Monthly Archives: marzec 2026


  1. Soundrebels.com
  2. >

artykuł opublikowany / article published in Polish
artykuł opublikowany w wersji anglojęzycznej / article published in English

20 lat ciągłych poszukiwań i dążenia do perfekcji, zmiana modelu dystrybucji na sprzedaż bezpośrednią i kolejne oblicze kablarskiej referencji, czyli Dyrholm Audio Nexus USB & Ethernet.

Cdn. …

  1. Soundrebels.com
  2. >

Fezz Audio prezentuje nowe, niezwykle ciekawe urządzenia, które stanowią kolejny krok w konsekwentnym odświeżaniu oferty marki. Firma od lat udowadnia, że lampowa technologia w nowoczesnym wydaniu może być nie tylko dopracowana brzmieniowo, ale także funkcjonalna i bezproblemowa w codziennym użytkowaniu. Najnowsze modele wyraźnie pokazują kierunek rozwoju – więcej kontroli, jeszcze lepsza jakość, a także wyższa niż dotychczas kultura grania. Biorąc pod uwagę, że te elementy były na niezwykle wysokim poziomie dotychczas, to Fezz postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko.
Do oferty trafiają trzy odświeżone konstrukcje: zintegrowany wzmacniacz lampowy Titania MK2, końcówka mocy Titania Power Amplifier MK2 oraz wyjątkowa konstrukcja Single Ended – Mira Ceti MK2.

Titania MK2 – więcej energii, więcej kontroli

Titania MK2 to nie tylko lifting, ale pełnoprawnie przeprojektowany wzmacniacz zintegrowany, oparty na zupełnie nowej topologii układu. Ulepszony tor sygnałowy i dopracowany stopień sterujący przynoszą wyraźnie bardziej dynamiczne, czystsze i dojrzalsze brzmienie. To granie, które łączy energię z naturalnością – z jednej strony mamy świetną kontrolę i dynamikę, z drugiej charakterystyczną dla lamp plastyczność i muzykalność. Scena jest szeroka, głęboka i poukładana, a całość brzmi swobodnie i angażująco.
Nowością jest także pilot zdalnego sterowania (głośność, źródła, zasilanie), funkcja standby oraz zoptymalizowany cykl nagrzewania lamp. Do dyspozycji użytkownika oddano również sloty na karty rozszerzeń. Całość uzupełnia rozbudowany system zabezpieczeń oraz automatyczna kontrola biasu – wszystko po to, aby wzmacniacz był maksymalnie bezobsługowy. Wszystko oparte jest na lampach KT88 + 12AX7 S JJ Electronics .

Titania Power Amplifier MK2 – potęga i precyzja

Nowa końcówka mocy Titania Power Amplifier MK2 została zaprojektowana od podstaw. Zmieniono zarówno stopień wejściowy, jak i sterujący, co bezpośrednio przekłada się na większą stabilność pracy i wyraźnie lepszą dynamikę. Brzmieniowo mamy tu świetne połączenie siły i kultury – dźwięk jest nasycony, otwarty i spójny, z bardzo dobrą kontrolą całego pasma. Scena zachowuje naturalne proporcje i głębię, a wzmacniacz potrafi oddać charakter współpracującego przedwzmacniacza bez jego zniekształcania.
Na pokładzie znalazł się zaawansowany system elektronicznych zabezpieczeń lamp, który zastępuje klasyczne bezpieczniki, oraz automatyczna regulacja biasu. Efekt? Stabilna, bezproblemowa praca i pełne skupienie na muzyce. Zestaw lamp jest ten sam, co w przypadku wzmacniacza zintegrowanego.

Mira Ceti MK2 – magia 300B w nowej odsłonie

Mira Ceti MK2 to odświeżona wersja kultowego wzmacniacza Single Ended, wykorzystującego lampy 300B oraz transformator toroidalny. Nowa topologia układu i dopracowany tor sygnałowy przekładają się na jeszcze bardziej spójne, naturalne i emocjonalne granie. To konstrukcja, która nie próbuje imponować mocą – zamiast tego zachwyca barwą, namacalnością i bezpośredniością przekazu. Nasycona średnica, płynna góra i zaskakująco solidny bas tworzą wyjątkowo muzykalną całość, szczególnie w repertuarze wokalnym, akustycznym czy jazzowym.
Wzmacniacz wyposażono w system opóźnionego załączania napięcia anodowego, który chroni lampy podczas startu, oraz automatyczną kontrolę biasu. Dzięki temu użytkowanie pozostaje wygodne i bezobsługowe, mimo purystycznej konstrukcji SE. Zestaw lamp w Mira Ceti MK2 to 300B PSVane HiFi Series + 6SN7 Electro Harmonix dla jak najlepszej jakości dźwięku.

