1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. HiDiamond Power Top Gold

HiDiamond Power Top Gold

Link do zapowiedzi: HiDiamond Power Top Gold

Opinia 1

Choć mogło by się wydawać, że znane starszemu pokoleniu z czasów słusznie minionych „półkownikowanie” dawno mamy za sobą, to proza życia pokazuje, iż owe przekonanie nie do końca jest słuszne. O ile bowiem dawniej decyzja o wylądowaniu na nie tyle metaforycznej, co w pełni materialnej półce wydawana była z czysto ideologicznych pobudek w Warszawie na ul. Mysiej 5 przez doświadczoną kadrę Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, o tyle obecnie winę ponosi najczęściej, pozostając w ówczesnej narracji „klęska urodzaju”. O co chodzi? Otóż, ograniczając się li tylko do naszej radosnej twórczości, gdyby nie było czego słuchać i czego opisywać z pewnością dokładniej weryfikowalibyśmy zawartość gromadzonych archiwaliów. Tymczasem przy napiętych jak postronki planach publikacyjnych, nieustająco pojawiających się nowościach i wcale nie tak okazjonalnych, niemalże hurtowych dostawach „wsadu” na testy czasem coś potrafi się nie tyle zapodziać, gdyż jak wiadomo w naturze nic nie ginie, co na tyle skutecznie umościć w jakimś przytulnym zakamarku, że fakt jego istnienia z mniejszym, bądź większym zdziwieniem odkrywamy dopiero przy okazji jakiegoś większego remanentu i porządków. Tak też było i tym razem, gdy po dość gruntownej eksploracji serii Top Silver uznaliśmy za stosowne dać sobie i Państwu chwilę oddechu od „kablarskiej włoszczyzny”, kolejne spotkanie z przewodami z Anzio odkładając na raczej bliższą, aniżeli dalszą przyszłość. Jednak dziwnym zbiegiem okoliczności tygodnie i miesiące nie wiadomo kiedy mijały a nasz dzisiejszy gość cierpliwie na swoje przysłowiowe pięć minut czekał. Skoro jednak czytacie Państwo te słowa, to znak, iż owa przyszłość i chwila w świetle jupiterów właśnie nastała, gdyż koniec końców na naszym tapecie wylądował przewód zasilający HiDiamond Power Top Gold.

Jak mam cichą nadzieję na powyższych zdjęciach widać aparycja HiDiamond Power Top Gold jest w pełni zgodna z jego nomenklaturą. Czarno-złota, przypominająca oplot znany mi z Acoustic Zen Gargantua II, plecionka zewnętrzna otula całkiem słusznej, acz nieprzesadzonej średnicy dość giętki przewód. Tuż przed wysokiej klasy wtykami Viborga umieszczono cylindryczne tuleje redukujące nie tylko średnicę przebiegu, lecz również informujące o producencie, modelu oraz … kierunkowości. I tu pozwolę sobie na małą dygresję, gdyż skoro, jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z reprezentantem niemalże flagowej (na szczycie jest seria Exclusive z modelami Diamond) linii produktowej, to w pełni zrozumiała byłaby pełna customizacja audio-biżuterii, bo mówiąc wprost „zwykłe” naklejki na całkiem eleganckich splitterach nie tylko psują efekt, co przy dłuższym użytkowaniu mogą znacząco tracić na estetyce. Od razu jednak zaznaczę, że powyższe dywagacje to przejaw mojego czepialstwa i szukania dziury w całym, gdyż statystyczny nabywca po wpięciu tytułowego przewodu zapewne zapomni o jego istnieniu na długie lata i stan ww. naklejek będzie mu zupełnie obojętny.
Jeśli chodzi o anatomię to nasz dzisiejszy gość w swych trzewiach kryje cztery wykonane w technologii UP-4VRC przewodniki o przekroju 6,5 mm² każdy z ultra-czystej monokrystalicznej miedzi (Ultra Pure Single Crystal Copper© – UP-SCC 4VRC), wzbogaconej grafitem. W roli izolatora wykorzystano XLPE a całość zakończono wtykami VIBORG VE502R.

