1. Soundrebels.com
  2. >
  3. Artykuły
  4. >
  5. Recenzje
  6. >
  7. AB-Tech STILL

AB-Tech STILL

Link do zapowiedzi: AB-Tech STILL

Opinia 1

Nie będę ukrywał, że doskonale zdaję sobie sprawę, iż dla większości niechętnych do samodzielnego, empirycznie zdobywanego doświadczenia a tym samym wiedzy dzisiejsza publikacja będzie kolejnym, po „argentyńskich mrówkojadach” – Aardvark Isolator Classic & Ultra niewygodnym acz bezrefleksyjnie ignorowanym dowodem na to, że na „szkolnym minimum programowym” świat się nie kończy. A szczególnie ten, gdzie soundbar pod TV i bezprzewodowe dokanałówki dołączane w promocji do smartfona bynajmniej nie oznaczają pełni szczęścia oraz spełnienia wszelkich ambicji. Warto bowiem mieć świadomość, iż są na tym łez padole jednostki, którym może nie tyle sen z powiek spędza, co motywuje do twórczego działania świadomość faktu, że nawet jeśli czegoś nie widać, chociażby na symbolicznym/umownym oscyloskopie, wcale nie oznacza, że czegoś nie ma, jak też chęć możliwie skutecznej eliminacji większości czynników degradujących brzmienie z mozołem kompletowanych zestawów audio. Do grona takowych niespokojnych duchów z pewnością można zaliczyć Alexandra Bladeliusa, który wielokrotnie doświadczając nieraz boleśnie dramatycznego spadku jakości brzmienia urządzeń swojego ojca – Mike’a Bladeliusa w warunkach wystawowych w porównaniu z tym, co dane mu było słyszeć w domu uznał, że coś trzeba z tym fantem zrobić. I zrobił, co z resztą mieliśmy okazję ocenić w ramach testów oferowanego w formie zintegrowanego z przewodem CAT8 modułu izolatora Ethernetowego REN. Jak jednak wszem i wobec wiadomo czas niestety nie ma w zwyczaju stać w miejscu a i wymagania odbiorców zazwyczaj rosną a nie spadają, więc mając świadomość, iż część potencjalnych odbiorców dysponuje już wysokiej klasy okablowaniem ethernetowym i najdelikatniej rzecz ujmując z umiarkowanym entuzjazmem podchodzi do pomysłu przesiadki na przynajmniej wizualnie i cennikowo niższych lotów przewód postanowił iść krok, a nawet dwa dalej i zaproponować rozwiązanie będące zarówno kolejnym krokiem ewolucji ww. REN-a i jednocześnie pozwalające podpiąć dowolne okablowanie Ethernet. Tym oto sposobem dotarliśmy do bohatera naszego dzisiejszego spotkania, czyli do kolejnego izolatora/filtra Lan AB-Tech STILL, na recenzję którego serdecznie zapraszamy.

Jak zarówno sesja unboxingowa, jak i powyższa galeria unaoczniają Still ma postać wielce poręcznego, wykonanego z litego bloku niemagnetycznego aluminium korpusu z pionowo nawierconymi otworami „radiatorów” biegnącymi wzdłuż krawędzi bocznych oraz dokręcaną płytką ściany tylnej z we/wyjściem Ethernet (RJ45) oraz dwoma hebelkowymi przełącznikami pozwalającymi na wybór poziomu izolacji (Full/Loose) oraz punkt odniesienia uziemienia (źródło/odbiornik). Płytę górną zdobi firmowy logotyp a od spodu STILL podklejono miękką gumą zapobiegającą zarówno przesuwaniu samego urządzenia, jak i rysowania jego „podwozia” / powierzchni na jakiej przyjdzie mu pracować.
Od strony funkcjonalno-anatomicznej mamy do czynienia z wielostopniowym separatorem galwanicznym i filtrem wysokoczęstotliwościowym obejmującym zarówno ścieżki sygnałowe, jak i uziemienia eliminującym jitter, interferencje elektromagnetyczne (EMI), radiowe (RFI) oraz artefakty pętli uziemienia. Układy elektroniczne umieszczono na laminacie odseparowanym od korpusu lepko-sprężystym materiałem tłumiącym.
Co do logiki implementacji STILL-a w cyfrowy ekosystem, to z powodzeniem można go potraktować zarówno jako „stację uzdatniającą” pomiędzy „cywilnym routerem” a odbiornikiem audio (streamerem, DAC-iem, etc.), jak i przedostatnim (w końcu za nim musimy jeszcze zadbać o choćby kilkanaście cm „audiofilskiej skrętki”) ogniwem bardziej rozbudowanej, przeznaczonej do grania z plików układanki. Ot taki alternatywny model kaskadowej konfiguracji dwóch switchy (vide 2 x Silent Angel Bonn N8 lub jednopudełkowy / dwustrefowy N16-LPS), w którym rolę drugiego, aktywnego przełącznika przejmuje tytułowa „pasywka”. U siebie, zarówno ze względów czysto ergonomicznych, jak i (przede wszystkim) brzmieniowych zdecydowałem się finalnie na drugą opcję i przez lwią część odsłuchów miałem wpiętego STILL-a pomiędzy switcha QSA Red a transport Lumïn U2 Mini z zasilaczem Farad Super3. Przy czym za przewód wejściowy posłużył rodzimy Next Level Tech NxLT Lan Flame a za wyjściowy referencyjny TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger).

