1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Furutech Project V1-LAN

Furutech Project V1-LAN

Link do zapowiedzi: Furutech Project V1-LAN

Opinia 1

Choć od premiery topowej serii Projet V1 minęły ponad cztery lata to przez ten czas Furutech skupiał się wyłącznie na „tradycyjnym” asortymencie po przewodzie zasilającym sukcesywnie wprowadzając łączówki XLR, RCA, AES/EBU, gramofonowe i głośnikowce dość wyraźnie ignorując rynkowe trendy, w tym rosnącą popularność obowiązkowych w zaawansowanym streamingu interkonektów USB i LAN. Wyglądało na to, że mając w swym portfolio podstawowe GT2/GT4 NCF USB i LAN-8 NCF Plus po prostu sondował grunt i zbierał dane, tym bardziej, że indagowani w tej kwestii podczas monachijskich High Endów przedstawiciele marki dyskretnie się uśmiechając prosili o … cierpliwość. I owa cierpliwość właśnie została nagrodzona, gdyż dzięki uprzejmości katowickiego RCM-u trafił w nasze ręce pierwszy „polski” egzemplarz jeszcze ciepłego, pachnącego fabryką przewodu Furutech Project V1-LAN, na którego test serdecznie zapraszamy.

Jak już w ramach sesji unboxingowej zaanonsowaliśmy a powyższą galerią potwierdzamy V1-LAN wykazuje wszelkie cechy tożsame topowej serii japońskiego wytwórcy. Mamy zatem iście biżuteryjną drewnianą skrzyneczkę, granatowy atłasowy woreczek i w końcu sam rudo-czarny przewód o pokaźnym przekroju i charakterystycznych baryłkowatych aluminiowo-NCFowo-carbonowych mufach. Na pierwszy rzut oka równie imponująco prezentuje się również jego konfekcja, lecz bardziej wnikliwa inspekcja wykazuje pewne niepokojące szczegóły. Otóż o ile niemalże bliźniacze do ww. baryłek korpusy wtyków są w pełni adekwatne do topowej serii V1, to już same końcówki RJ45 pomimo niskiej magnetyczności i grubej warstwy złota budzą mój, wynikający z ponad ćwierćwiecznego doświadczenia, sceptycyzm. Mówiąc wprost „cywilny” poliwęglanowy płaszcz zewnętrzny a szczególnie takiż zatrzask najdelikatniej rzecz ujmując nie wróżą dobrze nie tylko przy częstym wpinaniu i wypinaniu, co nawet ich trwałości w domenie czasu. Dziwię się zatem czemu ekipa Furutecha mając tyle czasu na wdrożenie ww. projektu nie postawiła na sprawdzone przez konkurencję, uznane i prawdę powiedziawszy stanowiące swoisty standard „pancerne” Telegärtnery, bądź jeśli niekoniecznie chciała iść „za stadem” chociażby alternatywne rozwiązania Wireworlda (jak daleko nie szukając Dyrholm Audio w swej flagowej serii Nexus), gdzie ów zatrzask ma postać elastycznego i szalenie wytrzymałego „sprzęgła”. Zastanawiający jest również fakt czemu, skoro nawet w podstawowym LAN-8 NCF Plus, ów zatrzask chroni stosowny „kapturek” V1-ki takowej, niemalże czysto symbolicznej ochrony pozbawiono. Czyżby japoński dział R&D doszedł do wniosku, iż raz wpięta V1-ka pozostanie w danym gnieździe „dożywotnio”, parafrazując klasyka „do samego końca, użytkownika, bądź jej”? A może, skoro to praktycznie dopiero początek produkcji ktoś jednak zażegna w zarodku przyszłe problemy natury serwisowej i postawi na wytrzymalsze rozwiązania …

