1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Omicron A2 & X1 Top Harmonix Stabilizer

Omicron A2 & X1 Top Harmonix Stabilizer

Opinia 1

Skoro niejako w DNA High-Endu zaszyte jest dążenie do perfekcji, to śmiało możemy również uznać, iż nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Czyli nawet jeśli nasz system gra jak marzenie i tak że mucha (niekoniecznie Anna) nie siada, to praktycznie zawsze i nie ruszając jego „kręgosłupa” da się z niego wycisnąć coś więcej z pomocą wyższych lotów okablowania, czy też opcjonalnych akcesoriów. I choć dla osób postronnych może to wyglądać na przejaw nerwicy natręctw, wiecznego nieusatysfakcjonowania i szukania dziury w całym, to dla jednostek skażonych bakcylem audiophilii nervosy jest niczym innym jak tylko pielęgnowaniem własnego hobby i konsekwentnego podążania obraną wcześniej drogą. A jak wiadomo im dalej w las, tym więcej drzew, więc jeśli z tematem propagacji wibracji z i do urządzeń za sprawą wszelakiej maści antywibracyjnych stopek i platform jesteśmy niejako, z racji dość regularnych publikacji, na bieżąco, to najwyższa pora na kolejny stopień zaawansowania, czyli kwestię rezonansów elektromagnetycznych generowanych przez przepływ prądu w urządzeniach owym medium zasilanych. Brzmi intrygująco? I tak właśnie być powinno, gdyż dzięki uprzejmości chełmżyńskiego Quality Audio do naszej redakcji trafiła para wielce urodziwych, włoskich regulowanych „tłumików drgań” / damperów Omicron A2 i X1 Top Harmonix Stabilizer, na których recenzję serdecznie zapraszamy.

Jak łatwo zauważyć oba dampery mają postać zaokrąglonych w swej górnej części cylindrycznych układów modularnych wykonanych z Delrinu® i mosiądzu, w których, w zależności od stopnia zaawansowania, mamy jeden poziom odsprzęgnięcia łożyskiem kulowym i jeden pierścień do dostrajania częstotliwości rezonansów (A2), bądź układ zdublowany – z dwoma poziomami łożyskowego odsprzędnięcia i oprócz górnego również środkowy pierścień regulacyjny. Mniejszy z rodzeństwa Omicron A2 ma średnicę 110 mm i wysokość 60 mm, natomiast większy X1 przy takiej samej średnicy może pochwalić się wzrostem 75mm. Różnica w wadze również jest zauważalna, choć akurat tutaj Włosi żadnych parametrów nie podają.
Patrząc na asortyment Omicron Group jaki w tzw. międzyczasie przewinął się przez nasze systemy pozwolę sobie uznać nasze dwa tytułowe stabilizery jako swoiste hybrydy łączące funkcjonalność Power Boosta z nieco uprzedzając fakty, skalą zmian jakie oferowały Faraday i topowa Tesla. Ich działanie opiera się na możliwości dostosowania, dostrojenia do szerokiego zakresu drgań / wibracji poprzez obrót pierścienia (A2) lub pierścieni (X1), co powoduje zmiany poziomu rozpraszania energii. A co jest źródłem owych wibracji? W elektronice jest to prąd a dokładnie jego przepływ, co może prowadzić do degradacji i wprowadzania zakłóceń do sygnałów audio. A Omicrony owe wibracje rozpraszają. Tylko tyle i aż tyle, bowiem z tego co nam wiadomo są to jedyne akcesoria na rynku działające na tej zasadzie. Co prawda jest jeszcze QPOINT Nordosta, jednak on akurat generuje własne pole synchronizujące rezonanse znajdujących się w jego zasięgu urządzeń, więc choć również zajmuje się zagadnieniami elektromechanicznymi to nie dość, że synchronizuje a nie rozprasza rezonanse to jest akcesorium aktywnym.

