1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Furutech Project V1-LAN (Telegärtner prototype)

Furutech Project V1-LAN (Telegärtner prototype)

O ile w butikowym, wyrosłym z DIY segmencie niemalże jednostkowych wypustów customizacja jest niejako tak oczywista jak szycie na miarę w dobrym domu mody, to w przypadku produkcji masowej na ewentualne zmiany i modyfikacje zazwyczaj, o ile sprawa nie dotyczy błędu konstrukcyjnego, czeka się przynajmniej do kolejnej inkarnacji danego modelu. Oczywiście historia zna przypadki umożliwiające komponowanie może nie tyle konkretnego urządzenia, co zestawu dostępnych we/wyjść niczym z klocków znanej duńskiej marki (vide Trigon Epilog), ale śmiało możemy uznać, iż jest to swoisty wyjątek potwierdzający regułę. Nieco inaczej sprawy mają się z reprezentantami domeny cyfrowej, czyli wszelakiej maści transportami i plikograjami, gdzie zmian dokonuje się w warstwie programowej a nie sprzętowej, więc o ile tylko producent raczył był wypracować sobie sprawny kanał komunikacji z odbiorcami i słucha spływającego do niego feedbacku (jak daleko nie szukając czyni to Lumin), to stosowne usprawnienia mogą być wdrażane w ramach kolejnych upgrade’ów firmware’u. Jak jednak nadmieniłem owa elastyczność dotyczy przede wszystkim oprogramowania a tymczasem w ramach dzisiejszego spotkania zmierzymy się z przypadkiem niemalże błyskawicznej reakcji producenta nie dość, że sprzętowego, co „globalnego”. Mowa bowiem o japońskim Furutechu, który praktycznie dopiero co zdążył pochwalić się swoją flagową łączówką Project V1-LAN a właśnie otrzymaliśmy na testy jej prototypową, w dodatku przez nas „sugerowaną” wersję, w której firmowe, acz o „cywilnej” funkcjonalności RJ-ki zastąpiono profesjonalnymi, zdecydowanie bardziej wytrzymałymi mechanicznie wtykami Telegärtner-a. I o ile dla twardogłowych wyznawców datasheetów w tym momencie część merytoryczna dobiega końca, to dla nas dopiero zabawa się zaczyna. Jeśli zatem macie Państwo na ową zabawę chęć, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić Was do lektury moich obserwacji z następstw dokonanej przez Furutecha zmian konfekcji.

Jeśli chodzi o aparycję, to jak doskonale na zdjęciach widać oprócz wspomnianych Telegärtner-ów (MFP8 T568B kat. 8.1?), które zastąpiły firmowe stalowo-carbonowo-NCF-owe wtyki nic się nie zmieniło. Dlatego też zainteresowanych anatomicznymi szczegółami odsyłam do naszych wcześniejszych wynurzeń a pozostałej części czytelników jedynie nadmienię, iż tytułowe przewody pokrywa czarna polipropylenowa plecionka spod której przeziera miedziany ekran. Ponadto na V1-kę nanizano dwie baryłkowate aluminiowo-NCFowo-carbonowe mufy z logotypem producenta oraz oznaczeniem kierunkowości.

