1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. in-akustik Reference LS-8005 AIR Pure Silver

in-akustik Reference LS-8005 AIR Pure Silver

Opinia 1

Jeśli rozglądając się po ekstremach współczesnego High-Endu zastanawiacie się Państwo w którą stronę owo szaleństwo zmierza, to pozwolę sobie przewrotnie stwierdzić, że w jaką tylko ma ochotę. Wystarczy bowiem chociażby zerknąć na przewody głośnikowe, by dojść do wniosku, że dróg do osiągniecia audiofilskiej nirwany jest tyle, co tych prowadzących do Rzymu. Mamy ciężkie jak dowcip gospodarza jednego z teleturniejów Siltechy Triple Crown, cienkie jak opłatek Nordosty Odin 2, uzbrojone w mrożone indyki Transparenty Opus, przywodzące na myśl okrętowe liny Stealth Audio Dream V18T, czy też biegnące niczym linie wysokiego napięcia, rozpięte pomiędzy carbonowymi dyskami Synergistic Research SRX S.C.. Słowem, do wyboru do koloru. I właśnie do owego ściśle elitarnego grona z powodzeniem możemy zaliczyć będące obiektem naszego dzisiejszego zainteresowania topowe, stanowiące prawdziwe opus magnum niemieckiej myśli technicznej głośnikowce in-akustik Reference LS-8005 AIR Pure Silver, na których test serdecznie zapraszamy.

Jeśli dla kogoś pomimo całej swej pajęczej ażurowości LS-4005 wydawały się nazbyt absorbujące gabarytowo, to na widok dostarczanych w solidnej walizie (vide unboxing) LS-8005 może poczuć się wręcz przytłoczony. Nie da się bowiem ukryć, iż nasi dzisiejsi goście już od progu robią wręcz piorunujące wrażenie. Zamiast pojedynczego „rękawa”/wylinki mamy w nim trzy nieco cieńsze, skręcone ze sobą przebiegi, które na obu krańcach redukowane są w imponujących swą średnicą aluminiowych splliterach na dwa / cztery, biegnące bezpośrednio od wzmacniacza i do kolumn. Podobnie do swojego „chudszego” rodzeństwa w zestawie znajdziemy zarówno przykręcane widły, jak i wtyki BFA – w obu przypadkach rodowane i wyposażone w kulowe, ułatwiające aplikację przeguby. Same zakończenia przewodów zaciskane są z siłą 1,5 tony.
Jak łatwo się domyślić zarówno z racji swej ponadnormatywnej średnicy, jak i trudnych do ukrycia „puszek” 8005-ki pomimo swojej niezaprzeczalnej ażurowości i wiotkości na tle swoich poprzedników wymagają nieco więcej miejsca na ułożenie oraz aplikację za systemem oraz kolumnami. Ponadto, biorąc pod uwagę ich śnieżnobiałe umaszczenie warto byłoby poprowadzić je na stosownych podstawkach, przy czym zarówno firmowe podstawowe Cable Base’y 2405, jak i 4005 raczej możemy wykluczyć a poszukiwania i przymiarki rozpocząć od co najmniej Furutechów NCF Booster Signal.
Pod względem anatomicznym w topowych LS-ach nadal znajdziemy prowadzone w precyzyjnie rozmieszczonych przelotkach lakierowane srebrne przewodniki tworzące firmową architekturę Air Helix. Zewnętrzna plecionka jest na tyle „rzadka”, by z jednej strony niczego nie ukrywać a z drugiej tak optycznie, jak i mechanicznie zespalać i stabilizować całą konstrukcję.
Jeśli zaś chodzi o detale, to LS-8005 AIR zbudowano z 32 wiązek Cross Link Super Speed o łącznym przekroju wynoszącym 38 mm² a w ramach dbałości o najdrobniejsze szczegóły w zestawie znajdziemy również dołączany przewód uziemiający, który można podłączyć do uziemienia wzmacniacza, przewodu ochronnego bądź „sztucznego uziemienia” w celu odprowadzenia zakłóceń „zbieranych” przez same głośnikowce.