A teraz najbardziej elektryzująca internetowych decybelantów część, czyli opis wpływu tytułowego przewodu zasilającego na brzmienie podpiętych nim urządzeń. I tu nie będę się zbytnio rozwodził i owijał w bawełnę, lecz od razu nadmienię, iż obecność Top Golda w moim systemie, było nie tylko widać (nie chowam wstydliwie zasilania za stolikiem), co przede wszystkim słychać. W dodatku od pierwszych taktów „Para Bellum” Testamentu jasnym stało się, że Top Gold gra może nie tyle spokojniej, co raczej dojrzalej – bardziej zrównoważonym dźwiękiem aniżeli jego „srebrny brat”. Bas już tak nie szuka poklasku jak w Top Silverze oddając pole niższej średnicy, która czaruje wypełnieniem i soczystością barw. W rezultacie przekaz zyskuje na potędze, majestatyczności i … muzykalności. Wiem, wiem, używanie w jednym zdaniu o twórczości ww. kapeli z San Francisco owego zwrotu dla części czytelników może nosić znamiona oksymoronu, jednak proszę mi wierzyć na słowo a jeszcze lepiej przekonać się na własne uszy, że Top Gold nawet „tytanom thrash metalu” potrafi zafundować iście „barokowy lifting” a jednocześnie, nawet w najmniejszym stopniu nie limitować ich szaleńczych galopad i brutalności ataku. Zdając sobie jednak sprawę, że nie wszystkim tego typu ekstrema w smak sugeruję wytrzymać chociaż otwierający ww. wydawnictwo „For The Love Of Pain”, gdzie będziemy mieli praktycznie wszystko co najlepsze w bardzo kompletnej, niczym Vigor senior, pigułce. Są tu ogniste gitarowe galopady, epickie blasty i iście odzwierzęcy (pewien satrapa użył by określenia „animalny”) growl. Mówiąc wprost HiDiamond na tego typu repertuarze podkreśla potęgę i apokaliptyczność reprodukowanego materiału poprzez akcentowanie wolumenu i potęgi z jednoczesną tonizacją zbytniej krzykliwości i ofensywności, więc można słuchać po pierwsze głośniej a po drugie bez obaw, że coś nas boleśnie ukłuje, coś gdzieś zgrzytnie niczym przejechanie paznokciami po szkolnej tablicy. Ewentualnie można od razu przeskoczyć, do 7,5 minutowej ballady „Meant To Be”, która może ustępuje pod względem popularności „Nothing Else Matters” Metallici, ale jest co najmniej równie urodziwy i melodyjny, więc jest swoistą wodą na młyn włoskiej sieciówki, która wyciąga z niego niespodziewane bogactwo wybrzmień, złotego blasku i „smoczej mądrości” – kiedy już nic nikomu udowadniać nie trzeba, bo muzyka broni się sama..
Z kolei na minimalistycznym, opartym na grze ciszą „Say Your Most Beautiful Word” Mahana Miraraba wyszło na jaw, że również i w mikro-dynamice i na poziomie misternych improwizacji oraz onirycznych wokaliz włoski przewód czuł się jak ryba w wodzie. Potrafił bowiem utrzymać na wodzy swoje ponadprzeciętne zdolności dynamiczne i zamiast wyrywać się do przodu, czy też podkręcać tempo zszedł do poziomu delikatnych muśnięć wykorzystywanego instrumentarium i nader oszczędnego wykorzystywania strun głosowych z jednoczesnym oddaniem pełni intensywności panującego pomiędzy muzykami flow. Całe szczęście jednak nie „dusił” przekazu, nie przykrywał go kocem obciążeniowym, przez co zachowana została lekkość i otwartość prezentacji, co bardzo wyraźnie słychać na niepozbawionych zadziorności partiach klarnetu Mony Matbou Riahi.

Patrząc na aktualny rozkład sił na rodzimym rynku audio z łatwością można dojść do wniosku, że włoska manufaktura HiDiamond raczej nie ma szans na miano marki pierwszego wyboru. Jeśli jednak za kryterium nadrzędne uznamy walory soniczne a nie popularność „metki” koniunktura dla Power Top Gold robi się zdecydowanie bardziej korzystna, Dlatego rozglądając się za przewodem zasilającym, która doda brzmieniu systemu odrobiny atrakcyjności i wigoru nasz dzisiejszy gość ma całkiem spore szanse na zdobycie serca potencjalnego nabywcy.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Akcesoria: Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Nie ma się co oszukiwać, od ostatniej naszej potyczki z tym włoskim producentem okablowania zdążyło w Wiśle upłynąć już sporo wody. Jednak nie oznacza to puszczenia jego bytu w całkowitą niepamięć. Tym bardziej, że na przysłowiowe później zostawiliśmy sobie najciekawszą konstrukcję z jego portfolio. Mowa o kablu sieciowym z niemalże topowej serii Gold. Gdy spojrzycie w wyszukiwarkę, okaże się, iż już prostsze konstrukcje tego podmiotu oferowały ciekawy pomysł na dźwięk, dlatego po dojściu do momentu wzięcia na tapet tytułowego modelu nasze oczekiwania były bardzo duże. Czy zostały zaspokojone? Naturalnie dzięki logistycznym działaniom dystrybutora marki SoundAlchemy, który w nasze progi dostarczył rzeczony kabel HiDiamond Power Gold Top, dowiecie się w dalszej części tekstu.