Nowe wersje modeli Titania i Mira Ceti pokazują, że Fezz nie stoi w miejscu. To przemyślane, konkretne zmiany, które realnie przekładają się na jakość dźwięku i komfort użytkowania. Lampowa tradycja spotyka się tu z nowoczesną inżynierią – a efektem są urządzenia, które po prostu chce się słuchać.
Dostępność i ceny
Najnowsze produkty Fezza dostępne są u wybranych dealerów w dniu premiery. Ich ceny wynoszą:
Fezz Titania MK2 – 14 900 PLN
Fezz Mira Ceti MK2 – 16 900 PLN
Fezz Titania power amp MK2 – 14 900 PLN

Dystrybucja w Polsce: 21Distribution
Pabianice, Reymonta 12

  1. Soundrebels.com
  2. >

artykuł opublikowany / article published in Polish

Wieść gminna niesie, że obecnych w sieci Ethernet szumów nic tak skutecznie nie usuwa jak pewien gatunek audiofilsko zorientowanych argentyńskich … mrówkojadów. Panie i Panowie, najwyższa pora sprawdzić na własne uszy co potrafią izolatory Aardvark Isolator Classic & Ultra.

Cdn. …

  1. Soundrebels.com
  2. >

Choć niektórym pogoń za słońcem i tropikalnym ciepełkiem może kojarzyć się z budową lotniska w Radomiu, skąd podobno zauważalnie bliżej jest do Egiptu aniżeli ze stołecznego Okęcia, to sam, niejako na przekór obwieszczającym załamanie pogody prognozom wypuściłem się do Krakowa. I o ile jeszcze środowe popołudnie przywitało mnie wielce komfortową, zachęcającą do spacerów nadwiślańską promenadą aurą, to już czwartek nader brutalnie przypomniał o tym, w jak kapryśnym klimacie żyć nam przyszło. O ile jednak, choć śpiewany przez Barbarę Kraftównę przebój z „Kabaretu starszych Panów” przebój głosi, iż „W czasie deszczu dzieci się nudzą” to mając okres dzięcięctwa daleko za sobą bez trudu byłem w stanie zorganizować sobie odpowiednio angażujące zajęcie udając się z wizytą bądź, jak kto woli kontrolowanym nalotem do siedziby krakowskiego Nautilusa na ul. Malborską 24. Nie wiedzieć bowiem kiedy od naszej ostatniej redakcyjnej wizytacji pod ww. adresem minęły trzy lata, w głównej sali odsłuchowej mieliśmy okazję rozsiąść się lat temu niemalże … sześć a jak wieść gminna niosła w tzw. międzyczasie sporo się pod Wawelem pozmieniało.

Zamiast jednak wierzyć na słowo raportującym nam „życzliwym” uznałem za stosowne samodzielnie rzucić tak okiem, jak i uchem, więc bez zbędnych podchodów wykorzystałem lukę w kalendarzu zaplanowanych odsłuchów i czym prędzej umościłem się  na kanapie w głównej, dolnej sali, gdzie królował duńsko – japoński konglomerat kolumn Dynaudio z elektroniką Accuphase wspomagany szlifierkami Transrotora i J.Sikory. Z racji przygotowywania umówionej prezentacji w czasie mojej obecności grał set z 240 W super-integrą E-5000 i podłogowymi Contour Legacy ze Sforzato DSP-09EX w roli źródła. Gładko, dystyngowanie i na tyle angażująco, że gdyby nie wspomniany grafik zabookowanych sesji z powodzeniem można by spędzić tam długie godziny. Warto w tym momencie zaznaczyć, iż ww. zestaw grał na dłuższej ścianie pokoju co stanowiło dla mnie pewnego rodzaju novum, gdyż zdążyłem się przyzwyczaić do obecności tam jedynie pojedynczego systemu i to stojącego wzdłuż krótszej ściany. A tak oprócz flagowego seta z A-klasowymi A-300 i Dynaudio Cofidence 60 można w świetnej akustyce posłuchać czegoś zdecydowanie bardziej przystępnego cenowo. W dodatku w bardziej zbliżonych do domowych warunkach, przynajmniej jeśli chodzi o dystans dzielący miejsce odsłuchowe od systemu, gdyż jeśli chodzi o adaptację akustyczną, to sami Państwo widzicie, że temat został zapięty na ostatni guzik i praktycznie nic a nic nie pozostawiono przypadkowi. Warto jednak podkreślić, iż nawet tak kompletne i trudne do przeoczenia działania nie tylko nie obniżyły, co wręcz poprawiły aspekt wizualny pomieszczenia odsłuchowego. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, jednak śmiem twierdzić, iż zdecydowanie łatwiej uzyskać akceptację Strażniczek Domowego Ogniska zgłaszając wniosek formalny o udekorowanie ścian domowego salonu tego typu ustrojami aniżeli gąbkami czopowymi bądź dyfuzorami 2D i im. podobnymi wynalazkami.

