Monthly Archives: wrzesień 2026


  1. Soundrebels.com
  2. >

Link do zapowiedzi: Acoustic Dream Ad 2

Opinia 1

O fakcie, iż tak zasadność, jak i złożoność, stopień zaawansowania optymalnej filtracji, kondycjonowania, bądź wręcz całkowitej regeneracji są zależne od bezliku zmiennych wspominaliśmy wielokrotnie. Nie da się bowiem wszystkim zaproponować jednego, złotego środka, skoro każdy z potencjalnych odbiorców posiada nie tylko własny gust, to jeszcze zazwyczaj niepowtarzalny system, który w dodatku pracuje w równie unikalnych warunkach „środowiskowych”. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko zdać się na własne zmysły a następnie metodą prób i błędów mozolnie weryfikować urządzenie po urządzeniu, by finalnie trafić na takie, które spełni nasze oczekiwania. Dlatego też, gdy tylko nadarza się ku temu okazja również i my staramy się nausznie weryfikować pojawiające się na rynku rozwiązania dzieląc się obserwacjami z ich wpływu na nasze systemy. Oczywiście doskonale zdajemy sobie sprawę z ewidentnej subiektywności zbieranych w trakcie odsłuchów wniosków, lecz jeśli ktoś, chociażby dzięki lekturze naszych wcześniejszych wynurzeń, zdążył sobie wyrobić zdanie jak nasze zestawy grają, to i wpływ nowej składowej powinien skorelować z własnymi oczekiwaniami. Niemniej jednak, chociażby z racji nieustannie wzrastającego zaśmiecenia docierającego na naszych domostw „prądu” warto przyzwyczajać do myśli, że audiofilsko zorientowani melomani i miłośnicy dźwięków wysokiej jakości po wiadome akcesoria uzdatniające owe medium sięgną raczej wcześniej aniżeli później, więc lepiej zawczasu zrobić sobie stosowny podkład i mieć chociażby jako – takie rozeznanie w temacie. Dlatego też, gdy tylko na horyzoncie pojawił się kolejny model sygnowanego przez pomorski Acoustic Dream filtra zasilającego czym prędzej zgłosiliśmy gotowość jego przygarnięcia i przesłuchania. Skoro zatem czytają Państwo te słowa, to znak, że stojący za ww. markę Arnold Piątek stosowny egzemplarz demonstracyjny wykonał i do nas przesłał. Panie i Panowie oto Acoustic Dream Ad 2 w pełnej krasie.

Już na pierwszy rzut oka widać, że aktualny design linii Ad został na tyle zunifikowany, iż na dobrą sprawę, gdyby patrzeć jedynie na odmienne „malowanie” śmiało można byłoby uznać, że mamy do czynienia z inną opcją kolorystyczną goszczącego u nas w maju Ad 1. Dopiero bardziej skrupulatna analiza szczegółowych, dostępnych na stronie producenta parametrów wskazuje na drobne, acz jak najbardziej mierzalne różnice. Otóż, pomijając czerwone dodatki Ad 2 może pochwalić się o 4cm wyższym i 3kg cięższym korpusem, co wynika m.in. z pojawienia się dodatkowego płata, w wersji testowej czerwonego aluminium pomiędzy górna płytą z gniazdami wyjściowymi a mieszczącym wewnętrzne komponenty oraz wyświetlacz body. A właśnie również w samych ośmiu gniazdach co nieco się pozmieniało, bowiem o ile w Ad 1 mieliśmy same złocone Furutechy Fi-E 30 o tyle w testowej sztuce złocone były tylko dwa a pozostałe sześć już zastąpiono rodowanym rodzeństwem. To oczywiście kosmetyka, bowiem w momencie składania zamówienia można dowolnie sobie liczbę jednych i drugich zdefiniować. Podobnej customizacji można poddać zamontowany na froncie standardowo niebieski wyświetlacz SparkFun sterowany procesorem PIC16F18056 firmy Microchip Technology. Z jego pomocą zostaniemy poinformowani o producencie (powitalny napis również można zmienić na indywidualne zamówienie), aktualnej godzinie, napięciu w sieci energetycznej, poprawności podłączenia fazy i modelu urządzenia. Poszczególne pozycje menu oraz intensywność iluminacji ustawiamy dwoma niewielkimi microswitchami.
Podobnie jest z trzewiami, bowiem po kilku minutach porównywania lewej z prawą, czyli obu datasheet-ów rodzimych filtrów uznałem, że dość tej zabawy w „znajdź X różnic na przedstawionych obrazkach” i uznałem, że ze sporą doza prawdopodobieństwa można uznać je za bliźniaczo do siebie podobne, a jeśli coś, gdzieś zostało zmienione, to jest to słodka tajemnica producenta. Generalnie Ad 2 oferuje dwustopniową ochronę przeciwprzepięciową w zakresie 40,0 – 2,5kA, wewnętrzne okablowanie charakteryzuje się zróżnicowanymi przekrojami (1,0 – 6,0m²) a komponenty filtrujące, w tym trzy filtry ferrytowe oraz bank ośmiu kondensatorów Mundorf MLytic AG Power Cap o łącznej pojemności 54 400 µF zamontowano na płytce drukowanej (2 x 210 x 100 mm) ze ścieżkami o grubości 140 µm.