Zabierając się za część praktyczną poświęconą brzmieniu poniekąd oczekiwałem po naszym dzisiejszym gościu co najwyżej zintensyfikowania działań zaobserwowanych podczas testów REN-a, czyli dalszej homogenizacji i „otwierania dźwięku do tyłu”, czyli doprecyzowania kolejnych dalszych planów. Tymczasem STILL pozostając wiernym rodzinnym tradycjom poszedł własną drogą z jednej strony sięgając po ewidentny przyrost wolumenu informacji i to w stopniu przewyższającym to, co dawała aplikacja Aardvark-ów, dorównując tym samym pojawieniu się w moim systemie switcha QSA Red a z drugiej intensyfikując aspekt dynamiczny w stylu Synergistic Research Galileo SX Ethernet tak w wersji sauté, jak i bardziej gładkiej, „zaszczepionej” złotym UEF-em. To było niezwykle udane połączenie koherencji, rozpiętości tonalnej barw i niezwykle wyrafinowanej rozdzielczości oparte na porażającej natychmiastowości i nieskrępowanej dynamice. Co ciekawe efekt finalny pozbawiony był nawet najmniejszych oznak nerwowości, czy też siermiężnej detaliczności, bowiem gwałtowne skoki dynamiki nie wynikały ze sztucznego podkręcania tempa i szukania taniej sensacji tam, gdzie emocje wymagały raczej wyciszenia a fakt słyszalności istnienia dowolnego dźwięku nie był pochodną jego siłowego przejaskrawienia i przeostrzenia. To był ewidentny przykład wszechobecnego spokoju wynikającego nie z przyciemnienia / wycofania / przycięcia (niepotrzebne skreślić) skrajów pasma, czy też zagęszczenia konsystencji i zwiększenia lepkości dźwięku a całkowitego braku limitacji tak informacyjnej, jak i dynamicznej a tym samym świadomości, jak patetycznie i nieskromnie by to nie brzmiało, własnej nieomylności i słuszności wyboru. Jak łatwo się domyślić oczywistym beneficjentem powyższych zmian była komunikatywność prezentacji, która pozbawiona, uwolniona od umownego „scramblingu” zachwycała realizmem i namacalnością. Im bardziej brutalny i szorstki był reprodukowany materiał, tym więcej dobrego wnosiła obecność STILL-a. Przykładowo mocno jazgotliwy i „cyfrowo zabrudzony” album „Reflections” From Ashes To New za sprawą szwedzkiego uzdatniacza nie tylko miał szansę zabrzmieć mocniej i dosadniej, co przede wszystkim bardziej … naturalniej. Jakby wspomniany przed chwilą scrambling wreszcie przestał „bruździć w mixie” irytującą granulacją i podkreśloną szorstkością sybilantów. A z tytułowym izolatorem nie tylko owa szorstkość zyskiwała w pełni namacalną, iście analogową – fizyczną postać co nie była permanentną, globalną składową a jedynie dotyczącą ściśle określonych dźwięków definicją – cechą im przypisaną. W rezultacie czego dopiero pod koniec odsłuchów, dokonując finalnych porównań złapałem się na tym, iż z AB-Tech-em w torze słuchałem zauważalnie głośniej aniżeli bez niego, gdyż nawet przy wyższych dawkach decybeli nie odnotowywałem wcześniejszej ofensywności, czy też irytujących, psujących przyjemność odbioru artefaktów, które wydawały się na stałe przypisane do poszczególnych nagrań. W powyższych wnioskach utwierdziła mnie EP-ka „Ghosts” 潘PAN, po którą ostatnimi czasy sięgałem dość okazjonalnie i zazwyczaj głównie z recenzenckiego obowiązku, gdyż całość brzmiała dla mnie nieco zbyt mocno przetworzona, żeby nie napisać „cyfrowa”, czy wręcz plastikowa, a STILL przywrócił jej analogową fizyczność i namacalność z wyśmienitą definicją źródeł pozornych i oszałamiająco trójwymiarową wieloplanowością. A co do namacalności, to sporo do powiedzenia, pokazania i poczucia ma bas, który nie tylko schodzi zauważalnie niżej, co może pochwalić się lepszym zróżnicowaniem i wyraźniejszą gradacją oddawania energii – tam gdzie trzeba jego emisja niemalże odbiera dech dociskając słuchacza do oparcia fotela by za chwilę smagać go (słuchacza, nie fotel) i dźgać chrupkimi wystrzałami cyfrowych przesterów i trzasków.
Nie jest jednak tak, że AB-Tech za wszelką cenę stara się wszystko wygładzić, uprzyjemnić i polukrować, gdyż z pełną wiernością oddaje chropawe, acz wypada w tym momencie dodać, ze zarazem natywne faktury dźwięków. Proszę tylko rzucić uchem na „Norðr” Munknörr gdzie w pełnej harmonii koegzystują obok siebie iście elficki wokal Olgi Maragoudaki z surowością „szamańskich” perkusjonaliów a z łatwością zaobserwujecie pełną naturalność prezentacji jakże różnych faktur.

