1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. Źródła
  8. >
  9. Ideon Audio eos Stream, Time duo, DAC

Ideon Audio eos Stream, Time duo, DAC

Opinia 1

Przypadek naszego gościa jest wręcz idealnym dowodem na to jak dynamicznie się rozwija i w jakim kierunku zmierza cyfrowe audio, czyli ewolucji od niemalże kieszonkowych akcesoryjnych gadgetów w stylu 3R USB Renaissance mk2 Blackstar edition, poprzez desktopowe 3R Master Time Black Star i Ayazi mk2 DAC po dzisiejsze, pełnowymiarowe i aspirujące do miana High-Endu komponenty. Mówiąc wprost granie z plików ze stadium fanaberii grających MP3-ki nastolatków stało się głównym nurtem branży audio deklasując dotychczasowe, fizyczne formaty. Jak się jednak okazało przejście na pliki / streaming nie tylko pozwoliło na oczywistą oszczędność drogocennego miejsca w naszych domostwach i zazwyczaj, choć nie zawsze, uproszczenie procesu odtwarzania, co unaoczniło, że „cyfra” to nie tylko „gołe” zera i jedynki, lecz masa dodatkowych anomalii mających wpływ na ich transfer. Dlatego też pomimo pobożnych życzeń „sceptyków” transporty plików, streamery i biorące udział w owej transmisji komponenty tak aktywne, jak i pasywne grają różnie i różnie na finalne brzmienie wpływają. A że pomysłów na transmitowanie, dekodowanie i generalnie granie jest tyle co obecnych na rynku wytwórców potencjalnym nabywcom nie pozostaje nic innego, jak tylko w owym istnym bezliku opcji brodzić i wyłuskiwać co ciekawsze okazy. I właśnie z takim, wielce intrygującym przypadkiem, dzięki uprzejmości AudioPhase Select, przyszło nam się w ramach niniejszej publikacji zmierzyć. A jest nim trzyelementowy zestaw Ideon Audio z serii eos reprezentowany przez transport plików Stream, reclocker Time duo i przetwornik cyfrowo – analogowy o wszystkomówiącym oznaczeniu … DAC, na których test serdecznie zapraszamy.

Podobnie jak w „naturze”, tak i w Hi-Fi/High Endzie śmiało możemy uznać, iż podstawą rozwoju jest … podział. Dlatego też nie powinien dziwić fakt, iż o ile na ogólnodostępnym, budżetowym poziomie królują modele zintegrowane, to im wyżej pniemy się po szczeblach zaawansowania, tym przysłowiowe rozbijanie na atomy, a więc udział konstrukcji dzielonych większy. I tak też jest w Ideonie, gdzie nasz dzisiejszy, plasujący się mniej więcej w połowie firmowej hierarchii, „podmiot zbiorowy”, podobnie jak to było w przypadku zestawu Sforzato DSP-05EX & PMC-05EX, obejmuje trzy pełnowymiarowe komponenty, z których zarówno transport, jak i reclocker na swych masywnych aluminiowych frontach oferują jedynie pojedyncze włączniki i takąż samą pulę diod informujących o ich statusie pracy, to już przetwornik poza ww. zestawem obowiązkowym, łapie za oko zajmującym niemalże całą wysokość ściany przedniej błękitnym diodowym wyświetlaczem oraz nie mniej pokaźną gałką wyboru źródła.
Zdecydowanie więcej dzieje się na rewersach naszego trio, bowiem Stream ma do zaoferowania oczywiste gniazdo Ethernet, serwisowe HDMI, cztery porty USB do podłączenia zewnętrznych pamięci masowych, dwa wyjścia USB (jedno bez zasilania- rekomendowane i klasyczne z 5V zasilaniem) oraz zintegrowane z włącznikiem głównym i komorą bezpiecznika gniazdo zasilające IEC. Z kolei Time duo kusi we/wyjściami USB oraz koaksjalnymi SPDIF uzupełnionymi o gniazdo zasilające. Z oczywistych względów sporo dzieje się również w DAC-u, gdzie sekcję analogową reprezentuje para gniazd RCA i XLR a cyfrową wejścia AES/EBU, koaksjalne i USB. Moduł zasilający jest bliźniaczy do tego ze Stream-a a z interesujących dodatków warto wymienić dwa hebelkowe przełączniki odpowiedzialne za jaskrawość wyświetlacza i poziom sygnału wyjściowego.
Co do ergonomii i generalnie obsługi naszego tercetu egzotycznego, to o ile w przypadku praktycznie całkowitej bezobsługowości Time’a (wystarczy go raz włączyć i zapomnieć o temacie), to już przy DAC-u Grecy najwidoczniej uznali, że ruch to zdrowie, więc w zestawie próżno szukać pilota, a tym samym mając potrzebę zmiany źródła chciał, nie chciał trzeba będzie podnieść się z fotela. Nieco lepiej, przynajmniej w czasie gdy Ideony były u nas na gościnnych występach, wyglądała sytuacja ze Streamem, który z racji braku jakiegokolwiek wyświetlacza i pozwalających na zarządzanie przycisków zdany był na dostępną z poziomu dowolnej przeglądarki (można po IP, bądź pod adresem http://eos.local/ ) firmową i nie ma co ukrywać dość toporną aplikację, bądź którąś z popularnych alternatyw w stylu Audirvāny, Jplay’a, JRivera, czy też Roona (może pracować zarówno jako bridge, jak i core). Do tego dochodzi jeszcze wsparcie dla AirPlay, Spotify i Qobuz w tym Connect a do pełni szczęścia brakuje tylko obsługi Tidal Connect. Jednak w tak zwanym międzyczasie (pomiędzy naszymi testami a publikacją niniejszego tekstu) Grecy wypuścili w świat potężną aktualizację swojej mobilnej, dostępnej na Androida i iOSa aplikacji Director o platformę Playback z zaimplementowanym AI zapewniającą nie tylko bardziej ergonomiczną obsługę i bardziej estetyczny interface, co przede wszystkim pełną, natywną integrację z Qobuzem.