Przechodząc do części poświęconej brzmieniu doskonale zdaję sobie sprawę z co najmniej dwóch pytań, na jakie każdy zainteresowany przed podjęciem finalnej decyzji będzie musiał sobie odpowiedzieć. Pierwsze dotyczy faktu, czy różnicę pomiędzy LS-4005 a LS-8005 AIR Pure Silver w ogóle słychać a jeśli tak, to, i w tym momencie dochodzimy do pytania nr.2, czy owa różnica warta jest wyasygnowania zauważalnie poważniejszych środków. A pisząc „poważniejszych” mam na myśli naprawdę okrągłą, nieco przekraczającą 100 k€ sumkę za 3-metrowy set, w porównaniu z „tylko” 40,79 k€ za taki sam zestaw 4005.
I o ile odpowiedź na pierwsze z postawionych pytań jest tyleż jednoznaczna, co oczywista, czyli brzmi „tak”, to już druga kwestia aż tak zerojedynkową nie jest. W końcu za ponad 60 k€ da się skonfigurować naprawdę wysokiej klasy system a tu przecież mowa o li tylko przewodach głośnikowych, więc nie owijając w bawełnę gra będzie warta świeczki jedynie dla najbardziej hardcore’owych, dysponujących odpowiednim zapleczem, zawodników.
Abstrahując jednak od niezaprzeczalnie przyziemnych finansów i skupiając się wyłącznie na walorach sonicznych tytułowych przewodów z łatwością da się zauważyć, iż stanowią one wyraźną ewolucję a nie rewolucję w porównaniu ze swoim niedawno u nas goszczącym rodzeństwem. O ile bowiem LS-4005 wyraźnie dążyły do jak największej bezstratności transmisji, to aplikacja w torze LS-8005, szczególnie z podpiętym uziemieniem, jawi się niczym owej bezstratności zaistnienie i ucieleśnienie. Ba, porównując z konkurencyjnymi konstrukcjami można wręcz odnieść wrażenie, że przez niemieckie flagowce słychać … więcej. Wręcz więcej i lepiej, lecz bez jakichkolwiek oznak wyczynowości, za to z całkowicie wyeliminowanym szumem tła. Zamiast bowiem faworyzować jakiś z podzakresów in-akustiki do tematu podchodzą tyleż globalnie, co liniowo, więc wyswabadzają dźwięki, dynamikę i rozdzielczość nie selektywnie a wszystkie po równo. W związku z powyższym o ile tylko ktoś nie namieszał w mix-ie nic nie wyrywa się przed szereg a tym samym nie zabiega usilnie o atencję odbiorcy. Nie oznacza to jednak wypłaszczenia, w stylu „przyjdzie walec i wyrówna” a więc równania w dół, bądź wzorem srebrnych, bądź srebrzonych konkurentów podbicie równowagi tonalnej lecz dobicie do przysłowiowego max-a. Jak daleko nie szukając w „The Summit” The Manhattan Transfer & Take 6 gdzie każda partia, czy to wokalna, czy instrumentalna jest wzorcem i klasą samą w sobie. Wbrew pozorom takie radosne polifoniczne podśpiewywanie, w dodatku na żywo a więc przerywane nieraz ekstatyczną reakcją publiczności to istny runmageddon nawet dla high-endowych systemów, bo z jednej strony trzeba ogarnąć panujący na scenie Music Center Strathmore spontaniczny rozgardiasz a z drugiej możliwie wiernie odwzorować ustawienie poszczególnych wokalistów, w tym oczywiste różnice we wzroście, sile emisji i samej barwie, tembrze głosu, czyli osiągnięcie zarówno spójności, jak i możliwie najwyższej rozdzielczości całości. I in-akustiki zamiast dokonywać zwyczajowego wyboru co faworyzować a co przenieść na drugi plan oba powyższe aspekty traktuje równie priorytetowo nie tyle zbliżając się do granic ww. bezstratności co de facto je osiągając.
