1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Rega Planar 8 & Ania Pro

Rega Planar 8 & Ania Pro

Link do zapowiedzi: Rega Planar 8 & Ania Pro

Opinia 1

To, że gramofony wróciły do łask maksymalnie zaangażowanych w obcowanie z muzyką w jak najbardziej ludzkiej odsłonie osobników, jest niezaprzeczalnym faktem. Taki stan oczywiście jest naturalnym powodem chęci posiadania tego typu konstrukcji w swoim portfolio przez prawie każdego producenta elektroniki. I co najciekawsze, nawet w przypadku podmiotów swoją działalnością niegdyś całkowicie alienujących się od podobnych zabawek. A jeśli tak, zrozumiałym jest, iż wynikiem podobnych decyzji w tym ostatnim przypadku jest zamówienie stosownej oferty u podwykonawców. Czy to źle? Naturalnie nie, jednak to zawsze jest pewnego rodzaju na siłę wdrażana w życie próba połączenia dwóch niegdyś z założenia wykluczających się działalności i automatycznie godzenie się na „obcą”, nie zawsze spójną z mottem marki w kwestii brzmienia wizję muzyki w swojej ofercie. Jaki cel ma powyższy wywód? Powiem prosto z mostu, dla zagorzałego piewcy analogu to jedna z najbardziej istotnych składowych procesu nabycia tego typu źródła. Jeśli ktoś proponuje coś dalekiego od jego wieloletnich zainteresowań, nie oszukujmy się, w oczach ortodoksów tak naprawdę stoi na przegranej pozycji. Na szczęście w obecnym gramofonowym szaleństwie mamy bardzo duży wybór marek, które całą swoją wieloletnią działalnością udowadniały, iż brzmienia muzyki na bazie wydrapywania jej z czarnej płyty to powód ziemskiego bytu. A pierwszą z brzegu jest rozpoznawana praktycznie przez każdego, nawet początkującego adepta zabawy w gramofon angielska Rega. Od zawsze parająca się produkowaniem tego typu konstrukcji, dzięki czemu przez wielu znających się na rzeczy melomanów będąca producentem tak zwanego pierwszego wyboru. Co z jej szerokiej oferty udało się nam pozyskać? Przyznaję, że wyszukany wzorniczo, co na początku nieco mnie lekko negatywnie dotykało, ale ku mojemu zaskoczeniu w swym działaniu dający wiele frajdy model Rega Planar 8, na ramieniu którego dystrybutor zawiesił firmową wkładkę MC Ania Pro.

Gdy spojrzycie na serię zdjęć z procesu aplikacji gramofonu na docelowym miejscu podczas testu, przekonacie się, że nasz bohater w przypadku będącej wynikiem prasowania sztucznego tworzywa plinty (podstawy) jest pewnego rodzaju zrodzoną w głowie pomysłodawcy wariacją wielkiej pętli w bieszczadzkich ostępach. Ani to koło, ani okrąg, ani inna bliżej określona figura geometryczna, a wszystko w celu złapania za oko potencjalnego klienta. Po trosze to rozumiem, gdyż obecnie oferta gramofonów jest przebogata i często czymś trzeba się wybić, ale z drugiej strony wiem, że nie koniecznie z sukcesem w temacie brzmienia. Naturalnie w wyartykułowaniu tej wizualnej „fikuśności” podstawy pomaga stabilizowany na aluminiowym przęśle razem z ramieniem, wykonany z czernionego, trójwarstwowego szkła talerz, na który nakładamy filcową matę. Naturalnie w usadowionej na trzech miękkich stopach plincie został umocowany niezbędny do napędzenia talerza poprzez gumowy pasek silnik, którym sterujemy za pomocą wydzielonego zasilacza Neo PSU MkII. Jeśli chodzi o zastosowane ramię, mamy do czynienia z typową Regą RB880, na którym zamocowano także firmową, wyszukaną sonicznie wkładkę MC Ania Pro. Fajnym dodatkiem do tego modelu Regi jest co prawda kryjąca go jedynie od góry, ale zawsze mile widziana, dobrze dopasowana do gabarytów 8-ki, przezroczysta, centrowana na osi w talerzu osłona przeciwkurzowa.