Jak można się domyślić, chociażby po widocznych na rewersie gniazdach, Stream bazuje na mocno modyfikowanej komputerowej płycie głównej wzbogaconej o firmowe, oparte na toroidzie i solidną filtrację zasilanie, układ reclockera, dwa dyski (240GB SSD na system + 4TB SSD na muzykę). Całość pracuje na napisanym pod kątem audio przez Ideona środowisku. CPU został zoptymalizowany i spriorytetyzowany wyłącznie pod kątem odtwarzania audio i zasilany poprzez autorski filtr (ultra-low ESR) poprawiający jego pracę. Zastosowano specjalny układ re-clockingu z zegarem femto o ultraniskim jitterze.
Sercem DAC-a jest kość przetwornika ESS Sabre do którego Ideon napisał ponad 4k linii własnego kodu, aby uzyskać satysfakcjonujący efekt. W torze cyfrowym znajdziemy również precyzyjne zegary Crysteka. Uwagę zwraca ponadnormatywnie rozbudowana sekcja zasilania z solidnym toroidalnym transformatorem i baterią 20 kondensatorów oraz dbałość o jak najniższy poziom szumów. Analogowy stopień wyjściowy jest symetryczny a w ścieżce sygnału nie ma kondensatorów, więc wykorzystanie wyjść XLR jest jak najbardziej zalecane. I tu od razu warto wspomnieć, iż o ile we wcześniejszych wersjach użytkownicy zgłaszali problemy ze zbyt wysokim poziomem wyjściowym aktualna inkarnacja nie dość, że ww. napięcie ma obniżone do bardziej akceptowalnych poziomów, to dodatkowo użytkownik ma możliwość przełączania (hebelek na ścianie tylnej) pomiędzy wartościami 2.2 i 4.4V.
Choć Time Duo pełni dokładnie tę samą rolę co kieszonkowy 3R USB Renaissance mk2 Blackstar edition to jego trzewia wyraźnie wskazują na przynależność do zdecydowanie wyższej półki. W zasilaniu, podobnie jak w przypadku DACa znajdziemy solidne, zamknięte w ekranującym rondlu toroidalne trafo, oraz zajmujący blisko pół wnętrza laminat z baterią kondensatorów, sekcją zasilająca USB oraz dodatkowa płytką reclockera.