Z racji, iż moje AudioSolutions Figaro L2 stoją, choć bardziej trafnym określeniem byłoby „lewitują nad podłogą za pomocą” na sprężynowo – magnetycznych stopach Solid Tech Feet of Balance a sugerowane w ramach działań fakultatywnych przez dystrybutora ustawienie Omicronów na podłodze wzbudziło dziki entuzjazm mojego Chihuahu’y finalnie testy przeprowadziłem żonglując tytułowymi akcesoriami pomiędzy źródłem – Vitus Audio SCD-025 Mk.II a wzmacniaczem zintegrowanym Vitus Audio RI-101 MkII.

Jeśli zastanawiacie się Państwo czy aplikacja tytułowych Omicronów cokolwiek dała, a jeśli tak, to czy owe roszady było słychać, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko potwierdzić zainteresowanym i rozsierdzić zaimpregnowanych na doświadczenia empiryczne, że jak najbardziej tak. Od razu spieszę również donieść, iż kontynuowanie prowadzonych na FB pod relacją z unboxingu dyskusji i czysto akademickich dywagacji jakoby taki sam efekt da położenie na urządzeniu przysłowiowej cegły, bądź innego obciążnika, mija się z celem. Chociażby z racji, iż stosownych, ponad kilogramowych damperów – odpowiedników Thixara Eliminator używam od lat, jednak ich przydatność w moim systemie ogranicza się do urządzeń wagi lekkiej – transportu Lumïn U2 Mini, switcha QSA Red i NAS-a I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB a ww. Vitusy na ich wdzięki są zupełnie obojętne. Dlatego też przez pierwszych kilka dni oswajałem się nie tylko ze skalą zaobserwowanych zmian, co przede wszystkim faktem zaistnienia takowych. Niby „kieszonkowy” Power Boost też „robił im dobrze”, jednak tam jasno było powiedziane, że operujemy polami magnetycznymi, więc akurat masa i gabaryty samego akcesorium miały znaczenie drugorzędne a jedynie wypadało pamiętać, by nie stawiać go na napędach i odtwarzaczach. Tymczasem w przypadku A2-ki i X1-ki nijakich przeciwwskazań nie odnotowałem a tym samym wygaszanie rezonansów musi odbywać się czysto mechanicznie – poprzez precyzyjne dostrajanie układu każdego z Omicronów. I muszę przyznać, że jeśli tylko się je optymalnie nastawi to efekt jest nie tylko doskonale słyszalny, co przynajmniej w moim mniemaniu bezsprzecznie pozytywny a jego skala, intensywność wprost proporcjonalnie rośnie w zależności od tego, czy swój urok roztacza podstawowy A2, czy topowy X1. Niemniej jednak kierunek zmian w obu przypadkach był tożsamy, więc w dalszej części pozwolę sobie opisywać i definiować go w formie wspólnego dla obu modeli mianownika.
Generalnie rzecz ujmując, kluczową kwestią jest fakt, iż Omicrony nie majstrują w równowadze tonalnej, czy też barwie, wysyceniu dźwięku, choć początkowo takie wrażenie można odnieść. Jednak im dłużej się z nimi egzystuje, tym bardziej oczywistym staje się, iż obszarem ich zainteresowania jest potencjał energetyczny oddawany przez znajdujące się pod ich wpływem urządzenie oraz rozdzielczość / stabilność kreowanej sceny i precyzja definiowania na niej źródeł pozornych. Po prostu wzrost energetyczności prezentacji sprawia, iż w pierwszej chwili możemy uznać, iż z racji wyraźniejszego, bardziej odczuwalnego basu całość bardziej „siada”, schodzi w dół a przez to obniża swój strój. Tymczasem okazuje się, iż potencjał uwalniany jest nie tylko na dole, co w całym paśmie, więc i średnica, i góra mają więcej do powiedzenia, zakomunikowania. Proszę tylko rzucić uchem na „(Meta) morphosis” The Nocturnal Affair, gdzie jakiekolwiek odstępstwa od liniowości albo powodują męczący po utworze/dwóch jazgot, albo ewidentnie „gaszą” prezentację sprowadzając