Pod względem anatomicznym nasz dzisiejszy gość wykazuje pełną zgodność z pozostałymi przedstawicielami swego rodu, oraz co wcale nie takie w Hi-Fi/High-End oczywiste z kategorią 8 (Cat 8), więc może pochwalić się nader skomplikowaną budową obejmującą m.in. pięciowarstwowe ekranowanie i zwiększające odporność przed falami radiowymi oraz ochronę przed przesłuchami skręcenie par przewodów a przy tym przepustowością do 40 Gb/s i obsługą częstotliwości do 2000 MHz. Przechodząc do szczegółów i zaczynając od środka mamy zatem do czynienia z czterema parami (niebieski/jasnoniebieski, pomarańczowy/jasnopomarańczowy, zielony/jasnozielony i brązowy/jasnobrązowy) skręconych ze sobą żył ze srebrzonej miedzi α (Alpha) OCC o 24 AWG. Każda z żył jest w izolacji ze specjalnie spienionego polietylenu. Każda taka para ekranowana jest folią aluminiową, by następnie cała wiązka okręcana była kolejnym ekranem z folii aluminiowej. Trzeci ekran stanowi plecionka z miedzi α (Alpha), na którą z kolei nakładana jest warstwa elastycznego PVC wzbogaconego cząsteczkami nano-ceramicznymi i węgla. Kolejny ekran wykonano z folii miedzianej α (Alpha) a następną warstwę stanowi plecionka z przędzy syntetycznej, którą od kolejnego ekranu z miedzianej folii α (Alpha) oddziela izolacja z elastycznych rurek PVS cząsteczkami nano-ceramicznymi i węgla . Ostatnią warstwą jest widoczna gołym okiem czarna zewnętrzna plecionka spod której co jakiś czas przeziera rudo-złoty miedziany ekran.

Skoro kwestie aparycji i budowy wewnętrznej mamy z głowy najwyższa pora na kilka zdań o wpływie tytułowej łączówki na brzmienie mojego systemu. Na wstępie jedynie dodam, iż Furutech w czasie testów wylądował pomiędzy switchem QSA Red a Lumïnem U2 Mini mierząc się tym samym z moim dyżurnym TIGLONem TPL-3000L-WT (White Tiger). I tu, ku uciesze uważającej, że przewody cyfrowe „nie grają” gawiedzi pozwolę sobie stwierdzić, iż efekt powyższej roszady był, o zgrozo, … zauważalny. Pierwszym skojarzeniem jakie przyszło mi na myśl, była zaskakująca zbieżność sygnatury LAN-a z jego analogowym pociotkiem – RCA, bowiem od pierwszych taktów „All Hail Hypocrisy” The Cruel Intentions słychać było wyraźną bezpardonowość i brak zahamowań przed pokazywaniem „szorstkiej” prawdy zawartej w materiale źródłowym. Zamiast bowiem upiększać, ugładzać, czy lukrować Furutech po prostu pokazywał, unauszniał jak dany riff, czy uderzenie w blachy brzmi. Oddawał energię, fakturę i wolumen takimi, jakie zostały zdjęte przez mikrofony, finalną ocenę pozostawiając odbiorcy. Było jazgotliwie, z garażowym brudem i choć w ekipie z Oslo nastolatków ze świecą szukać to również z młodzieńczą euforią. Niezwykle charakterystyczny, wysoki wokal Lizzy DeVine brutalnie wgryzał się w nasze zmysły, w czym nader skutecznie pomagały mu śmiało wysuwające się na pierwszy plan riffy Kristiana Solhauga. Całe szczęście japońska łączówka nie zapominała o dole pasma, więc dzięki temu, że bezlitośnie smagana przez Robina Nilssona perkusja, czy zawzięcie szarpany przez Matsa Wernersona bas miały odpowiedni ciężar a tym samym nie było mowy o przesunięciu równowagi tonalnej ku górze. Furutech nie wykazywał przy tym tendencji do asekuracyjnego zagęszczania konsystencji, atmosfery nagrań, przez co na scenie nie brakowało powietrza i każdy z muzyków miał wokół siebie wystarczającą do dzikich pląsów przestrzeń. A że przy okazji potrafił co i rusz sypnąć piachem, to taki urok surowego rocka i jeśli kogoś to w zęby, znaczy się w uszy, kole to zawsze może pozostać przy kołysankach Kenny’ego G („Innocence”), gdzie V-ka z jednej strony pokaże ekspresję i „mechanikę pracy” saksofonu sopranowego artysty a jednocześnie zachowa elegancję i dyskrecję wyrafinowanych orkiestracji. A co do prawdomówności naszego gościa wszystkim niedowiarkom polecę ostatni krążek Deep Purple „SPLAT!”, który choć pod względem muzycznym nadal reprezentuje znany z poprzednich wydawnictw poziom, to już wokalowi Iana Gillana daleko do lat świetności. Nie ma już tej mocy, nie jest w stanie wejść na wyższe rejestry i pardon my French coraz bardziej szeleści, czego V1-ka ani myśli ukrywać. Nie ukrywa również dalekiej od ideału realizacji, która dość niebezpiecznie zbliża się do męczącej krzykliwości i jazgotliwości, jakby nobliwe gwiazdy usilnie próbowały oddać „telefoniczny klimat” lat 70-ych minionego tysiąclecia. Całe szczęście „Alter Bridge” jest orzeźwiającym powrotem do współczesności i udowadnia, że nawet ciężki Rock można nagrać po prostu dobrze, z pełnym pasmem, odważną i zarazem niezapiaszczoną góra, potężnym dołem i komunikatywną średnicą.
I w tym momencie przychodzi refleksja, że tak po prawdzie, choć za każdym razem próbujemy zdefiniować sygnaturę Furutecha finalnie i tak i tak skupiamy się na wiwisekcji reprodukowanego materiału tak pod względem muzycznym, jak i technicznym, co jest bezdyskusyjnym dowodem na to, że Furutech Project V1-LAN nie tyle nie gra, co gra dokładnie to, co nim prześlemy. Tylko tyle i aż tyle.