Przejdźmy jednak do brzmienia naszego tercetu, bo tu robi się jeszcze ciekawiej, gdyż mówiąc wprost już sam eos DAC onieśmiela realizmem i swobodą prezentacji oferowaną z taka naturalnością i niewymuszeniem jakby to była równie oczywista rzecz, jak daleko nie szukając oddychanie. Brak tu jakichkolwiek oznak wyczynowości i prób kreowania ponadnormatywnej rozdzielczości na drodze prosektoryjnej analityczności, choć de facto rozdzielczość Ideona jest wręcz porażająca. Jednak tytułowy przetwornik nią nie epatuje a jedynie oferuje zainteresowanym dostęp do niej. Zamiast bowiem atakować słuchacza wypchniętym pierwszym planem bądź wychodzącymi przed szereg wysokimi tonami woli z pozorną nonszalancją kreować pierwszy plan na, bądź tuż za linią kolumn a następnie z niezwykłym pietyzmem odwzorowywać gradację dalszych planów. Nawet na tak zagmatwanym i zarazem mocno absorbującym materiale jak „Hushed and Grim” Mastodon panuje wzorowy porządek a pozorne jazgotliwość i kakofoniczny nieład przybierają zdecydowanie bardziej logiczną i spójna formę. Uwagę zwraca iście analogowe wysycenie prezentacji, czego proszę nie mylić z przegrzaniem, czy też przesłodzeniem, bo od tego Ideon jest daleki. Raczej chodzi tu o pewną jedwabistą płynność, która z jednej strony spaja wszystkie składowe a jednocześnie ich ani nie uśrednia, ani zbytnio nie poleruje, więc gitarowym riffom nie brakuje zadziorności a i partie wokalne potrafią zaskoczyć ekspresją.
Aplikacja Time Duo dodatkowo otwiera prezentację pod względem holografii i przestrzenności. Co jednak istotne nie poprzez przesunięcie równowagi tonalnej w górę, czy też podbicie najwyższych składowych a raczej bardziej realistyczne oderwanie dźwięku od kolumn i precyzję lokalizacji obecnych na scenie muzyków. Nie bez znaczenia jest lepsze odwzorowanie osi pionowej, czyli de facto zdolność wierniejszego oddania wysokości na jakiej może operować pod wysokimi sklepieniami aura pogłosowa. Doskonale to słychać zarówno na „In My Solitude: Live at Grace Cathedral” Branforda Marsalisa z Katedry Łaski Bożej w San Francisco, jak i na operującym w zupełnie innej skali dynamiki „Saint-Saëns: Symphony No. 3 („Organ”)” w wykonaniu Berliner Philharmoniker pod batutą Jamesa Levine’a, gdzie potężny aparat wykonawczy miał gdzie i jak „się rozpędzić”, gdyż nagrań dokonano w mogącej pochwalić się kubaturą 26 000 m³ i 22 m wysokości (nad podium) Grosser Saal Filharmonii Berlińskiej.
Załączenie 5V zasilania dla magistrali USB zauważalnie utwardziło przekaz i nadało mu pozorów „usportowienia”, które choć początkowo, szczególnie przy symfonice i potężnych metalowych spektaklach mogło się podobać, to na dłuższą metę, przynajmniej w moim przypadku, zaczynało może nie tyle irytować, co po prostu niepotrzebnie kierować uwagę na podkreśloną konturowość brył źródeł pozornych a w ekstremalnych przypadkach zbytnią chrupkość i kanciastość najniższych składowych a to już na ww. Mastodonie znacząco obniżało przyjemność odbioru.
Niejako na deser zostawiłem kilka uwag nt. eos Stream-a, który będąc najdroższym z rodzeństwa niejako z automatu windował poprzeczkę moich oczekiwań na odpowiednio wysoki poziom i prawdę mówiąc, choć pod względem sonicznym spełnił pokładane w nim nadzieje, to z racji bazowania na starszej wersji firmowego oprogramowania pozostawił po sobie pewien „ergonomiczny niedosyt” kładący się cieniem na ocenę końcową. Może jestem w mniejszości, ale nic nie poradzę na to, iż po pierwsze wychodzę z założenia, że dobrze jak urządzenie w jakikolwiek zrozumiały sposób się ze mną jest w stanie komunikować „wizualnie”, znaczy się posiada chociażby jedno/dwuwierszowy wyświetlacz, jak chociażby Luminy, dzięki czemu nie muszę każdorazowo sięgać po smartfon/tablet, by sprawdzić co gra, kiedy się skończy i w jakiej jakości/formacie jest odtwarzane. Ponadto najdelikatniej rzecz ujmując nie jestem nazbyt entuzjastycznie nastawiony do samego Roona, gdyż pełnej funkcjonalności oczekuję od firmowej zoptymalizowanej pod kątem obsługi konkretne urządzenie/rodzinę takowych a w fazie testów dostępu do wzbogaconego o platformę Playback Directora jeszcze nie miałem. Niemniej jednak eos Stream reprezentował zbliżoną do rodzeństwa estetykę brzmienia, choć sam z siebie niespecjalnie wychodził przed szereg pod względem budowania przysłowiowych hektarów przestrzeni. Kameralne „TARTINI Secondo Natura” tria Tormod Dalen, Hans Knut Sveen, Sigurd Imsen grał bardziej skupionym na rozgrywających się w centrum kadru wydarzeniach, choć na „Krushers Of The World” Kreatora nie sposób było odmówić mu swobody i natychmiastowości w oddawaniu najbardziej karkołomnych spiętrzeń dźwięków, co znacząco wyróżniało go na tle „kremowego” 432 EVO Master i niemalże „analogowego” XACT-a S1, które na jego tle mogłyby w bezpośrednim sparringu wypaść jako nieco mniej ekspresyjne.