Jak łatwo się domyślić AB-Tech STILL bynajmniej nie jest propozycją dla wszelakiej maści audio-sceptyków, gdyż po pierwsze oni nawet bez słuchania nie tyle zakładają, co po prostu wiedzą, że skoro dowolny cywilny router/switch i odbiornik transmisji po skrętce prowadzonej mają izolowane galwanicznie gniazda, to reszta pomiędzy – w tym sam przewód, nie ma już najmniejszego znaczenia. To produkt skierowany dla tych z Państwa, którzy nie tylko słuchają, ale i słyszą i właśnie na podstawie nausznej oceny tego jak dany element toru wpływa na finalne brzmienie systemu dokonują stosownego wyboru. Ponadto warto mieć świadomość, iż o ile STILL nieco marginalizuje rolę przewodu go poprzedzającego o tyle równocześnie intensyfikuje, podnosi rangę okablowania obecnego za nim. Dlatego też aplikację szwedzkiego izolatora należy rozpatrywać w kategoriach „oprócz” a nie „zamiast” wysokiej jakości łączówek. Jeśli zatem wydawało się Państwu, że z toru cyfrowego wycisnęliście już wszystko, to macie rację – wydawało Wam się, gdyż śmiem twierdzić iż aplikacja tytułowego akcesorium ma szansę pokazać ileż dobrego jeszcze w Waszym zestawie drzemie. Efekt wypięcia AB-Tech-a litościwie przemilczę, gdyż liczę, iż zalecany eksperyment zakończy się u Was happy endem a nie ciężką traumą i czarną rozpaczą.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Może nie położę ręki na pieniek, ale jestem więcej niż pewien, iż gro z Was bawiąc się w streamowanie muzyki stosuje różnej maści izolatory i filtry. I nie ma znaczenia, czy używacie wersji pasywnej, czy aktywnej, chodzi bowiem jedynie o to, aby strumień pomieszanych ze sobą w rozumieniu kolejności zer i jedynek mierzył się z jak najmniejszym poziomem zakłóceń. I gdy wydawałoby się, że temat doboru stosownej konstrukcji jest prosty jak przysłowiowy „drut”, niestety także w tym segmencie naszej zabawy pojawiają się tak zwane schody. A pojawiają się dlatego, że każdy tergo rodzaju atrybut powoduje niestety różną dla danej konstrukcji zmianę ogólnej estetyki brzmienia korzystającego z jego dobrodziejstw systemu. Dlatego też, gdy tylko pojawia się okazja sprawdzenia czegoś ciekawego, z wielką przyjemnością i niekłamanym zaciekawieniem bierzemy dany produkt na recenzencki tapet. Takim to sposobem dzięki owocnym działaniom wrocławskiego dystrybutora Audio Atelier dzisiaj sprawdzimy, co wydarzyło się u mnie po podłączeniu pochodzącego ze Szwecji izolatora ethernet-owego AB-Tech STILL.

Tytułowy izolator to nieduża, wykonana z puca aluminium, prostopadłościenna skrzynka. W celach raczej estetycznych, gdyż jakoś szczególnie mocno się nie nagrzewa, projektant na obydwu zewnętrznych flankach wkomponował po cztery pionowo zorientowane na przelot otwory pomagające w grawitacyjnej wentylacji urządzenia. Jeśli chodzi o zastosowane rozwiązanie techniczne to oczywiście słodka tajemnica producenta. My natomiast możemy tylko stwierdzić, iż cała elektronika została wpuszczona w aluminiowy sarkofag od tyłu. Co w temacie przyłączy i dostępnych funkcji oferuje nam opisywany oczyszczacz sieci ethernet-owej? Naturalnie wejście i wyjście sygnału, który dostępnymi hebelkowymi przełącznikami – „głębokość” działania procesu izolacji oraz zastosowanie lub rezygnacja z uziemienia – możemy nieco kreować na swoją modłę. Jak widać na zdjęciach, nie mamy gniazda sieciowego IEC, co oznacza, iż nasza sieciowa „pokojówka” jest urządzeniem pasywnym.