ją do poziomu tępo cykającego muzaka. A z Omicronami dostawałem więcej, nieco bliżej i zdecydowanie czyściej, stabilniej i bardziej namacalnie. Porównanie z i bez A2 / X1 na tych samych utworach było na tyle jednoznaczne, że jeśli tylko przyzwyczailiśmy się do brzmienia z włoskim akcesorium jego eliminacja – zdjęcie z urządzenia, szczególnie ze wzmacniacza, owocowało mało przyjemną … anoreksją i zawoalowaniem. Tylko po chwili przychodziła refleksja, że przecież do tej pory zarówno ja, jak i przewijający się przez moje 4 kąty słuchacze uznawali mój system za grający zdecydowanie energetycznie i pomimo dbałości o muzykalność o dość „usportowionym” charakterze. Tymczasem dopiero Omicrony pokazały, że da się w ową „sportowość” jeszcze lepiej i to bez sztuczności i przerysowań – bez „nitro” i ryczącego / strzelającego wydechu, z kulturą, wyrafinowaniem i w dodatku iście zegarmistrzowską precyzją. Bo warto mieć świadomość, że ani A2, ani tym bardziej X1 wyjęte prosto z pudełka i po prostu ustawione na urządzeniu nie pokażą pełni swoich możliwości. A jeśli ktoś będzie miał takie szczęście i trafi z „fabryczną” (choć nie wierzę, żeby podczas transportu coś się nie przekręciło nawet o kilka stopni) kalibracją w punkt, to czym prędzej powinien gnać do najbliższej kolektury Totka. I piszę to zupełnie szczerze, gdyż chcąc poznać naturę tytułowych bibelotów, ze szczególnym uwzględnieniem X1, spędziłem blisko dwa tygodnie na ich dostrajaniu do poziomu, by ich wpływ był zachowany, powtarzalny na dowolnym repertuarze a nie li tylko konkretnym, co jak dowodzi praktyka jest o wiele prostsze. Bowiem przy skrajnych nastawach Omicrony „grają”, znaczy się „sprawiają”, że brzmienie oscyluje pomiędzy nazbyt ofensywnym i zarazem nieco anemicznym a przesadnie gęstym i zwalistym, więc przykładowo „odchudzenie” Cassandry Wilson na „New Moon Daugter” i „zagęszczenie” zazwyczaj jazgotliwego „Pump” Aerosmith może się podobać, to już na mniej ekstremalnych pozycjach efekt raczej nie będzie akceptowalny. Proszę jednak na powyższe przykłady patrzeć poprzez pryzmat pewnego uproszczenia, ponieważ zarówno odchudzenie, jak i dociążenie są w tym przypadku metaforycznymi słowami-kluczami, gdyż tak jak zaznaczyłem wcześniej tu nie ma zmian na poziomie równowagi tonalnej, czy też palety barw a jedynie zachodzi operowanie rozkładem energii i klarownością prezentacji. Ot eliminacja podskórnej nerwowości i rozedrgania plus zdolność oddania pełnego potencjału energetycznego sprawiają, że umowny „strzał w ucho” jest bardziej realistyczny a całość prezentacji bardziej żywa.
Przy niezelektryfikowanym, naturalnym instrumentarium oraz w zdecydowanie spokojniejszym repertuarze Omicrony też świetnie się sprawdzają i co ciekawe pomimo wspomnianej wcześniej poprawy rozdzielczości i energetyczności prezentacji nie intensyfikują doznań tam, gzie nie jest to potrzebne. Do czego piję? A do wszelakiej maści audiofilskich wydawnictw w stylu „Live ad Alcatraz” Fausto Mesolelli’ego, gdzie dodatkowe „podkręcenie” oznaczałoby czystą nauszną pornografię (vide gombrowiczowski gwałt przez uszy) a nie wielce realistyczną namiastkę akustycznego koncertu na żywo. Z pełnym spektrum ekspresji operujących nie tylko w skali makro, lecz również mikro i to niezależnie od poziomu głośności. A jeśli dodamy do tego efekt iście aksamitnej czerni tła bez utraty najdrobniejszych mikro-informacji i i całego tzw. „audiofilskiego planktonu” raz zaaplikowany i dostrojony pod konkretne urządzenie Omicron bardzo trudno z systemu wyeliminować.