W ramach podsumowania definiując grupę potencjalnych odbiorców tytułowych Ideonów z powodzeniem można stwierdzić, iż z uroków greckich urządzeń radość czerpać mogą praktycznie wszyscy ci, którzy nie szukają w muzyce prosektoryjnego chłodu i suchej antyseptyczności. Cała reszta ma spore szanse na przysłowiowe złapanie Pana Boga za nogi i co ciekawe ów efekt może osiągnąć upgrade swojego toru audio rozkładając na … raty. I tu dochodzimy do sedna, gdyż o ile logika podpowiadałaby w pierwszej kolejności zainteresować się DAC-iem, to ja przewrotnie polecę reclocker Time Duo, z którego pomocą Ideon, niczym kultowy miś „otwiera oczy niedowiarkom”. A jeśli z nim „pyknie”, to wtedy jak najbardziej logicznym kolejnym krokiem będzie zaopatrzyć się w przetwornik i jeśli ergonomia zainteresowanych przekona również w Stream.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Akcesoria: Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Nawet pobieżna próba analizy poczynań tytułowej marki na naszym rynku jasno pokazuje, iż to bardzo prężnie działający podmiot. A dowodem na taki stan rzeczy są oczywiście choćby przeprowadzone przez nas testy. Testy przetwornika D/A oraz dwóch wersji regeneratorów sygnału USB, które pokazały bardzo przyjazny dla ucha sposób greckiej marki na obcowanie z muzyką. A przyjazny dlatego, że zapewniający słuchaczowi płynność i ciekawą ekspresję słuchanej muzyki. Z tego też powodu, gdy odzywa się do nas ich dystrybutor, wiedząc, iż będzie to kolejny fajnie spędzony czas, nigdy nie odmawiamy jakichkolwiek testowych spotkań. Podobnie było i tym razem, czego owocem jest dostarczenie do nas przez stacjonującego Sukowie opiekuna marki Audiophase Select trzyczęściowego źródła złożonego ze streamera, reclockera i przetwornika cyfrowo-analogowego Ideon Audio eos Stream, Time Duo & DAC.