Czyżbyśmy zatem dopłacali „drobne” 1k€ jedynie za żywszą kolorystykę, 4 cm wyższy i 3 kg cięższy korpus? Bynajmniej, bowiem nie wiedzieć czemu, choć technikalia dot. trzewi obu modeli wydają się tożsame, Ad 2 charakteryzuje zauważalnie inny wpływ na brzmienie zasilanej przez niego elektroniki. O ile bowiem jego poprzednik w wartościach bezwzględnych „polerował” najwyższe składowe nadając im szlachetnej satynowości, o tyle w przypadku naszego dzisiejszego bohatera mamy do czynienia z wyraźnym przyrostem ekspresji a zarazem dyskretnym utwardzeniem góry. Nie oznacza to jednak pojawienia się ostrości tam, gdzie do tej pory jej nie było a jedynie wyraźniejsze obrazowanie brył – lepsze odwzorowanie ich struktury i krawędzi. Szukając analogii można byłoby uznać, iż Ad 1-ka nieśmiało zerkała w stronę miękkiego światła zachodzącego słońca a z kolei Ad 2-ce zdecydowanie bliżej do bezpośredniej informacyjności stołu bezcieniowego, gdzie plastyka krągłości pojawia się nie z powodu obecności filtra w torze a jedynie w przypadku jej występowania w materiale źródłowym a więc samo akcesorium takowej do przekazu nie dodaje. Proszę mnie jednak dobrze zrozumieć – tu chodzi o transparentność i obiektywność a nie analityczność, czy wręcz wyostrzenie, więc nawet blisko trzy kwadranse z „All Born Screaming” St.Vincent nie są jakimkolwiek wyzwaniem, choć ani większość elektronicznych pasaży, ani spontaniczne gościnne bębnienie Dave’a Grohla na „Broken Man” i „Flea”, o samym wokalu Annie Clark nawet nie wspominając zawarte na ww. wydawnictwie do najłagodniejszych i kojących nie należą. Dostajemy natomiast potężny zastrzyk pierwotnej energii, która swej intensywności i kaloryczności nie traci ani na średnicy, ani tym bardziej w dole pasma, lecz wzorem Kecesa BP-5000 konsekwentnie „ciągnie” cały przekaz niczym 6,2 litrowy V8 HEMI zjawiskowego Dodge’a Challengera SRT Demon 170. Jest to o tyle ciekawe, że przynajmniej do tej pory przyrost dynamiki i energetyczności zarezerwowany był dla układów aktywnych – bazujących na potężnych trafach, a jak wiadomo takowych a Ad 2 brak. Wystarczy jednak sięgnąć chociażby po industrialny „Reset” Turmion Kätilöt, by na własnych trzewiach poczuć nie tylko brak jakiejkolwiek limitacji dynamiki, co wspomniany przed chwilą zdolny umarlaka postawić na nogi zastrzyk energetyczności. I to bez subwooferowo-boomoxowej maniery, lecz w formie pełnopasmowego uturbienia – mocnym, świetnie zróżnicowanym i wściekle kopiącym dołem. Z premedytacją napisałem pełnopasmowego a nie liniowego, gdyż delikatna „górka” na przełomie średnicy i wyższego basu jednak się pojawia, choć trudno mieć o nią jakiekolwiek pretensję, skoro jej obecność jedynie zwiększa atrakcyjność i żywiołowość przekazu.
Osobną kwestią jest wierność w odwzorowywaniu walorów naturalnego instrumentarium, oraz przestrzeni, czyli powietrza i kubatur otaczających aparat wykonawczy. I tak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż z oboma zagadnieniami nasz dzisiejszy bohater radzi sobie śpiewające. Choć o ile na nagranym w 50-metrowej sali Propeller Studios w Oslo „Funeral Dance” Helge Lien Trio tak aura otaczająca muzyków, jak i obecność sufitu na wysokości 4m były w pełni realistyczne i z łatwością definiowalne, to już „sakralny pogłos” sztokholmskiego Spånga kyrka na „Antiphone Blues” Arne Domnérusa, bądź oddanie zawieszonego na blisko 28 metrach sklepienia Katedry Łaski Bożej w San Francisco z „In My Solitude: Live at Grace Cathedral” Branforda Marsalisa wypadało nieco mniej nie tyle przekonująco, co na nie aż tak molekularnym poziomie realizmu aniżeli miało to miejsce po aplikacji Gryphon Audio PowerZone 3.10. Wystarczy jednak spojrzeć na „drobną”, bo blisko trzykrotną, różnicę w cenie obu urządzeń, by bardzo szybko uznać, że nie ma co dzielić włosa na czworo i o co kopii kruszyć a już sam fakt porównania z Duńczykiem jest bezsprzeczną nobilitacją rodzimej produkcji.