Zanim dotarłem na piętro nie mogłem odmówić sobie dłuższej chwili z zestawem obowiązkowym niczym WZ-ka z kawą, czyli duetem Ayona CD-35 & Crossfire PA z Avantgardami Duo Mezzo umilającym czas oczekującym na zarezerwowane odsłuchy. Może i warunki akustyczne najdelikatniej rzecz ujmując nie były idealne, ale z drugiej strony był to nader namacalny dowód na to, że nawet i w takich okolicznościach przyrody da się uzyskać w pełni akceptowalne brzmienie, co bywa sporym pocieszeniem dla posiadaczy „trudnych” pomieszczeń.

A teraz danie główne, czyli wielce nieoczywisty zestaw rezydujący „na pięterku” obejmujący gramofon Transrotor ZET 3 z firmowym ramieniem, z czasów, gdy dostawcą było SME, uzbrojonym we wkładkę ZYX Ultimate współpracujący z przedwzmacniaczem Kondo M7 poprzez step-up My Sonic Lab Stage 1030. Na końcu toru stały pachnące nowością aktywne i zaskakująco kompaktowe Avantgarde Opus 1, które choć obecnie dostępne jedynie w czerni i bieli podobno mają szansę na standardową paletę barw znaną ze starszego rodzeństwa. I tu kolejna niespodzianka, gdyż po jakiejś godzinie ww. step-up zastąpił Kondo SFz i choć wcześniej brzmienie było wysokich lotów, to dopiero po przepięciu na SFz śmiało można było mówić o analogowym absolucie. Nie dało się bowiem nie zauważyć, iż poziom rozdzielczości i namacalności powodował prawdziwe ciarki. Różnicowanie nagrań, szczególnie pod względem dynamiki, było fenomenalne a audiofilskie tłoczenia Analogue Productions (Pablo), w tym „The Alternate Blues” w wykonaniu dream teamu Terry, Hubbard, Gillespie, Oscar Peterson niebezpiecznie zbliżały się do tego, co zazwyczaj zapewnia taśma. Oczywiście swoje małe co nieco dorzuciła „nowa”, zdecydowanie żywsza od poprzedniej adaptacja akustyczna, za którą stoi rodzimy Protone. Jak się jednak okazało również i „cywilne”, czy wręcz marketowe wydania nie miały się czego wstydzić. Ot nieco słabła holografia prezentacji, jednak nadal przyjemność odbioru i angażowanie słuchaczy w akcję poszczególnych utworów utrzymywane były na bardzo wysokim pułapie. Warto również nadmienić, iż z Kondo SFz dostęp do pełnej rozdzielczości i dynamiki dostępny był od zaskakująco niskich poziomów głośności, więc wcale nie trzeba było sięgać po iście koncertowe dawki decybeli by cieszyć się pełnym wolumenem informacji i transmisją energii. A jeśli dodam, że ekipa Nautilusa oprócz strawy duchowej, znaczy się muzycznej, zadbała również o me kubki smakowe serwując wyśmienite wypieki i aromatyczną herbatę, to jasnym stało się, że bardzo niechętnie opuszczałem tytułowy przybytek.