Tytułowa elektronika w celu spójności wizualnej – gdy ktoś zapragnie mieć pełen komplet z tej stajni – została spakowana w dużej mierze w zunifikowanych, ale przy okazji zgrabnie prezentujących się, niewysokich, prostopadłościennych skrzynkach. A w dużej mierze, a nie w całości, bowiem każdy z komponentów mimo zachowania głównego nurtu wizualnego może pochwalić się nieco odmiennymi akcentami wykończenia na awersie. Ale zapewniam, rozprawiamy o zmianach wręcz symbolicznych, co sprawia, że całość zestawu idąc podobnym tropem designu prezentuje się świetnie i co najważniejsze spójnie. Naturalnie z racji spełniania innych funkcji każdy produkt jest także nieco inaczej wyposażony. I tak streamer będąc obsługiwanym jedynie z aplikacji na froncie oferuje nam jedynie włącznik inicjujący pracę oraz diodę sygnalizującą stan urządzenia. Reclocker podobnie, z tą tylko różnicą, że ma dodatkowe dwie diody informujące jakie wejście cyfrowe wykorzystujemy. Natomiast przetwornik oprócz standardowego zestawu „guzik i lampka” w centrum został uzbrojony w wielki, błękitny, piktogramowy wyświetlacz i z prawej strony dużą gałkę wyboru wejścia cyfrowego. Pisząc zaś o tylnych panelach przyłączeniowych streamer dysponuje zestawem wejść i wyjść cyfrowych oraz pakietem zasilania w postaci gniazda IEC wespół z głównym włącznikiem. Kolejny komponent w postaci reclockera poza pakietem zasilania także oferuje wejścia i wyjścia cyfrowe, tylko tym razem w wersji USB oraz SPDiF. A przetwornik D/A poza przyjmującymi sygnał terminalami cyfrowymi (USB, COAX, SPDiF), z natury będąc zmuszony oddać sygnał w postaci analogowej, posiada dodatkowo wyjścia analogowe RCA/XLR. Jak widać, zestaw Ideona oferuje użytkownikowi pełen zestaw przyłączy, co w razie chęci bez problemu pozwala użytkownikowi wpiąć w posiadany zestaw nawet pojedynczego komponentu z tej stajni.

Co zaoferował mi tytułowy zestaw? Nie będę oryginalny, ale nic na to nie poradzę, bowiem kolejny raz, tym razem rozbudowany konglomerat konstrukcji spod znaku Ideon Audio podążał drogą muzykalności. Pełnej energii i bogatego w informacje nasycenia, jednak umiejętnie pokazującą ważne dla danego materiału cechy w postaci agresji tudzież sakralnej zadumy. A ta ostatnia cecha w tak ciekawym wydaniu w dużej mierze miała miejsce dzięki zastosowaniu reclockera – na jakiś czas wypiąłem go z toru, który pozwalał zaprezentować każdy słuchany materiał z dużą dozą swobody i scenicznego rozmachu. Bez niego przekaz także fajnie brylował w pełnym spektrum słuchanego materiału, jednak ponowne wpięcie go w tor powodowało znacznie większe od strony jakości podejście do pokazywania ważnych dla końcowego odbioru muzyki niuansów. Dlatego też chyba nikt nie będzie zdziwiony, gdy przyznam szczerze, iż po tej próbie podczas dalszego procesu testu nawet przez moment nie pomyślałem o próbie wypięcia go z zestawu. Dostarczony set w takim wydaniu wydawał się być kompletnym i dobrze to słysząc nie było sensu próbować udowadniać, że jest inaczej.
Tym bardziej, że konfiguracja mimo nastawienia na płynność i soczystość wizualizowania muzyki potrafiła utrzymać tempo mocno wymagającej płyty formacji Metallica „72 Seasons”. To bardzo dynamiczna pozycja płytowa, która w kilkoma kawałkami, a w szczególności prowadzeniem linii szaleńczych pasaży stopy perkusji potrafi wprowadzić w zakłopotanie wiele zacnych źródeł, dlatego też z chęci sprawdzenia radzenia sobie testowanego produktu w domenie ogólnej rozdzielczości prezentacji często ją wykorzystuję. W tym przypadku może nie był to pokaz na poziomie ekstremalnego High End-u, ale nie powiem, system bez problemu akcentował poszczególne ataki „pałki” na membranę wielkiego bębna, co dawało świetną podstawę dla zaistnienia instrumentalno-wokalnej charyzmy reszty rockowego składu. Było z werwą, dobrym atakiem i energią, czyli w zgodzie z założeniami artystów.
Natomiast w przypadku kreowania pomiędzy kolumnami muzyki fortepianowej Ideon także nie miał najmniejszych problemów z utrzymaniem raz intymności, a innym razem ekspresji, co dobitnie pokazała płyta Leszka Możdżera „Kaczmarek by Możdżer”. W szczególności mam na myśli dwie interpretacje utworu „Neverland”. To naszpikowane zmiennymi emocjami kawałki, które dość płynnie przechodzą z eksponowania dźwięcznych, pełnych intymnej iskry wysokich dźwięków, w brutalny atak pasażem niskich akordów. I gdy system ma problem z pokazaniem szybkiej zmiany priorytetów odtwarzanego materiału, całość traci ideę bezwiednego wyzwalania w słuchaczu odpowiednich dla danej sonicznej sekwencji emocji. Jak zareagował Ideon? Spokojnie, wyszedł z tego z przysłowiową tarczą. Nie zgubił agresji mimo osadzenia w masie, co w moim odczuciu całkowicie oddało zawarte w tej płycie piękno.