Pomijając drobne uwagi natury konstrukcyjno-użytkowej dotyczące samych końcówek RJ45 wypada uznać, iż Furutech Project V1-LAN z powodzeniem może być zwieńczeniem poszukiwań dla większości audiofilów i melomanów przewodu docelowego. Przewodu, który dążąc do prawdy nie będzie zbytnio odciskał własnego piętna na reprodukowanym materiale, gdyż takowego (piętna, nie materiału) de facto nie posiada. Problem z nim mogą mieć jednak ci, którzy po stricte high-endowej łączówce spodziewają się jeśli nie cudów, to przynajmniej dramatycznej poprawy a raczej naprawy brzmienia posiadanego systemu. A tu czeka ich nie do końca miła niespodzianka, gdyż z pomocą tytułowego interkonektu dane im będzie poznanie nie tylko błędów jakie popełnili w trakcie konfiguracji, co również ułomności posiadanej pliko i płytoteki. Krótko mówiąc jeśli zawsze ma być „ładnie”, to V1-ka odpadnie w przedbiegach, jeśli jednak lubicie Państwo wiedzieć co i jak w Waszej układance gra i cóż tam ciekawego upichcili Wasi ulubieni artyści to tytułowy przewód ma spore szanse z powodzeniem spełnić Wasze oczekiwania.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Akcesoria: Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Rozpoczynając dzisiejszy tekst jestem Wam winien przeprosiny. Chodzi o fakt mojego oświadczenia podczas zeszłego testu, iż kablem gramofonowym uroczyście zakończyliśmy opiniowanie flagowej serii okablowania spod znaku V1 tej japońskiej marki. Tymczasem okazało się, że potomkowie Samurajów nie zasypiali gruszek w popiele i w zaciszu pokoju sekcji projektowej po zwieńczeniu serii analogowych drutów obmyślali produkt przewidziany do transmisji sygnału cyfrowego. Jak im to wyszło? Czy broni się na tle znakomitego wyniku analogowego rodzeństwa? To oczywiście postaram się w miarę jasno wyłożyć w poniższym tekście. Co dokładnie będzie tematem? Otóż dzięki sprawnej logistyce katowickiego RCM-u zaraz po pierwszej dostawie w nasze progi trafił kabel Ethernetowy Furutech Project V1-LAN.

W temacie budowy rzeczonego kabla kolejny raz będę się powtarzał, gdyż Furutech jest wierny swoim pomysłom w zakresie pełnego spektrum zastosowanej technologii w danej serii, dlatego wspomnę skrótowo tylko o kilku najważniejszych aspektach. W roli przewodnika mamy do czynienia ze srebrzoną miedzią OCC poddanej procesowi Alpha. Naturalnie zgodnie z obecnymi standardami marki przewodnik podczas swojego powstawania wspierany jest technologią NCF oraz spleciony w firmowy warkoczyk, wykorzystujący biegnące wzdłuż przewodu na całej długości jako mechaniczne tłumienie rurki. Oczywiście w zakresie walki z elektryczną degradacją sygnału zastosowano także komplikowane technicznie wielokrotne ekranowanie i izolację. Nie zapomniano także o specjalnych pierścieniach tłumiących oraz wielowarstwowych, hybrydowych, wykonanych z włókna węglowego tulejach jako obudowy do złączy RJ45. Tak pokrótce zbudowany jest nasz bohater, który w drogę do klienta najpierw wkładany jest do niebieskiego woreczka, a finalnie wespół z certyfikatem oryginalności pakowany do bambusowej skrzynki.