Serdecznie dziękując Gospodarzom za gościnę nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcić Państwa do odwiedzenia krakowskiej siedziby Nautilusa i na własne uszy przekonanie się co i jak tam gra. I to nie tylko podczas deszczu. A oprócz bezliku elektroniki warto również poświęcić dłuższą chwilę na mniej bądź bardzo spontaniczny vinyl digging, bo z tego co mi wiadomo krakowska ekipa sukcesywnie umieszcza na półkach dopiero co otrzymaną potężną dostawę czarnych krążków zza wielkiej wody. Jeśli więc zastanawiacie się co począć z właśnie startującym weekendem, to służę pomocą wskazując jedną z wartych rozważenia opcji.

Marcin Olszewski

  1. Soundrebels.com
  2. >

Link do zapowiedzi: Audiobyte SuperHUB & SuperVOX

Opinia 1

O ile jeszcze do niedawna rodzimi złotousi miłośnicy referencyjnych dźwięków zapytani o rumuńskie produkty skierowane do audiofilsko zorientowanych odbiorców mogli wymienić takie marki jak Meze i Rockna, to od pewnego czasu do grona ww. wytwórców dołączył dystrybuowany przez trójmiejski Premium Sound Audiobyte. Nie jest to jednak byt całkowicie niezależny i znikąd, lecz ściśle związany / siostrzany, acz bynajmniej nie bliźniaczy z Rockna Audio. W dodatku operujący na nieco niższym, aniżeli starsza siostra pułapie, więc zdecydowanie łatwiej dostępny dla szerszego grona konsumentów. W dodatku grona niekoniecznie dysponującego nieograniczoną przestrzenią na swoje hobby, czyli krótko mówiąc tym razem będziemy operować w rozmiarówce midi – segmencie, który udanie reprezentują m.in. Lumin, Sforzato, TEAC, czy do niedawna Auralic. Panie i panowie, oto Audiobyte SuperHUB & SuperVOX – rumuński duet w skład którego wchodzi transport plików oraz przetwornik cyfrowo-analogowy.

Jak widać, nieco przewrotnie, acz z w pełni świadomie, zamiast zwyczajowego – zgodnego umaszczenia obu urządzeń poprosiliśmy Premium Sound o dostarczenie dwukolorowego seta, dzięki czemu i poniekąd również dzięki designerskiej unifikacji za jednym zamachem możemy unaocznić dostępne wersje wykończenia. A są to dystyngowana czerń i „aluminiowe” satynowe srebro, które śmiało możemy uznać za równorzędnie atrakcyjne pod względem estetyki i prezentacji istnej pancerności wykonania korpusów, które nie są li tylko „skrętką” kilku aluminiowych profili, lecz masywnymi skorupami wyciętymi z bloków aluminium, co na tej półce cenowej nawet w przypadku wytworów zza Wielkiego Muru nie zdarza się zbyt często a warto przypomnieć, że rozmawiamy o pełnokrwistych Europejczykach. Z racji unifikacji fronty tytułowego duetu pozwolę sobie opisać za jednym zamachem, bowiem prezentują się one niemalże bliźniaczo a jedynym niuansem je od siebie odróżniającym jest okupujące lewą flankę wycięte na CNC oznaczenie modelu. Za to elementem wspólnym pozostaje centralnie umieszczony 3” dotykowy wyświetlacz IPS stanowiący jedyny interfejs komunikacyjny z otoczeniem dostarczający pełen pakiet informacji o parametrach zarówno sygnałów wejściowych, jak i wyjściowych . Żadnych innych manualnych regulatorów i przycisków nie ma, więc albo zdamy się na palcowanie ww. okienek, albo zaprzyjaźnimy się z firmową, dostępną zarówno na Androida, jak i iOSa aplikacją, a w przypadku SuperHUB-a niemalże koniecznością staje się związek z Roonem. Uwagę zwracają misternie wkomponowane w bryłę systemy chłodzenia zmieniające ściany boczne w radiatory. Większe, wynikające z pełnionej funkcji różnice widać dopiero na plecach. I tak, patrząc od lewej SuperHUB dysponuje trójbolcowym gniazdem zasilającym IEC, złoconym wyjściem koaksjalnym, portem HDMI obsługującym magistralę I²S, wejściami koaksjalnym, optycznym, AES/EBU, USB i Ethernet oraz wyjściem USB A. Z kolei wyliczankę na plecach SuperVOX-a rozpoczyna zintegrowane z komorą bezpiecznika gniazdo zasilające IEC, następnie mamy sekcję wejść obejmująca port USB B, koaksjalny oraz HDMI I²S, oraz wyjścia liniowe zarówno w postaci złoconych gniazd RCA, jak i XLR.
Jeśli zaś chodzi o samą funkcjonalność, to ww. transport w lokalnej sieci można ustawić zarówno jako endpoint Roona (rekomendowana opcja), jak i odbiornik AirPlay (stosowne hasło podane jest w instrukcji, więc warto przemóc iście atawistyczną niechęć do lektury tego typu periodyków i do niej zajrzeć), HQPlayer NAA, czy też klasyczny streamer UPnP/OpenHome. Instrukcja przyda się również do szybszego opanowania nawigacji po menu, oraz wyjaśnienia poszczególnych nastaw w tym fazy, upsamplingu, czy konwersji z PCM do DSD o konfiguracji poszczególnych we/wyjść nawet nie wspominając. W trzewiach króluje zielony laminat firmowej 10-warstwoowej płytki drukowanej będącej królestwem autorskiej platformy FPGA AMD ZYNQ 7000. Cieszy również widok solidnego, liniowego zasilania z klasycznym toroidem. Dedykowany ww. źródłu przetwornik również dopieszczono odseparowanym od zielonych PCB toroidem a jego sercem jest najbardziej wydajny układ FPGA, jaki dotychczas wykorzystał Audiobyte w swoich urządzeniach oparty na unikalnych rekonstrukcyjnych filtrach dolnoprzepustowych. Ponadto SuperVOX posiada w pełni zbalansowaną topologię, więc obecność XLR-ów nie jest li tylko modnym dodatkiem, co zalecanym wyjściem sygnału.