Gdzie widzę rzeczone, złożone z trzech komponentów źródło plikowe? Otóż u każdego poszukiwacza płynności i fajnego kreowania rozmachu słuchanej muzyki. To są cechy, za które Ideon położy rękę na przysłowiowym pieńku. Ale to nie jedyna grupa docelowa, bowiem nie zdziwiłbym się, gdyby swoim nienachalnym spokojem prezentacji grecki set rozkochał w sobie także umiarkowanych piewców wyczynowości. Czasem gusta nam się zmieniają i niegdyś ukochana ekspresja zaczyna nam się kolokwialnie mówiąc ulewać. Wówczas zestaw eos Steram, Time Duo i DAC mogą okazać się czymś w duchu od dawna poszukiwanym. Nie twierdzę, że to bez prób u siebie będzie bezwarunkowe trafienie w punkt Waszych oczekiwań, ale moim zdaniem Ideon w serii eos oferuje tyle fajnych cech, że nawet testowo warto na moment zaprosić go w swoje progi.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME, Dyrholm Audio Nexus
– kabel USB: ZenSati Silenzio, Dyrholm Audio Nexus
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: AudioPhase Select
Producent: Ideon Audio
Ceny
Ideon Audio eos Stream: 51 200 PLN
Ideon Audio eos Time D: 34 000 PLN
Ideon Audio eos DAC: 42 200 PLN

Dane techniczne
Ideon Audio eos Stream
Obsługiwane formaty: 44,1 kHz – 384 kHz PCM (do 32 bitów), DSD do 8×
Dysk systemowy: 240 GB SSD (system)
Pamięć wewnętrzna: 4 TB (na muzykę, z możliwością rozbudowy)
Wyjścia cyfrowe: 2 × USB z autorskim re-clockingiem (jedno z linią 5V, jedno bez)
Wejścia: Ethernet, 3 x USB 3.0
Złącza zewnętrzne: 2 × USB 3.0 (dyski zewnętrzne)
Zasilanie: 3 × liniowe zasilacze o niskim poziomie szumów (brak zasilaczy impulsowych)
Wymiary (S × W × G): 460 × 70 × 295 mm
Waga: 10 kg

Ideon Audio eos Time D
USB: 2.0 High Speed (480 Mb/s)
PCM / DSD: Pełna kompatybilność
System operacyjny: Plug & play (bez sterowników, wsparcie USB stack)
Zasilanie USB: Przełączane 5V
Zasilanie urządzenia: Potrójne liniowe zasilanie o ultraniskim poziomie szumów
Wyjście USB: 600 mA, 5 V, ultraniskoszumowe
Wyjście SPDIF: Buforowane
Wymiary: 460 × 70 × 295 mm
Waga (S × W × G): 10 kg

Ideon Audio eos DAC
Obsługiwane formaty: 44.1 kHz – 384 kHz PCM (do 32 bitów), natywne DSD (do 8x DSD)
Wejścia cyfrowe: USB, AES/EBU, Coax
Wyjścia XLR (zbalansowane):
– Normalne: 2.2 Vrms przy 0 dB
– Wysokie: 4.4 Vrms przy 0 dB
Wyjścia RCA:
– Normalne: 2.2 Vrms przy 0 dB
– Wysokie: 4.4 Vrms przy 0 dB
Zniekształcenia THD: < –110 dB (wszystkie wyjścia)
Separacja kanałów: 124 dB
SNR: 120 dB
Zakres dynamiki: 132 dB (FS), 130 dB (AFS)
Wyświetlacz: Autorski wyświetlacz LED (matrycowy)
Wymiary (S × W × G): 460 × 70 × 295 mm
Waga: 10 kg

Pobierz jako PDF