Jak wspominałem w akapicie o budowie naszego bohatera wiem, że każdy producent tego typu lekkich i wymyślnych wizerunkowo konstrukcji zapewnia o ich świetnym brzmieniu, jednak życie nauczyło mnie, iż często są to li tylko tak zwane pobożne życzenia. Niestety waga jest bardzo mocno przemawiającym argumentem za dobrym finalnym dźwiękiem tego typu zabawek i trzeba być specjalistą, aby na bazie lekkich podstaw skroić coś ciekawego. Na szczęście Anglicy to z krwi i kości analogowi guru i mimo moich wstępnych obaw wyszli z tego starcia z tak zwaną tarczą. Zapewne duży udział w takim wyniku miała zastosowana, wyrafinowana wkładka MC Ania Pro, ale tylko pozostaje mi pochwalić dystrybutora za udany mariaż pokazujący prawdziwe „ja” testowanego zestawu. Jak zatem zabrzmiał? Zaskakująco energetycznie i przy tym z dobrą kontrolą dolnego zakresu oraz drive-m, co zazwyczaj jest domeną tak zwanych mass-loaderów, a nie tego typu „rachitycznych” analogowych pomysłów A to nie koniec ciekawych spostrzeżeń, gdyż ogólnie prezentacja była obdarowana dobrym detalem i aby nie być nazbyt techniczną raczej brylowała po ciemnawej stronie. Przyznaję, bardzo lubię tego typu podanie muzyki i dlatego zazwyczaj stawiam na sztywne i ciężkie lub ewentualnie miękko zawieszone ciężkie werki, a tutaj taki pozytywny „Zonk”. I gdy wydawałoby się, że takie postawienie sprawy powinno faworyzować jedynie ciężkie brzmienia w rodzaju Rammsteina lub AC/DC, to realizowana prawdopodobnie przez lekkość konstrukcji nuta mięsistości przekazu powodowała, że znakomicie wypadała także muzyka spod znaku małych składów.
Te niby mogące odczuć zbyt mocne uderzenie solidną dawką energii małe składy spod znaku choćby Adama Bałdycha z formacją European Quartet i jego ostatniego krążka „Endless” czerpały z dobra oferowanego przez Regę pełnymi garściami. Była w tym krawędź, nasycenie średnicy oraz swoboda wybrzmiewania wysokich tonów. I wiecie co? W znakomitym odbiorze wirtuozerii każdego z instrumentów nie przeszkadzała muzykom nawet pewnego rodzaju ciemnawa projekcja całości. A przecież nie od dzisiaj wiadomo, że taka muza raczej lubi kontrolowany błysk, aniżeli nawet najbardziej przyswajalne zaciemnienie wirtualnego bytu. Naprawdę było bardzo dobrze. Ale też zaznaczam, jeśli ktoś oczekuje od analogowego konglomeratu tak zwanych ciepłych klusek, Rega w testowej konfiguracji tego nie zapewni. I nie dlatego, że to dla niej problem, tylko ten test był wynikiem konkretnych konfiguracyjnych wyborów. Dla mnie świetnych, ale dla kogo innego mogących być zbyt mocno dosadnie brzmiących.
W rocku zaś było wręcz idealnie. Dostałem mocny pakiet energii, agresję w rysowaniu źródeł pozornych i fajną twardość ogólnego brzmienia, a wszystko okraszało utrzymanie niezbędnego dla popisów AC/DC na płycie „Back In Black” drive’u. Dzięki temu tytułowy utwór tego krążka zabrzmiał fenomenalnie, bo gitary były i agresywne i masywne, dzięki czemu odpowiednio wyraziste. Bez takiej prezentacji tego utworu nie da się z pełną przyjemnością słuchać, dlatego często biorę ten materiał na tapet, aby sprawdzić, czy system pokazuje pazur muzyki. W tym przypadku bez problemu się obronił.

Komu poleciłbym tytułowy tandem Regi Planar 8 z wkładką Ania Pro? Powiem w ten sposób. Jedynymi miłośnikami analogu, którym z Angielskim zestawem może nie do końca być po drodze, są piewcy miłości w muzyce ponad wszytko, czyli tłumacząc z polskiego na nasze, wspomnianych ciepłych klusków. Owszem, zawsze coś można podkręcić na swoją modłę konfiguracją reszty systemu, ale tak wyposażony werk w moim zestawie pokazał, iż drive i kontrolowana energia są w jego projekcji na pierwszym miejscu. Dla mnie to bajka, a dla innych sposób na muzykę do bardzo mocno zalecanej przeze mnie weryfikacji. Chodzi o to, że nie zdziwię się, jeśli ktoś ze wspomnianego grona połykaczy li tylko milusińskiego świata dopiero w momencie innego spojrzenia nań zrozumie, że jednak od zawsze błądził. Życie niestety czasem jest brutalne. Oczywiście w naszym przypadku brutalne w rozumieniu zawartej w muzyce odmianie ekspresji, co znakomicie pokazała tytułowa Rega.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME, Dyrholm Audio Nexus
– kabel USB: ZenSati Silenzio, Dyrholm Audio Nexus
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Opinia 2