Jak wypadł topowy LAN Furutecha? Otóż gdybym miał umiejscowić go na tle całej rodziny, moim zdaniem najbliżej mu do sygnałówki analogowej, ale w wersji RCA. Ogólnie cała seria V-1 stawia na nasycenie i umiejętne operowanie nienagannie kontrolowaną energią, jednak zderzając wspomniany RCA z resztą familii okazuje się, że nieco bardziej pochyla się on nad mocniejszym zaznaczeniem wyższej średnicy. Oczywiście nie w sensie krzykliwości, tylko lekkiego przeniesienia tonacji prezentacji w górne rejestry centrum pasma akustycznego. To z automatu zaś sprawia, że w muzyce dzieje się więcej. Minimalnie lżej i przez to jakby szybciej, jednak bez brutalnego odchodzenia od głównego nurtu brzmienia serii. Ot dostajemy fajny zastrzyk w najważniejszym dla naszego ucha zakresie, a dziki temu większą swobodę prezentacji, która podnosi uczucie większej żywiołowości słuchanej muzyki. Reszta zakresów, czyli dobrze osadzony w masie dół i czytelna góra zapewniały zgodną z utartą przez ostatnie kilka lat przez tę serię cechę muzykalność, a nie męczącą wyczynowość. Jak zatem można się domyślić, wpięcie w tor tytułowego Japończyka spowodowało u mnie zastrzyk ekspresji. Z jednej strony nieco przyspieszającej i otwierającej przekaz, ale z drugiej konsekwentnie podanej z dobą wagą i bez wycieczek nadpobudliwość. Po prostu wydarzenia sceniczne zyskiwały dźwięczniejszy i bardziej otwarty środek, ale dzięki kulturze skrajów pasma bez krzty efektu nachalności. A żeby pokazać pewnego rodzaju bezpieczność takiego działania konstruktorów z przyjemnością oznajmiam, że skutkiem takiego posunięcia był brak przeciwwskazań w doborze słuchanej muzyki. Nie było znaczenia, czy leciał wściekły rock, elektronika, czy kontemplacyjny jazz, gdyż jak wspominałem, kabel wprowadzał efekt większego wglądu w nagranie w średnicy, a nie rozjaśnienia ogólnej projekcji muzyki. W efekcie, jeśli chodzi o rock, wokaliści mieli nieco więcej do powiedzenia w rozumieniu fajnego wyjścia z czasem nieczytelnej ściany dźwięku, a tak ważne dla tej twórczości gitary pokazywały solidniejszy pakiet smaczków związanych wirtuozerią pracy. Natomiast w przypadku jazzu przekaz bez jakiegokolwiek uprzywilejowania jakiegoś aspektu najzwyczajniej w świecie oferował większy rozmach wizualizowania materiału w rozumieniu wielkości wirtualnej i bardziej angażującej słuchacza pakietem informacji sceny. Nie wiem, jak Japończycy to zrobili, ale często będące problemem doświetlenie wyższej średnicy potrafili przekuć w ciekawie brzmiący sukces.

Czy znając cechy tytułowego kabla Ethernet-owego jestem w stanie okrzyknąć go, mianem propozycji dla każdego? Otóż bez problemu stwierdzam, że jak najbardziej. Owszem, nieco podnosi tonalność brzmienia systemu, ale robi to bardzo symbolicznie, co czyni go dość uniwersalnym. Czy w stu procentach taki ruch z Waszej strony zagwarantuje sukces, niestety będzie wypadkową połączenia z zastaną konfiguracją. Jeśli nie będzie „anorektyczna”, przekaz powinien nosić cechy przyjemnego odbioru i tylko od Waszych oczekiwań zależeć będzie, czy w pełni je spełniających.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME, Dyrholm Audio Nexus
– kabel USB: ZenSati Silenzio, Dyrholm Audio Nexus
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: RCM
Producent: Furutech
Cena: 17 800 PLN / 1,2m

Pobierz jako PDF