I dlatego też, niejako w ramach podsumowania, pozwolę sobie jedynie stwierdzić, że choć Omicrony A2 i X1 Top Harmonix Stabilizer po testach w moim systemie trafiły na dłuższą chwilę do Jacka, swoją drogą zachodzę w głowę jaki, jeśli jakikolwiek, wpływ miały na ponad 200 kg Apex-a, to bazując na własnych doświadczeniach, oraz nie ma co ukrywać nauce na własnych błędach, za jaką pozwolę sobie uznać odesłanie Power Boosta, finalnie, kiedy czytacie Państwo te słowa X1-ka „gra” u mnie jako stały element wyposażenia / dostrojenia systemu. Jak się bowiem okazało kilkutygodniowa zabawa „włoszczyzną” sprawiła, iż odkryte dzięki niej możliwości Vitusa na tyle skutecznie uzależniły od siebie, że słuchanie li tylko ze świadomością, wspomnieniem ich istnienia bez możliwości codziennego delektowania się nimi po prostu nie wchodziło w grę. W związku z powyższym o ile z oczywistych względów gorąco rekomenduję przetestowanie ww. akcesoriów we własnych czterech kątach, to od razu lojalnie uprzedzam, iż profilaktycznie lepiej nastawić się psychicznie, że jeśli tylko trafimy z odpowiednimi nastawami, to prawdopodobieństwo odesłania Omicrona do dystrybutora będzie nad wyraz znikome. Ot klasyczny przykład biletu w jedną stronę. Całe szczęście osiągnięty z jego pomocą cel jest wart każdej wydanej złotówki.

Ps. Jeśli obawiacie się Państwo dylematu w stylu „osiołkowi w żłobie dano” i cierpicie na nerwicę natręctw „posłuchajcie” A2, a jeśli chcecie pojechać po przysłowiowej bandzie i mieć zabawę na „długie zimowe wieczory”, by po tygodniu, bądź dwóch usiąść wygodnie w ulubionym fotelu i autorytatywnie stwierdzić „to jest to”, spróbujcie X1.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Nie ma się co oszukiwać, zajmująca się walką z wibracjami i szkodliwymi polami magnetycznymi, pochodząca ze słonecznej Italii marka Omicron w kwestii rozbudowania swojego portfolio jest bardzo płodna. To oczywiście w pewnej mierze pokłosie chęci oferowania swoich produktów w szerokiej gamie cenowej, ale moim zdaniem przede wszystkim wynik walki na wspomnianych frontach od szeroko pojętej elektroniki, przez okablowanie, po dział analogowy w postaci docisków płyt winylowych. Jak wynika z powyższej wyliczanki, mocodawca marki działa z rozmachem, jednak, gdy prześledzicie nasze zmagania z jego ofertą nie tylko ilościowym, ale także jakościowym. Naturalnie w ostatnim stwierdzeniu mam na myśli w pełni słyszalne działanie każdej konstrukcji, co systemom wykorzystującym produkty spod tego znaku towarowego pozwala wznieść się na ich wyżyny soniczne. I nie ma znaczenia, na jakim pułapie cenowym się obracamy, wpływ „zabawek” z Półwyspu Apenińskiego jest oczywisty i nierzadko dla wielu konfiguracji zbawienny. Czym tym razem w dobrym znaczeniu słowa uraczył nas stacjonujący w Chełmży dystrybutor tytułowego producenta Quality Audio? Otóż z pozoru dwoma niepozornymi produktami działającymi na poziomie walki z wibracjami harmonicznymi serii Harmonix Stabilizer w postaci podstawowej wersji Omicron A2 oraz flagowej Omicron X1 Top.