Skoro może nie tyle o przekraczaniu a dobijaniu do granic mowa, to nie mogłem odmówić sobie przyjemności zwyczajowego połomotania, więc na playliście wylądowały zarówno radosne i wybuchowe niczym „atomówki” dziewczyny z formacji MEMOPHILA („Apple of my eye”), jak i złowrogo porykujący Grecy z Rotting Christ na iście apokaliptycznym „Pro Xristou”. I jeśli ktoś do tej pory uważał, że High-End, szczególnie w srebrnej odsłonie, ciężkie brzmienia niejako z założenia wyklucza, to śmiało można domniemywać, że tak po prawdzie z pełnokrwistym High-Endem nie miał do czynienia, bądź systemy, z których takowe próby podejmował cierpiały na mniej bądź bardziej uciążliwe dolegliwości natury rozdzielczo-dynamicznej, o jakości okablowania z wiadomego kruszcu nawet nie wspominając. Chodzi bowiem o to, iż tego typu repertuar wymaga wręcz nieograniczonej przepustowości systemu i jakakolwiek „katarakta”, bądź odchudzenie, nad wyraz boleśnie kastruje przekaz z jego natywnych atrybutów, czyli złożoności struktury i bezpardonowości ataku sprowadzając całość do bezkształtnego płaskiego jazgotu. A in-akustiki Reference LS-8005 AIR Pure Silver z dziecinną łatwością były w stanie oddać niszczycielskie piękno perkusyjnych blastów, podwójnej stopy, czy też palącą żywym ogniem ekstatyczność gitarowych riffów. Kreowały potężny, trójwymiarowy spektakl swym rozmiarem dalece wykraczający poza narzucone przez rozstaw kolumn i ściany pokoju ramy a tym samym umieszczały słuchacza w samym centrum muzycznego cyklonu. Co ciekawe ów efekt pomimo całej swej „zjawiskowości” nie był pochodną sztucznego rozdmuchiwania i powiększania źródeł pozornych, lecz osiągnięcia poziomu realizmu tożsamego z fizycznym uczestnictwie w danym wydarzeniu/nagraniu.
Z premedytacją tym razem nie skupiałem się na poszczególnych podzakresach i składowych przykładowych pozycji płytowych, bowiem przy poziomie transparentności i po raz n-ty przywoływanej bezstratności byłoby to całkowicie błędne i zakłamujące obraz sytuacji posunięcie. Bowiem skupiałbym się wtedy li tylko na realizacji poszczególnych pozycji płytowych a nie „sygnaturze” niemieckich przewodów, które tak po prawdzie niczego takiego nie posiadają. Czyżbyśmy mieli zatem do czynienia z kablami które naprawdę „nie grają”. Cóż, może aż tak radykalnie do tematu bym nie podchodził, ale uczciwie trzeba przyznać, iż in-akustiki Reference LS-8005 AIR Pure Silver są nawet nie jednymi z a po prostu najbardziej transparentnymi i znikającymi w torze przewodami głośnikowymi jakie dane mi było nie tylko u siebie gościć, co w całej swej audiofilskiej karierze słyszeć.