Powiem szczerze, że na podstawie ewolucji jaką ostatnimi laty przeszły akcesoria uzdatniające prąd dla systemów audio, w tym te sygnowane przez Arnolda, pozwala mi stwierdzić, że jeśli miałbym wskazać obszar Hi-Fi / High-endu, gdzie progres jest największy to byłoby to właśnie zasilanie. O ile bowiem dawniej aplikacja w tor audio lwiej części listew/filtrów/kondycjonerów oznaczała bolesny kompromis, w którym poprawa jednych aspektów szła w parze z regresem innych, tak obecnie plusy wyraźnie dominują nad minusami. A w przypadku Acoustic Dream Ad 2 z powodzeniem można stwierdzić, iż trudno tu mówić o jakimkolwiek kompromisie, czy też nawet śladowych stratach, czy to w domenie dynamiki, czy też rozdzielczości, gdyż owe aspekty ulegają dzięki obecności Ad 2 ewidentnej poprawie. Jeśli zatem rozglądacie się Państwo nad możliwie bezstratnym uzdatniaczem prądu, którym karmicie wasze wyszukane systemy, to Acoustic Dream Ad 2 wydaje się oczywistym a dla znacznej części konsumentów również ostatecznym wyborem.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Vitus Audio SCD-025 Mk.II + 2 x bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Blue
– Odtwarzacz plików: Lumïn U2 Mini + Farad Super3 + Farad DC Level 2 copper cable; I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Gramofon: Denon DP-3000NE + Denon DL-103R + docisk Omicron Decoupler Clamp
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Wzmacniacz zintegrowany: Vitus Audio RI-101 MkII + bezpiecznik Quantum Science Audio (QSA) Violet
– Kolumny: AudioSolutions Figaro L2 + Solid Tech Feet of Balance + zwory ZenSati Angel
– IC RCA: Furutech FA-13S; phono NEO d+ RCA Class B Stereo + Ground (1m)
– IC XLR: VLAD Audio Epitome XLR; Furutech DAS-4.1; WK Audio TheRed XLR
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Vermöuth Audio Reference USB; ZenSati Zorro
– Kable głośnikowe: WK Audio TheRed Speakers mkII + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Esprit Audio Alpha; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Furutech Evolution II Power; 3 x WK Audio TheRed Power
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Switch: QSA Red + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Farad Super6 + Farad DC Level 2 copper cable
– Przewody Ethernet: In-akustik CAT6 Premium II; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF; Next Level Tech NxLT Lan Flame; TIGLON TPL-3000L-WT (White Tiger)
– Akcesoria: Omicron X1 Top Harmonix Stabilizer
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VMT