Idąc za informacjami producenta wiemy, iż najważniejszymi w kwestii budowy Gold Top jest wykorzystanie najczystszej dostępnej na rynku miedzi, która została dodatkowo poddana autorskiej technologii oczyszczania materiału do poziomu określonego przez Włochów jako Single Crystal Cooper / SCC 4VRC. Ale to nie jedyne ciekawe działania w procesie projektowania budowy naszego bohatera. Otóż w jego konstrukcyjny skład oprócz wspomnianej wersji SCC4VRC wchodzi dodatkowo bardziej zaawansowana odmiana miedzi o nazwie UP/4VRC Ultra Pure Single Crystal Cooper połączona z grafitem, co pozwala znacznie skuteczniej wyeliminować poziom zakłóceń sygnału i tak zwany efekt naskórkowości. Jeśli chodzi o izolację, w tym celu został wykorzystany stukrotnie przewyższający efektami działania teflon materiał o nazwie XLPE. Na koniec bazujący na wspomnianych materiałach kabel zaterminowano wtykami Viborga w w aluminiowej obudowie i stykami z finalnie rodowanej czystej miedzi. Całość jak na Włochów przystało, zostało wykonane bardzo estetycznie i z dobrym wynikiem technicznej jakości.

Co ciekawego mogę powiedzieć o zajmującym drugie miejsce w portfolio marki HiDiamond kablu sieciowym Top Gold? Tutaj nie ma co deliberować, to najlepsza sonicznie konstrukcja jaka u nas miała okazję gościć. W mojej ocenie jest najbardziej zrównoważona oraz spójna, Do tego jej głównym celem jest zapewnienie systemowi odpowiedniej dawki kontrolowanej i dobrze napowietrzonej energii. Co mam na myśli pisząc o spójności i hołubieniu energii? Otóż chodzi mi o bardzo dobre zgranie i płynne połączenie sąsiadujących ze sobą podzakresów. Żaden nie próbuje wyjść przed szereg, co daje efekt wspomnianej spójności prezentacji. Ale to nie jedyna zaleta naszego bohatera, gdyż oferując w całym pasmie dobry poziom energii w pełni kontroluje dolny zakres, udanie utrzymuje rozdzielczość wyraźnie nasyconej średnicy i bez poszukiwania wyczynowości zapewnia muzyce swobodę wybrzmiewania nawet najbardziej skomplikowanego brzmieniowo spektaklu muzycznego. Jak wynika z opisu, na pierwszy rzut ucha kabel nie szuka poklasku epatując lubianymi przez wielu z nas „fajerwerkami”, jednak zapewniam, gdy tylko wiemy, na czym polega naturalnie brzmienie, natychmiast zauważamy, iż powyższa lista jest wyliczanką wręcz poszukiwanych zalet.
Zalet, które bez problemu są w stanie zapewnić niezbędną dawkę adrenaliny podpartej mocnym uderzeniem słuchacza dźwiękiem podczas popisów kapel rockowych. Tego rodzaju twórczość bez odpowiedniego dozowania dobrej wagi i wyrazistości podania muzyki nie zapewni nam odpowiedniego poziomu atrakcyjności odbioru w domenie nieprzewidywalności, dlatego wiedząc to producent Top Gold tak mocno przyłożył się do kwestii utrzymania spójności w skorelowaniu masy i otwarcia przekazu. Dlatego też słuchając podczas procesu testowego mocnego grania zawsze docierałem emocjonalnie do clou takich popisów.
Na podobnym poziomie przyjemności odbioru wypadała również muzyka z puli spokoju i cyzelowania każdej pojawiającej się w eterze nuty. Po pierwsze dlatego, że każdy dźwięk miał odpowiednią wagę. Po drugie oferował pełen pakiet informacji o jej powstaniu, trwaniu oraz wielobarwności. A po trzecie był odpowiednio doświetlony, przez co nie odczuwałem efektu skracania jego wybrzmiewania. Dzięki temu bez względu na fakt, czy na tapecie wylądował jazz, czy muzyka barkowa, każda ze wspomnianej twórczości była odpowiednio emocjonalna i przez to bez problemu trafiała w oczekiwania będącej alter ego mojej rockowej duszy, czyli duszy romantyka.

Komu poleciłbym opisywany dzisiaj kabel sieciowy? Otóż jak wspominałem, jest bardzo zrównoważony i spójny co sprawia, że w pierwszej kolejności powinni zainteresować się nim melomani poszukujący przekazu dobrze utrzymanego w kwestii ilości energii i błysku muzyki. To jest cel nadrzędny tego kabla. Ale spokojnie, to nie jedyna grupa mogąca znaleźć z nim nić porozumienia. Chodzi oczywiście o to, że dobra kontrola i nienachalna iskra czyni go bardzo czytelnym w odbiorze i jeśli ktoś w swoim zestawie ma problemy z uzyskaniem wyrazistości krawędzi dźwięku, owe potencjalne rozmycie może skorygować naszym bohaterem. Tchnie w przekaz nutę dobrze kontrolowanej masy, a tym samym poprawi czytelny impuls i finalnie dający zastrzyk życia drive muzyki. Niestety, czy to Wasza bajka, musicie już zweryfikować sami.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME, Dyrholm Audio Nexus
– kabel USB: ZenSati Silenzio, Dyrholm Audio Nexus
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: SoundAlchemy
Producent: HiDiamond
Cena: 13 699 PLN / 2 m + 1 999 PLN dodatkowy metr

Pobierz jako PDF