To będzie bardzo krótkie i bodajże najkrótsze posumowanie w historii naszych publikacji. Otóż in-akustiki Reference LS-8005 AIR Pure Silver, to koniec drogi. Ot tak, po prostu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że można znaleźć przewody grające inaczej. Ale czy lepiej, znaczy się prawdziwiej? Cóż, nie wykluczam, choć na chwile obecną śmiem wątpić …

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Akcesoria: Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Pamiętacie niedawny test okablowania kolumnowego Reference LS-4005 Air Pure Silver? Jeśli nie, przypomnę, iż wówczas sygnalizowałem, że jak na srebro przekaz był wysokiej próby, ze szczególnym uwzględnieniem braku uczucia wprowadzania doń nuty szarości i szkodliwego skrócania wybrzmień instrumentów. To wbrew pozorom bardzo istotna informacja, bowiem zazwyczaj ów szlachetny kruszec dając fajne wyniki soniczne w jednym miejscu, w drugim powoduje lekkie uśrednienia. Na szczęście nie zawsze, czego dobitnym dowodem było poprzednie spotkanie z marką in-akustik. A nie wiem, czy macie wiedzę, iż to nie było ostatnie słowo w tej materii. Otóż finalnym elementem cenowej układanki w zakresie okablowania głośnikowego ww. brandu jest będący dzisiejszym tematem model in-akustik Reference LS8005 Air Pure Silver. Jeszcze bardziej rozbudowany technicznie i dodatkowo w wersji bi-wiring, co chciał nie chciał, musi mieć swoje konsekwencje brzmieniowe. Jakie? O tym dzięki działaniom logistycznym Stratos International oczywiście wypowiem się w jednym z kolejnych akapitów.

Tytułowe okablowanie podobnie do tańszej wersji 4005 jest konstrukcją przestrzenną. Oznacza to w skrócie prowadzenie wielu sygnałowych żył na swoistym stelażu wykonanym z cienkich plastikowych ringów. Oczywiście głównym motywem jest odseparowanie od siebie każdej serii cienkich skrętek w na ile to możliwe stałej odległości w równomiernie rozplanowanej płaszczyźnie okrągłych przelotek. A powodem takiej decyzji jest minimalizacja interferencji sygnałów pomiędzy sobą i jak największe izolowanie ich powietrzem. Wszyscy wiemy, że to bardzo istotne już na poziomie zwykłego kabla głośnikowego – często stosuje się wypełnione powietrzem rurki chroniące poszczególne ściśnięte w sztywną skrętkę, a co dopiero takim rozwiązaniu dodatkowo dostarczonym do testu wersji bi-wiring, czyli prowadzącej dwa niezależne sygnały dla sekcji średnio-wysokotonowej i niskotonowej. W tym przypadku w odróżnieniu od wersji LS4005 wszystkiego jest dwa razy więcej, czyli całość jest dwa razy bardziej narażona na potencjalne zakłócenia pomiędzy sobą. Naturalnie ma swoje konsekwencje w kwestii rozmiarów, a tak naprawdę średnicy przewodu, ale przecież nikt nie powiedział, że na poziomie ekstremalnego High End-u będzie łatwo. To segment bez stosowania jakichkolwiek kompromisów i albo w weń wchodzisz, albo wracasz do piaskownicy zwanej Hi-Fi.