Nawet dla osób nader okazjonalnie interesujących się analogiem świadomość istnienia takich marek jak Pro-Ject, Rega, czy Thorens wydaje się niemalże oczywista, bowiem każdy z ww. bytów ma w swym portfolio propozycje skierowane zarówno dla poczatkujących, jak i wyrafinowanych miłośników czarnej płyty. O ile jednak z katalogu Pro-Jecta mieliśmy okazję u siebie gościć zarówno zjawiskowy Xtension 9 EVO Super Pack, jak i nawiązujący do klasyki gatunku The Classic SB SP, to dwóch pozostałych wytwórców jeszcze nie miało swoich przysłowiowych pięciu minut na naszych łamach. Tzn. trzymając się faktów owo grono nieobecnych niniejszym możemy zredukować do jednej pozycji, gdyż dzięki uprzejmości pabianickiego 21Distribution przez ostatnie tygodnie dane nam było nacieszyć tak oko, jak i ucho wielce intrygującym gramofonem Rega Planar 8, który został fabrycznie wyposażony w firmową wkładkę MC Ania Pro.

Jak już w ramach sesji unboxingowej zdradziliśmy Planar 8 dociera do użytkownika końcowego w niewielkim, kartonowym, acz szczelnie wypełniony solidnymi piankami kartonie. Zrozumiałą ciekawość budzi jego czysto symboliczna waga, tym bardziej, iż zgodnie z informacjami producenta oprócz samego gramofonu w zestawie znajduje się również firmowy regulator obrotów z zasilaczem. Jednak prawdziwe zaskoczenie przychodzi w momencie montażu całości, gdyż pół żartem, pół serio można byłoby stwierdzić, iż ażurowa, „piankowa” plinta Regi ma tyle wspólnego z jej powszechną, „deskopodobną” odsłoną, co Yamaha SVC-210s Tiny Guo z jej klasyczną wiolonczelą Gand & Bernardel z 1878 r., czyli tyle co szyba z szybowcem. I piszę to nie z czystej złośliwości, lecz jako były posiadacz „zemsty hydraulika”, czyli Kuzmy Stabi, więc konstrukcji o ekstremalnie wręcz zredukowanym korpusie. Jednak w przeciwieństwie do słoweńskiej „armatury” Anglicy postawili na ultra-lekki ażurowy szkielet wykonany z sandwicha z pianki poliuretanowej Tancast 8 i dwóch warstw laminatu wysokociśnieniowego HPL wzmocniony stalową płytką biegnącą od ramienia do łożyska. Napęd z wbudowanego silnika synchronicznego przenoszony jest na aluminiowy subplatter za pomocą podwójnego paska. Sam talerz jest szklany (ceramika zarezerwowana jest dla Planara 10 i topowego NAIA) i ma grubość 18 mm a w zestawie znajdziemy również dość „symboliczną” filcową matę. Ramię to prosty, 9” aluminiowy model RB880, który w wersji dostarczonej na testy wyposażono we wkładkę MC Ania Pro. Zarówno sygnałowe, jak i zasilające przewody zamontowano na stałe. I tu pozwolę sobie na drobną uwagę, gdyż w Planarze zarówno przewody sygnałowe, nie posiadają dodatkowej żyły uziemienia, jak i na samych chassis nie znajdziemy stosownego zacisku. Jak już dążyłem wspomnieć w zestawie znajdziemy poręczny i całkiem estetyczny zasilacz/przełącznik obrotów Neo oraz przydatną pokrywę przeciwkurzową.