W obu przypadkach w kwestii budowy mamy do czynienia z wariacją walca z przyjemną dla oka, bo zaobloną z łukowatymi nacięciami górną częścią posadowionej w pionie owalnej bryły. Ale to tylko zgrubne podobieństwo, gdyż w zależności od skomplikowania technicznego dostarczone wersje różnią się wysokością. Powód? Banalny, gdyż jest konsekwencją zastosowania dodatkowego „modułu” regulacyjnego – zestaw pierścieni ustalających zakres walki z wibracjami – pomiędzy dwoma głównymi częściami konstrukcji. To jest główna i jedyna różnica, bowiem obie wersje tytułowych „strojnych wizualnie biurowych docisków do papieru” mają bliźniaczy pierścień regulacyjny na górnej połaci. Reasumując powyższy opis, podstawowa wersja ma tylko górny, zaś topowa górny i centralny moduł regulacyjny, co powoduje wspomnianą wizualną różnicę w wysokości. Jednak dodanie dodatkowego zestawu regulacyjnego nie było jedynie próbą poprawy efektu wizualnej prezentacji stabilizera, która w obydwu przypadkach standardowo jest na najwyższym, bo włoskim poziomie, tylko w głównej mierze zwiększeniem jego uniwersalności działania. Chodzi o to, że wespół z górnym pierścieniem flagowy model poprzez dołożenie centralnego panelu regulacyjnego logarytmicznie zwiększa ilość dostępnych opcji wpływu na zadane środowisko sprzętowe, co pozwala znacznie precyzyjniej poprawić najsłabszy punkt goszczącego urządzenie Omicrona systemu audio.

Jak się aplikuje, jak działają i jaki jest wynik soniczny zastosowania naszych. bohaterów? Naturalnie stawiamy je na urządzeniach elektronicznych. Nie obawiajcie się, każdy w podstawę ma wkomponowany gumowy ring, co zapobiega ewentualnym uszkodzeniom wykorzystywanej przez nie powierzchni. Jeśli już stawiamy, najlepiej jest je usadowić nad transformatorem. Oczywiście jeśli nie ma na to szans, efekty działania – choć w minimalnie mniejszym stopniu – usłyszycie także po instalacji w innym miejscu. Ja widoczne na zdjęciach „maleństwa” – mówię w odniesieniu do będącej ich zakresem działania końcówki mocy Gryphon Apex – zaaplikowałem blisko frontu na wzmacniaczu mocy. Tam jest trafo, tak więc w momencie możliwości ustawienia nad nim wybór był oczywisty. Dla wychwycenia potencjalnych zmian wybrałem startowy punkt odniesienia ustawienia ringów. Zaś chcąc wyraźnie usłyszeć wpływ działań kręciłem pierścieniami nie po milimetrze, tylko w pokaźnych, bo co 90 stopni. Naturalnie zmiany zauważalne były już podczas płynnych ruchów, jednak, aby być w stu procentach pewnym danego wyniku, z premedytacją w kwestii wyboru ustawienia do odsłuchu działałem brutalnie. Efekt? Z uwagi na mniejszy, acz w bardzo podobnym efektów działania obydwu wersji Omicrona swoje obserwacje opiszę na przykładzie modelu topowego.
Otóż startowo ustawiłem na górnym pierścieniu literkę N na wprost zielonego punktu, a widniejące na zdjęciach nacięcie w dolnej części centralnego pierścienia na wprost zielonego oznaczenia na podstawie konstrukcji. To był dla mnie punkt „zero”. Co się wydarzyło podczas kilkudniowej zabawy? Otóż postawienie Harmonix-Stabilizera na wzmacniaczu dawało efekt eliminacji pewnego rodzaju nerwowości dźwięku. Nie był to poziom wymiany elektroniki, jednak znakomicie słyszalny, co biorąc pod uwagę gabaryty końcówki mocy i wpływającego na jej pracę malutkiego stabilizera całkowicie burzyło moje startowe podejście do testu wyrażane zdroworozsądkowym pukaniem się w głowę. Ale to był dopiero początek pozytywnego zaskoczenia, gdyż dokonane później zmiany ustawień – a zaznaczam, że dla uproszczenia procedury testowej kręciłem dwoma pierścieniami równolegle, a przecież można każdy z osobna z innym stopniem obrotu – ciekawie, bo w każdym punkcie weryfikacji całkowicie inaczej formowały finalne brzmienie systemu. I to nie tylko w zakresie mniejszego lub większego spokoju na wirtualnej cenie, ale także ilości oferowanej energii i otwartości prezentacji. Jakim prawem to działało na tak dużej masie? Po zadaniu podobnego pytania dostałem informację od producenta, że zmieniamy układ działania rezonansowego tego akcesorium na poziomie mikrowibracji. Szczerze powiedziawszy mimo takich informacji moja dusza audiofila nadal była lekko rozkołatana emocjonalnie, gdyż zderzenie oddziałujących na siebie mas konsekwentnie nie korelowało z moimi dotychczasowymi doświadczeniami. Niestety po nausznej weryfikacji skutków zastosowania Omicrona mimo nadal lekkiego niedowierzania nie miałem innego wyjścia, jak przejść nad tą kwestią do porządku dziennego. Tym bardziej, że zmiany podczas zaplanowanych przeze mnie sesji korekcji działania wyglądały następująco. Pierwszy stan, czyli de facto postawienie na urządzeniu w pozycji „zero” wprowadził do przekazu szczyptę spokoju. Po kolejnym ruchu obydwu pierścieni o 90 stopni muzyka zaczynała nabierać większej masy i energii. Trzeci stan regulacji dał efekt mocnego nasycenia, ale bez utraty pakietu informacji. A gdy suwaki przestawiłem w czwarty zaplanowany punkt – umowna godzina 9, wydarzenia sceniczne w pełni mnie zaskakując zaczęły epatować wyraźnym efektem odchudzenia i większego udziału wyższej średnicy w całościowej projekcji muzyki. Jak to możliwe, jak wspominałem, zbyt długo nie wnikałem. Za to słysząc co dzieje się we wspomnianych 4 punktach odsłuchu na potrzeby dłuższego, oczywiście w pełni poprawionego przez testowany produkt odsłuchu zacząłem zabawę z ustawianiem każdego z pierścieni z osobna. Nie powiem, łatwo nie było, bo ilość opcji jest prawie nieograniczona, ale po kilkunastu ruchach złapałem fajne soniczne flow i nie chcąc popaść w regulacyjną histerię do końca testu niczego nie zmieniałem. I to nawet przy zmianie repertuaru, co pokazywało, że działanie Omicrona jest skierowanie na poprawienie jakości dźwięku na poziomie całościowym, a nie wybiórczym.