A jak tytułowy duet gra? Na podstawie kilku tygodni nasiadówek śmiem twierdzić, że niezależnie czy wespół/zespół, czy solo, zaskakująco spójnie i zgodnie pod względem charakteru a jednocześnie bez multiplikowania cech wrodzonych. Jak to wygląda zatem w nieco mniej lakonicznej wersji? W telegraficznym skrócie i szukając jakiegoś punktu zaczepienia oraz analogii śmiało można uznać, iż rumuński duet podąża drogą muzykalności i iście jedwabistej gładkości idąc niemalże pod rękę z japońskimi Sforzato, czyli o krok, bądź nawet dwa dalej od tego, do czego zdążył przyzwyczaić mnie Lumin. Jak łatwo się domyślić objawia się to całkowitym odejściem od stereotypu „cyfrowości” na rzecz wysycenia i krągłości prezentacji. Całe szczęście stojąca za stanowiącymi punkt zapalny dzisiejszego spotkania urządzeniami ekipa nie zapomniała również o kwestii rozdzielczości, więc w obu przypadkach można określić ów aspekt mianem obecnego, acz nienachalnego. Audiobyte’om nie chodzi bowiem o niemalże pornograficzne epatowanie krawędziami, detalami, czy fakturą dźwięków a ich koherencję i wzajemne harmoniczne współistnienie. Narracja prowadzona jest z szerokiego ujęcia całości i w zależności od potrzeb odbiorcy właśnie w takich szerokich kadrach pozostaje, bądź dopiero po zgłoszeniu stosownej potrzeby daje wstęp do dalszych planów, wgryzania się w tkanką aparatu wykonawczego. Mamy zatem szeroką, acz nieporażającą wymiarem głębokości scenę. Co ciekawe porównując interfejsy przesyłu można zauważyć, iż po I²S sygnał jest może nie „czystszy”, gdyż oznaczałoby to, że po USB jest w jakiś sposób zanieczyszczony, a daleki byłbym od takich wniosków, co po prostu bardziej namacalny, żywszy i naturalnie organiczny. Słowem bliższy brzmieniu „na żywo” i to przy standardowo dostarczonym przewodzie HDMI, którego raczej nie wyceniono na poziomie mojego dyżurnego ZenSati Zorro USB. Oczywiście spore znaczenie będzie miała sygnatura reszty komponentów w systemie i indywidualne preferencje użytkowników. Doskonale słychać to na referencyjnych, wykorzystujących nieprzetworzone wokale i naturalne instrumentarium nagraniach, w stylu „Tomba Sonora” Stemmeklang i Kristin Bolstad, „TARTINI Secondo Natura” tria Tormod Dalen, Hans Knut Sveen, Sigurd Imsen, czy też „Kristin Lavransdatter” Arilda Andersena, gdzie mając świadomość jak brzmią wykonawcy i ich „pomoce dydaktyczne” jesteśmy wyczuleni na wszelkie odejścia od znanego wzorca. I po I²S efekt uczestnictwa w danej sesji był zdecydowanie bardziej realistyczny. Z kolei po USB niemalże zawsze odczucie jedynie reprodukcji było stałą składową prezentacji.
Z kolei na bardziej zagmatwanym, cięższym i brutalniejszym wsadzie materiałowym w stylu „Krushers Of The World” Kreatora estetyka jaką reprezentuje duet Audiobyte’a sprawia, że szaleńcze galopady perkusji i wwiercające się w synapsy gitarowe riffy nabierają dodatkowej potęgi majestatyczności. Nie tylko wściekle kąsają, lecz również wciskają w fotel wolumenem i energią. SuperHUB & SuperVOX nieco obniżają strój i tonizują ofensywność góry przez co początkowo całość może wydawać się, nazbyt gładka i asekuracyjna, nieco odarta ze spodziewanego szaleństwa i wściekłości, jednak już po chwili okazuje się, że owe, czysto umowne, ubytki rekompensuje nie tylko mniejsze znużenie ciągłymi atakami, lecz przede wszystkim możliwość słuchania z większą przyjemnością i zarazem zaangażowanie. Chcąc bowiem zejść nieco głębiej aniżeli zwyczajowe unoszenie na powierzchni oceanu thrashowej kakofonii trzeba samemu wykonać część pracy i taką wolę zgłosić a następnie przebić się przez pierwszą warstwę spinającą dalsze plany w jedną całość.