Skoro sam unboxing, jak i montaż zajęły dosłownie chwilę najwyższa pora na kilka zdań o brzmieniu dzisiejszego gościa. Zanim jednak przejdę do meritum niejako na wstępie pozwolę sobie na pełną szczerość ustawiając tym samym odpowiedni punkt widzenia i optykę narracji. I tak, mówiąc bez owijania w bawełnę, Planar 8 reprezentuje praktycznie wszystko, czego w gramofonach nie tylko nie lubię, co staram się unikać. Jaki bowiem jest sens walki z materią na zasadzie sztuki dla sztuki, skoro rynek oferuje istny bezlik zdecydowanie bliższych moich preferencji rozwiązań. A tu nie dość, że mamy niepokojąco lekką plintę z pianki poliuretanowej, na widok której co najwyżej domorosłym modelarzom i zapalonym wędkarzom szybciej zabije serce, to jeszcze producent raczył był zaserwować nam szklany talerz rodem z kuchenki mikrofalowej, który wstydliwie przykrył cienką jak opłatek i irytująco klejąca się do płyt filcową matą. W telegraficznym skrócie wszystko co mogło pójść źle i nie tak na etapie projektu tak właśnie poszło. No i tu zaczynają się schody, gdyż ów modelarsko-kuchenny twór choć spełnia wszystkie kryteria już na starcie go dyskwalifikujące gra. I to gra tak, że już po pierwszych taktach „AFR AI D” Mariusza Dudy jasnym stało się, że wszystkie powyższe uprzedzenia mogłem sobie wsadzić w … buty. Nie dość bowiem, że dźwięk jest zaskakująco energetyczny, duży i sprężysty, to jeszcze onieśmiela wyrafinowaniem i rozdzielczością, choć tu niewątpliwie swoje trzy grosze dorzuca sama wkładka. Uwagę zwraca bardzo sugestywna głębokość sceny, która w raz z kreowaniem pierwszego planu mniej więcej na linii kolumn sprawia, że spektakl obserwujemy z pozwalającej objąć całość wydarzeń perspektywy. I właśnie na takim mrocznym, elektronicznym repertuarze owa połączona z głębią obszerność sceny robi iście piorunujące wrażenie. Rega nie ogranicza się bowiem do beznamiętnej reprodukcji, lecz niejako wciąga, pochłania nas w muzycznym mikrokosmosie oferując niezwykle otwartą górę i komunikatywną średnicę. Miłą niespodzianką jest również sposób definicji najniższych składowych, których na ww. albumie najdelikatniej rzecz ujmując nie brakuje, więc trzeba bardzo uważać, by ich ilość nie przesłoniła nie tylko sąsiadującego podzakresu, co również aspektu jakości. A tu mamy zachowaną równowagę pomiędzy mięsistością, konturowością, zróżnicowaniem i sprężystością, czyli akcent postawiony jest na timing i zwinność przy zachowaniu odpowiedniej masy i zejściu w dół, lecz bez zbytniej euforyczności, czy też obezwładniających, infradźwiękowych pomruków.
W podobnie umiarkowanym tonie serwowana jest średnica, której nie sposób odmówić komunikatywności, gdyż nawet na „Accident of Birth” Bruce’a Dickinsona charakterystyczny wokal frontmana „Żelaznej Dziewicy” nie popada w zbytnią skrzekliwość. Co prawda sybilanty podane są wyraźnie, lecz nie dominują i nie psują zabawy. Jeśli jednak ktoś uważa, że taki repertuar nie jest miarodajnym „wsadem badawczym”, to nie ma problemu – zawsze można sięgnąć po coś bardziej wyrafinowanego, jak daleko nie szukając „Minione” Anny Marii Jopek i Gonzalo Rubalcaby, gdzie z jednej strony od razu można potwierdzić zdolność 8-ki do kreowania wielce namacalnej, intymnej przestrzeni kameralnego spektaklu a z drugiej unausznienie delikatnego utwardzenia góry, która choć otwarta i gładka nie wykazuje tendencji do zaokrąglania, czy też czarowania złotą poświatą.

Patrząc od strony konstrukcyjnej nie sposób polemizować z faktami, iż w przypadku Planar 8 Rega postanowiła praktycznie wszystko zrobić po swojemu i niejako pod prąd, wbrew obowiązującym zasadom. Jak się jednak okazuje w tym szaleństwie jest metoda, bowiem tak pod względem użytkowym, jak i przede wszystkim brzmieniowym tytułowy model doskonale się broni. W dodatku jego brzmienie nie jest „alternatywne” czy też mówiąc wprost udziwnione, lecz jak najbardziej wpisuje się w główny nurt Hi-Fi. To po prostu kawał porządnego, rzetelnego dźwięku bez wspomnianych własnych „wizji” i autorskich interpretacji. Mamy zatem niezbity przykład, że do upragnionego celu „wysokiej wierności” można dojść nie tylko utartymi przez innych szerokimi duktami, lecz chadzając własnymi ścieżkami. Liczy się bowiem finalny efekt, a ten w przypadku wyposażonej w Anię Pro Regi Planar 8 jest wysoce satysfakcjonujący.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Akcesoria: Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Dystrybucja: 21Distribution
Producent: Rega
Cena: 13 999 PLN

Dane techniczne
Ramię: RB880
Wkładka: Ania Pro (MC)
Talerz: 18mm, trójwarstwowy, szklany
Napęd: paskowy EBLT
Silnik: 24V, synchroniczny
Zasilacz: Neo PSU
Plinta: sandwich z pianki poliuretanowej Tancast 8 i dwóch warstw HPL (laminat wysokociśnieniowy)
Wymiary gramofonu (S x W x G): 420 x 125 x 315 mm
Waga: 4.2 kg

Pobierz jako PDF