Komu poleciłbym próby z tytułowymi akcesoriami z Włoch? Myślę, że domyśliliście się, iż zadane przed momentem pytanie jest z rodzaju retorycznych, gdyż ofertą Omicrona nie modelujemy dźwięku zwiększając nacisk na jakiś aspekt prezentacji muzyki, z automatu negatywnie wpływając na inny – czytaj więcej góry kosztem średnicy lub dołu, tylko płynnie eliminujemy zniekształcenia wprowadzane przesz wibracje harmoniczne generowane przez transformatory urządzeń audio. Wibracje, których pozbycie się oczyszcza sygnał finalnie zwiększając bezpośredniość prezentacji – znika efekt mgiełki, a przez to namacalność słuchanej muzyki. A jeśli tak, pytanie o grupę docelową jest nie na miejscu. Bardziej stosownym byłoby określenie, czy warto podjąć próbę testową we własnym środowisku. Jeśli zatem miałbym odnieść się do ewentualnych prób u siebie w domu, bez dwóch zdań zapewniam, że dla osobników poszukujących jak najlepszej jakości dźwięku to jeden z ważniejszych kroków w drodze do przysłowiowej mety.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME, Dyrholm Audio Nexus
– kabel USB: ZenSati Silenzio, Dyrholm Audio Nexus
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: Quality Audio
Producent: Omicron Group
Ceny
Omicron A2 Harmonix Stabilizer: 2 200 PLN
Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer: 3 300 PLN

Pobierz jako PDF