Jak mam nadzieję z powyższych wynurzeń jasno wynika za sprawą transportu SuperHUB i przetwornika cyfrowo-analogowego SuperVOX rumuński Audiobyte celuje w konkretna grupę odbiorców o jasno sprecyzowanych oczekiwaniach. Jeśli zatem zaliczacie się Państwo do tych, którzy przedkładają koherencję ponad dzielenie włosa na czworo i przyjemność delektowania się wyrafinowaną muzyką aniżeli jej chłodną i beznamiętna analizę, to gorąca zachęcam do odsłuchu. Audiobyte’y wydają się również ciekawą propozycja dla wszystkich tych, którzy egzystując do tej pory w analogu niejako z automatu uznają domenę cyfrowa a pliki w szczególności jako ułomne pod względem wyrazistości i soczystości reprodukowanych struktur, czy też namacalności przekazu. Wystarczy bowiem zaserwować sobie z pomocą tytułowego duetu kilka ulubionych utworów, by doświadczyć może nie tyle absolutu, bo to nie ten poziom i nie te ceny, że da się zagrać pliki w sposób niezwykle płynny i gładki a jednocześnie stroniący od nudy i monotonii.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable + Omicron Magic Dream Classic; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Powiem szczerze, gdy w toku rozmów z dystrybutorem o ewentualnych testach padła propozycja przyjrzenia się tytułowemu zestawowi źródła plikowego z dedykowanym przedwzmacniaczem liniowym spod znaku Audiobyte, w pierwszej chwili pomyślałem, że rozpoczynamy przygodę z czymś dotychczas całkowicie mi nieznanym. Tymczasem okazało się to nie do końca prawdą. Owszem, z tym konkretnym podmiotem będzie to nasz pierwszy testowy mecz, jednak efekt pracy stojących za nim ludzi mieliśmy okazję już usłyszeć. Chodzi o starszą siostrę dzisiejszego bohatera, czyli także pochodzącą z Rumunii, oferującą bardzo muzykalne konstrukcje markę Rockna Audio. Po takim obrocie sprawy drugą myślą jaka po zakończeniu rozmów przyszła mi do głowy, było zaciekawienie, czy stojący o oczko niżej w hierarchii ważności w stosunku do Rockny, będący na dzisiejszym tapecie także rumuński brand pójdzie podobną drogą. A jeśli tak, to na ile inną w szczegółach. Macie podobne przemyślenia? Jeśli tak i chcecie dowiedzieć się, co w kwestii brzmienia zaproponował dystrybuowany przez gdański Premium Sound zestaw Audiobyte SuperHUB i SuperVOX, zapraszam do lektury poniższego tekstu.