Gdy wpiąłem naszego bohatera w swój tor, przyznam, że gdybym nie wiedział, iż to czyste srebro, nigdy bym takiego wniosku nie poddał pod rozwagę. Nawet najlepsze w swoim działaniu dotychczas, poprawiało zwarcie przekazu i szybkość ataku, ale w konsekwencji fundowało ogólne jakby ochłodzenie projekcji muzyki. To oczywiście przez wielu posiadaczy nazbyt krągle brzmiących systemów są bardzo poszukiwane zalety, jednak w starciu z dobrą miedzią wprawnemu słuchaczowi zawsze dające się wychwycić dosłownie po kilku taktach słuchanego materiału. Tymczasem z dzisiaj ocenianym modelem LS-8005 jest zgoła inaczej. To jakby zaprzeczenie wspomnianej przez momentem serii cech. Nie wiem jak, ale to co działo się w przestrzeni pomiędzy kolumnami oferowało świetną dobre rozumianą krągłość i soczystość, do tego dostałem bardzo dobry kontur rysujący źródła pozorne, a całość finalnie dostała zastrzyk swobody, dzięki czemu wirtualna scena wydawała się nie mieć jakichkolwiek rozmiarowych ograniczeń. Przyznam szczerze, że na bazie miedzi trzeba się mocno postarać, aby taki stan osiągnąć, a co dopiero z uważanym przez wielu za bezduszne srebrem. Nigdy bym czegoś takiego się nie spodziewał, a tutaj taki pozytywny „Zonk”. I to w każdym wymiarze w rozumieniu wszechstronności prezentowania każdego rodzaju twórczości od mocnego grania często słabo zrealizowanych popisów rockmenów, po intymne pieśni barokowe w kubaturach sakralnych. Jak udało się tego dokonać, do końca nie mam pojęcia. Ale myślę, iż taki stan rzeczy jest pokłosiem – przy serwowaniu wspomnianego rozmachu i kontroli ostrości krawędzi – zapewnienia muzyce stosownej homogeniczności wyrażanej jako nie tylko soczysty, ale do tego swobodnie lewitujący w eterze impuls. Niby coś w tym stylu mam na co dzień z miedzi Furutecha, jednak in-akustik podniósł efekt lotności i dźwięczności do poziomu, o jakim mój kabel może tylko pomarzyć. To oczywiście ma swoje konsekwencje w postaci ceny produktu, ale mimo to od kilku lat pierwszy raz przeszło mi przez myśl, czy tak niespotykanego szlachetnego kruszcu w torze sobie nie zostawić. Szczerze powiedziawszy takiego stanu rzeczy nie wyobrażałem sobie w najbardziej optymistycznym śnie, a tutaj takie kwiatki.
Kwiatki, które pozwoliły mojej ulubionej kapeli AC/DC z muzyką z płyty „Highway To Hell” wspiąć się na wyżyny nie tylko ekspresji, ale utrzymania przy tym nuty przyjemności podczas śledzenia agresywnych a zarazem soczystych gitarowych popisów. Do tego dostałem świetny timing, co wespół z dobrą wagą muzyki pozwoliło mi na typowe podczas obcowania z tymi panami, bez efektu jakiejkolwiek krzykliwości podkręcenie gałki wzmocnienia o kilka oczek wyżej. Nie powiem, chłopaki zabrzmieli znakomicie.
Z podobnym, naturalnie świetnym wynikiem brzmieniowym wypadł krążek Michela Godarda „A Trace of Grace”. To znakomicie zrealizowana interpretacja zapisów nutowych Claudio Monteverdiego, która dzięki zaletom testowanej głośnikówki zabrzmiała u mnie jak nigdy wcześniej. W szczególności mam na myśli bardzo realne w odbiorze zaproszenie mnie do będącego miejscem nagrywania płyty klasztoru. Oczywiście to skutek serwowania muzyce przez okablowanie rzadko spotykanej swobody w kreowaniu rozmiarów wirtualnej sceny. Sceny, która, jeśli zostanie kolokwialnie mówiąc ściśnięta, zabije zawarte w tej twórczości emocje. A przecież muzyka sakralna tym stoi. I z tego też powodu w momencie przekonania się na rocku o jakości brzmienia testowanego kabla, w kolejnym podejściu zadecydowałem o posłuchaniu tej z jednej strony niby bardzo łatwej, ale jeśli rozmawiamy o ekstremalnej jakość prezentacji trudnej do idealnego odwzorowania realiów realizacji płyty. Jak się finalnie okazało, niemiecki kabel pokazał ją z najlepszej strony.

Czy opisane powyżej okablowanie jest potencjalnym czarnym koniem dla w każdej konfiguracji? Otóż bazując na kilkunastodniowych doświadczeniach jestem skłonny stwierdzić, że z bardzo dużym prawdopodobieństwem tak. Nie wyszczupla muzyki, nie ochładza jej, za to prezentując z soczystym impulsem i dźwięcznością zapewnia jej rzadko spotykany rozmach w wypełnianiu pomieszczenia. To naprawdę zaskakujące, że srebro to potrafi. Jeśli mi nie wierzycie, nie pozostaje nic innego, jak sprawdzić jego działanie na swoich zasadach. Ale ostrzegam, ja podczas testu byłem bliski zostawienia ich sobie na stałe. Dlatego jeśli nie jesteście emocjonalnie przygotowani na wydatki, lepiej nie kuście losu. Są naprawdę znakomite, dlatego groźne.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME, Dyrholm Audio Nexus
– kabel USB: ZenSati Silenzio, Dyrholm Audio Nexus
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: Stratos International
Producent: in-akustik
Cena: 70 559 € / 2 x 2m; 86 794.99 € / 2 x 2,5m; 103 000 € / 2 x 3m

Pobierz jako PDF