No dobrze, kwestie aparycyjne mamy za sobą, więc sprawdźmy jak prototypowa wersja radzi sobie z prozą życia. I tak o poprawie ergonomii, jak i komforcie pracy (podczas wielokrotnego wpinania/wypinania) nawet nie ma co wspominać, bo wreszcie nie trzeba martwić się ryzykiem wyłamania zatrzasku, jak i dostępem do niego, gdy w spinanym nim urządzeniu dostęp do portu Ethernet jest utrudniony.
To jednak jedynie niewinna przystawka do części odsłuchowej, bowiem nie da się ukryć, iż wymiana wtyków nader wyraźnie wpłynęła również na … brzmienie V1-ki. W dodatku owa zmiana bynajmniej nie nosiła znamion spodziewane ewolucji w stosunku do wersji bazowej, lecz śmiało zasługiwała na miano … transformacji. O ile bowiem protoplasta stawiał na, jak to wcześniej ująłem „bezpardonowość i brak zahamowań przed pokazywaniem „szorstkiej” prawdy zawartej w materiale źródłowym”, to tytułowy prototyp nawet nie tyle dodał do powyższego pakietu solidną dawkę wyrafinowania, co niejako na nowo zdefiniował oferowane walory soniczne. Walory, w których pierwsze skrzypce grały onieśmielająca rozdzielczość i otwartość dźwięku a pozostałe składowe nie mając zbytnio wyjścia zostały im podporządkowane. Nie oznacza to bynajmniej, że Furutech Project V1-LAN popadł w bezduszną analityczność i prosektoryjny chłód bestialsko sypiąc wokół żyletkami, co po prostu wspinając się na wyżyny wspomnianej rozdzielczości oferuje taki ogrom (co de facto możemy utożsamiać z pełnią) informacji, że pierwotna inkarnacja może jawić się przy nim jako li tylko … detaliczna i wręcz nieco „kwadratowa”. Mam tylko cichą nadzieję, że rozumiecie państwo skalę zastosowanej przed chwilą hiperboli, gdyż protoplasta niniejszego prototypu nadal w pełni zasługuje na miano konstrukcji wybitnej, co wcale nie oznacza, że nie można było i koniec końców zostało to zarobione, go poprawić żeby zagrał jeszcze lepiej. I właśnie ucieleśnieniem owego „lepiej” jest jego wersja z wtykami Telegärtner-a.
Nie chcę w tym momencie popadać w jakąś pensjonarską ekscytację, ale mówiąc zupełnie serio skala zmian wynikająca z wymiany konfekcji z powodzeniem dorównywała tym swojego czasu opisywanym przez nas w ramach testu topowych zasilających 50-ek. Przypadek? Nie sądzę. Skoro bowiem odsłuch „Bad Blood” SETYØURSAILS niebezpiecznie zbliżał się dynamiką, ekspresją i „fizycznością” do ich styczniowego występu w Proximie, to trudno było uznać to tylko za chwilowe zauroczenie i przejaw myślenia życzeniowego, tym bardziej, że z tego co mi wiadomo zmiany wtyków nie powinny wpłynąć na cenę końcową przewodu, więc argument o tym, że skoro coś jest droższe, to musi być lepsze śmiało możemy uznać za nietrafiony. Idąc za ciosem sięgnąłem po jeszcze pachnący studiem i tłocznią album „Witch” autorstwa operującej w klimatach podobnych w ww. kapeli, pochodzącej z „miasta aniołów” formacji In This Moment. Chodziło bowiem o to, by mieć pewność, że wspomniane wszelakiej maści szorstkości i bezpardonowość przypadkiem nie szły w kierunku męczącej na dłuższą metę ofensywności, co przy zaledwie półgodzinnej nasiadówce z „Bad Blood” mogłoby nie wyjść „w praniu”. I … całe szczęście żadnych anomalii nie odnotowałem, za to utwierdziłem się we wcześniejszych wnioskach dotyczących ponadprzeciętnego realizmu japońskiej łączówki.
Zmiana repertuaru na oparty na naturalnym instrumentarium „Michael Daugherty: Harp of Ages” w wykonaniu Courtney Hershey Bress / Andrew Litton / Colorado Symphony okazała się istną wodą na młyn Furutecha, który nie tylko z dziecinną łatwością oddawał złożoność aparatu wykonawczego, lecz również z nie mniejszym pietyzmem skupiał się na barwie, strukturze dźwięków i zarazem mechanice każdego z instrumentów, a zamiast atakować słuchacza bezlikiem pojedynczych, niekoniecznie powiązanych z sobą detali spajał je w logiczną i niezwykle koherentną, homogeniczną całość. Jest to o tyle karkołomne wyzwanie, że zazwyczaj homogeniczna gładkość wyklucza zdolność budowania misternych struktur przestrzennych a tymczasem V1-ka oba powyższe aspekty traktowała jako równorzędne, dzięki czemu poczynania Colorado Symphony jawiły się niczym utkany ze stali szkła wieżowiec Leeza Soho autorstwa Zahy Hadid, w którym przez mierzące 194 m wysokości skręcone atrium dostępny jest nie tylko przepiękny widok na okolice, lecz przede wszystkim wpada dzienne światło za którego synonim można ująć partie harfy Courtney Hershey Bress.

Reasumując powyższe, wybitnie subiektywne, wynurzenia śmiem twierdzić, iż prototypowy egzemplarz interkonektu Furutech Project V1-LAN z wtykami Telegärtner-a jest bezdyskusyjnie namacalnym dowodem na to, że w High-Endzie każdy, nawet pozornie błahy detal ma znaczenie i tak naprawdę to właśnie w owych szczegółach tkwi przysłowiowy diabeł. Okazało się bowiem, że z założenia mająca poprawić jedynie funkcjonalność i żywotność przewodu zmiana konfekcji pociągnęła za sobą wręcz dramatyczną poprawę jego brzmienia, co z jednej strony jest w pełni zgodne z naszymi doświadczeniami z domeny analogowej, lecz z drugiej rzuca nowe światło na świat cyfrowy, gdzie po dziś dzień pokutują tezy jakoby bitperfekcyjność, zgodność sum kontrolnych i generalnie mechanizm przesyłu danych w sieci Ethernet uniezależniały ową transmisję od wpływu „wyrafinowania” przewodnika, czy konektorów. A jak widać i przede wszystkim słychać na powyższym przykładzie suche książkowe teorie niekoniecznie mają odzwierciedlenie w praktyce. Dlatego też mając świadomość technicznych podstaw, dzięki którym sam streaming audio się odbywa, warto na fakcie jego zadziania nie poprzestawać, lecz nawet z czystej ciekawości sprawdzić, czy pozornie kosmetyczno-użytkowe zmiany nie mają następstw brzmieniowych, jak to miało miejsce w V1-ce.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Akcesoria: Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Dystrybucja: RCM
Producent: Furutech
Cena: 17 800 PLN / 1,2m

Pobierz jako PDF