalnie w 100 procentach zabezpieczono przed utlenianiem. Jeśli chodzi o ekranowanie, w tej służbie pracuje cynowany drut miedziany pozwalający całkowicie wyeliminować szum w sieci. Kwestię wtyków rozwiązano przy pomocy znanej marki Wireworld. Jako że duński Dyrholm jest manufakturą, która dba o każdy detal podczas procesu produkcji, wszystkie kable z wielką pieczołowitością wykonywane są ręcznie. I co dodatkowo na rynku jest ciekawą niestandardowością, producent chętnie realizuje konstruktywne prośby potencjalnego klienta. To oczywiście wiąże się z nieco dłuższym czasem oczekiwania na swój produkt, ale jeśli ktoś zażyczy sobie wersję custom z pewnością z takim obrotem sprawy bez problemu się pogodzi.
Natomiast kabel USB w odróżnieniu od LAN jako przewodnik wykorzystuje najczystszą dostępną odmianę srebra UPOCC (6N+). Podobnie do poprzedników przebiegi sygnału zostały otulone bawełną i ze stuprocentowym stopniem pewności zabezpieczone przed utlenianiem. Gdybyśmy zrobili wiwisekcję tej wersji cyfrowej sygnałówki, okazałoby się, że wewnątrz znajdziemy 2 oddzielne ekranowane przewody umieszczone w tubie z pianki tłumiącej z dodatkowym ekranem, Całość konstrukcji wieńczy zaterminowanie jej wysokiej jakości wtykami A i B z pozłacanej miedzi.

Jaki był efekt podmiany posiadanego przeze mnie zestawu kabli USB i LAN na będące punktem centralnym tego spotkania konstrukcje z Danii? Powiem krótko, usłyszałem dwie znakomite zmiany. Pierwszą było zaprezentowanie muzyki z lepszą przejrzystością. Jednak nie w sensie rozjaśnienia, tylko zdjęcia z wirtualnej sceny przysłowiowej mgiełki. Lubię muzykę podaną bezpośrednio w rozumieniu unikania jakichkolwiek ocieplających zabiegów podkręcających przyjemność odbioru i o dziwo to co przed testem wydawało mi się świetnym wynikiem, w znany tylko mocodawcom Dyrholma sposób udało się poprawić. A najciekawsze było to, że dodatkowo oczyszczona iskra górnych rejestrów mimo wyraźniejszego brylowania w międzykolumnowym eterze była nawet przyjemniejsza w odbiorze od wcześniejszej lekko ugładzonej, na tle tej prezentacji jakby szeleszczącej. Zapewne to efekt skutecznego przeciwdziałania ingerencji szumów sieci w przekazywany pomiędzy urządzeniami sygnał. Co prawda pewny nie jestem, ale bez problemu tak bym pracę rzeczonych drutów w służbie usłyszanego wyniku sonicznego interpretował. Abstrahując jednak do wszelkich domysłów jedno jest pewne, ten aspekt kreowania wydarzeń scenicznych wspiął się na dotychczas niewystępujące u mnie wyżyny.
Jeśli chodzi o drugi pozytywny wpływ Nexusów na mój zestaw, było nim zwiększenie kontroli i werbalnego odbioru dźwięku. Otóż nie było to zwyczajowe zmniejszenie esencjonalności energii, czyli de facto jakby spłaszczenie różnorodności serwowanego przez zestaw impulsu, co jest wręcz notorycznym działaniem mającym poprawić czytelność kreski wizualizującej przekaz. W tym przypadku chodzi o to, że przy lepszej kontroli dolnego zakresu i poprawieniu krawędzi wirtualnych bytów nastąpiło jakby wzmocnienie tak w domenie wyrazistości, jak i uderzenia soczystą, ale także wielobarwną pigułą energii. Nagle muzyka nie tylko przyspieszyła, ale także serwowała znacznie mocniejsze akcentowanie powstawania poszczególnych akordów, co przekładało się na prezentację jej ze znacznie większą radością, czego w najbardziej optymistycznych domysłach się nie spodziewałem. A nie spodziewałem, bowiem gdybym miał pokusić się i pewnego rodzaju wyliczankę, udanie zaaplikowanych przez okablowanie zastrzyków wzmacniających zwarty impuls energii przez wszelkiej maści okablowanie, a do tego w tak przystępnej dla zwykłego Kowalskiego cenie, spokojnie zmieściłbym na palcach jednej ręki. Stąd taka reakcja.
Dlatego chyba nikogo nie zdziwi fakt, że powyższa lista zmian wprowadzanych przez pracujące w tandemie kable z Danii dosłownie i w przenośni położyła mnie na łopatki. Na tyle, że nie będę więcej sztucznie rozwadniał tekstu kwiecistymi opisami brzmienia słuchanych płyt, bo rzeczone konstrukcje w starciu z Waszymi zestawami zapewne same się obronią. Za to nie owijając w bawełnę z wielką przyjemnością oświadczam, iż skandynawski cyfrowy set Dyrholm Audio Nexus USB i Ethernett po tak udanej, mocno podnoszącej poprzeczkę brzmienia mojej zbieraniny sesji testowej nie wrócił już do producenta, tylko stał się dyżurnym punktem odniesienia dla kolejnych prób oceny brzmienia tego typu konstrukcji. Jak wiecie, nie jestem jakimś zatwardziałym piewcą obcowania z muzyką na bazie plików, jednak, gdy coś mnie pozytywnie zaskoczy, bez problemu umiem to w teście wprost oznajmić, co nie raz i nie dwa miało miejsce. Ale jak widać po dzisiejszym starciu, gdy najzwyczajniej w świecie w pozytywnym rozumieniu słowa jakiś produkt mnie znokautuje, nawet jeśli nie jest uzupełnieniem mojego oczka w głowie, jakim jest tor analogowy, jednak wyraźnie podnosi walory dźwiękowe innego segmentu posiadanego systemu – najczęściej bawię się gramofonem i magnetofonem studyjnym, często odtwarzaczem CD i idąc za dzisiejszą opowieścią oczywiście nie zapominam o źródle plikowym, natychmiast staje się jego stałą składową. Panowie bez dwóch zdań za powołanie do życia tytułowych kabli należy Wam się zasłużony szacun.

Epilog
W tym miejscu zwyczajowo próbuję zebrać w jedną całość najważniejsze cechy testowanych produktów. Jednak myślę, że jeśli ja, na co dzień osobnik niespecjalnie parający się zabawą z plikami zostawiłem sobie tytułowe okablowanie cyfrowe, bez zbędnego powielania zawartych w tekście informacji informuję całą populację audiofreaków, że grzechem byłoby ich nie spróbować. Kupicie, nie kupicie, nieważne. Ważne, że czas poświęcony na osobiste próby z nimi będzie czasem w stu procentach przyjemnie spędzonym. A nie zdziwiłbym się, gdyby spotkanie twarzą w twarz zakończyło się decyzją podobną do mojej. Po tym co usłyszałem u siebie, z dużą dozą pewności myślę, iż to naprawdę może się zdarzyć.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME
– kabel USB: ZenSati Silenzio
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Producent: Dyrholm Audio
Ceny
Dyrholm Audio Nexus USB: 1 775 € / 1,5m
Dyrholm Audio Nexus Ethernet: 2 370 € / 1,5m

Pobierz jako PDF