Co wydarzyło się po aplikacji szwedzkiego w mój tor? Nie na się co oszukiwać, przekaz się znacznie uszlachetnił. Nabrał fajnego body bez utraty pakietu informacji i mogącej być źle odbieranej szybkości narastania dźwięku. Jednak być może się zdziwicie, ale najważniejszym efektem jego wykorzystania było oczyszczenie docierającej do mnie muzyki z pierwiastka nerwowości. Niby bez AB-Techa wszytko mi wcześniej pasowało, jednak, gdy wpiąłem go przed transportem plikowym, okazało się, że pozorny blask muzyki bez minimalnego zwiększenia masy dźwięku i uszlachetnienia całości prezentacji nienachalną plastyką owszem był przyjemny w odbiorze, jednak wiązał się ze sztucznym podkręcaniem emocji w tym zakresie odtwarzanego materiału. Wcześniej traktowałem to jako trafienie w punkt, jednak okazało się, że przenosząc nieco niżej akcent wagi dźwięku i doprawienie go umiejętnie dozowaną gładkością spowoduje większą czytelność i przez to namacalność zarejestrowanej na płycie pracy muzyków. Co ważne, wszystkich muzyków. Tych stawiających na emocje związane z barokowym romantyzmem i tych parających się rockowym szaleństwem, gdyż opisana przed momentem zmiana priorytetów sonicznych sprawdzała się w każdym ze wspomnianych nurtów muzycznych.
Jedną z wielu pozycji rockowych, które czerpały garściami z dobrodziejstwa niesionego przez szwedzki izolator, była kapela Megadeth „The Sick, The Dying…And Dead!”. To mocne, nie do końca idealnie zrealizowane granie i jeśli tylko w sygnale pojawia się jakikolwiek efekt szkodliwie wpływającego na przesył danych sieciowego szumu, na wirtualnej scenie robi się istny galimatias pomieszany ze zniekształceniami. A przecież wszyscy wiemy, iż panowie w kreowaniu swej scenicznej ekspresji się nie oszczędzają dlatego to co zrobił testowany czyściciel sieciowy, czyli minimalnie obniżył wagę brzmienia systemu i tchnął w przekaz nutę gładkości, nie dość, że zapewnił muzyce odpowiednią podstawę, to dodatkowo uszlachetnił wszechobecne wokalno-instrumentalne szaleństwo muzyków. W efekcie panowie grali i śpiewali bardziej klarownie, przez co odbierałem ich z większą przyjemnością oraz zaangażowaniem i w konsekwencji mogłem bez strat dla jakości podnieść poziom głośności.
Z innej muzycznej bajki na tapecie testowym wylądowała Patricia Barber z krążkiem „Cafe Blue”. To w zderzeniu z poprzednim materiałem znakomicie wydana płyta. Na tyle solidnie potraktowana, że gdy we wcześniejszym materiale szkodliwe szumy sieciowe robiły ogólny chaos prezentacji, tak w tym przypadku przy braku ich eliminacji w muzyce pojawia się męcząca natarczywość i brak klarowności jej wybrzmiewania. Po prostu w efekcie znakomitej pracy realizatorów zaczynamy słyszeć wszelkie zniekształcenia pojawiające się na drodze przesyłu danych choćby w postaci sybilantów. Na szczęście AB-Tech Still ogarnął kwestie związane z poprawnością połączenia transportu i przetwornika, co pozwoliło artystce zwizualizować się w moim pokoju w pełnej krasie w formacie 3D.

Czy porządkujący szynę danych cyfrowych pomiędzy transportem, a przetwornikiem Szwed ma szansę zaistnieć w każdym systemie? Moim zdaniem jak najbardziej. A dowodem na obronę tej tezy niech będzie fakt, że przy już dobrze zbilansowanym brzmieniu mojego zestawu w domenie wagi i czytelności prezentacji, swoimi dodatkowymi działaniami nie zaszkodził jego ogólnemu odbiorowi, tylko podkręcił jej estetykę w kierunku większej przyjemności obcowania z muzyką. Przed wpięciem go w tor wydawało mi się, że doszedłem do ściany w konfiguracji systemu plikowego, tymczasem AB-Tech Still pokazał, że są jeszcze obszary, które w imię poprawy jakości brzmienia mogę dopracować.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME
– kabel USB: ZenSati Silenzio
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Dystrybucja: Audio Atelier
Producent: AB-Tech
Cena: 2 450 €

Pobierz jako PDF