Opinia 2

Zapewne sprawa wygląda zgoła inaczej, gdyż każdy producent w swojej ofercie chce mieć kilka nieco inaczej działających konstrukcji, ale gdy patrzę na będącą tematem tego spotkania polską markę, zauważam ciekawy trend. O kogo i o co chodzi? Odpowiadając na pierwsze pytanie oczywiście mam na myśli zajmujący się zasilaniem systemów audio nadmorski brand Acoustic Dream. Zaś drugie odnosi się do zauważonej przeze mnie, jak wspominałem, zapewne będącej całkowitym przypadkiem tendencji poprawiania transparentności brzmienia korzystających z tych konstrukcji zestawów. I co najciekawsze, mimo konsekwentnego stosowania układów filtrujących energię elektryczną z tak zwanych „śmieci”, które zazwyczaj powodują utratę wyrazistości przekazu – piję w tym momencie do wykorzystania wszelkiej maści filtrów. O czym konkretnie mowa będzie dzisiaj? Otóż po ciekawie – acz ze wspomnianymi symptomami – wypadającej listwie Ad1, stacjonujący w Marchwinowie koło Ustki producent własnym sumptem dostarczył do nas pokazujący opisany przed momentem trend serwowania zastrzyku świeżości prezentacji systemom zasilanym jego terminalem prądowym model oznaczony symbolem Acoustic Dream Ad2.

Jak to u tytułowego podmiotu jest standardem, pomysłodawca rzeczonej listwy w pierwszej fazie jej projektowania stawia na walkę z wibracjami. Konsekwencją tego jest oczywiście zaproponowanie klientowi nie tylko solidnych rozmiarów, ale ze względu na wykorzystanie wielkich aluminiowych bloków ciężką i zarazem ciekawie prezentującą się bryłę. Bryłę w postaci podłużnego, wysokiego prostopadłościanu z łamiącymi wizualną monotonię konstrukcji podfrezowaniami, finalnie posadowionego na czterech niewysokich okrągłych stopach. Drugim standardem AD jest oczywiście przywoływane przeze mnie czyszczenie energii elektrycznej filtrami wykonanymi według własnego projektu. Naturalnie dla jednego będącymi ratunkiem, dla innego pewnego rodzaju akceptowalnym wyborem ostatecznego brzmienia systemu, ale zawsze implementowanymi. Idąc dalej tropem wyposażenia rzeczonej listwy obrazujące sesje testową zdjęcia dobitnie pokazują, iż boss marki za pomocą zaaplikowanego na awersie wskaźnika nie zapomniał także o umożliwieniu użytkownikowi śledzenia poziomu dostarczanej do systemu energii. Oczywiście aby opisywane akcesorium prądowe mogło działać, z drugiej strony, czyli na plecach listwy znajdziemy niezbędne gniazdo zasilania IEC oraz włącznik inicjujący pracę. Na koniec dodam, iż ciekawostką tego modelu jest zastosowanie na blacie „roboczym” dwóch rodzajów gniazd sieciowych. Dwa od frontu są złocone, a pozostałe 6 rodowane. Jaki to ma sens, bawiącym się osobnikom a zaawansowane audio chyba nie muszę wyjaśniać. Dla mnie takie postawienie sprawy jest bardzo fajną propozycją delikatnego strojenia systemu już na poziomie zasilania, co nie ma się co oszukiwać, jest bardzo ważne, bowiem mamy wybór pomiędzy mocną transparentnością przekazu, a jego lekkim ociepleniem. Przyznacie, że to ciekawy ruch?

Co wniosła aplikacja tytułowego terminala w skonfigurowany testowo tor, a tak po prawdzie zasilenie z niego dzielonego przedwzmacniacza liniowego Gryphon Helios? Zanim zdradzę tę kwestię, zaznaczę, iż Ad2 zastąpił tuż przed nią oceniany filtr Sine, który nieco podniósł tonację słuchanej muzyki. To był ciekawy sposób na obcowanie z ulubionym materiałem, gdyż dzięki ożywieniu wyższej, ale konsekwentnie plastycznej średnicy przekaz zyskał na żywiołowości i szybkości. Co zatem zdarzyło się po roszadzie na polską myśl techniczną? Jak wspominałem we wstępniaku, natychmiast pojawiły się całkowicie inne priorytety. Po pierwsze muza nabrała wagi w rozumieniu ilości niskiej energii. Zaś po drugie źródła pozorne zyskały świetny kontur, a to przełożyło się na czystość i transparentność kreowania słuchanego materiału. Osobiście odebrałem to jako pojawienie się jakby większego spokoju w jego projekcji opartego na dobrej masie i wyrazistości rysowania wirtualnej sceny z dodatkowym zdjęciem z niej „woalki”. Dla mnie w dobrym znaczeniu tego zwrotu była to lekko szokująca zmiana, gdyż wcześniejsze kontakty z konstrukcjami znad Bałtyku zawsze serwowały dla wielu oczekiwaną, jednak dla mnie nie do końca wpisującą się w osobiste oczekiwania nutę plastyki powodującą efekt utraty przejrzystości w zabudowywaniu muzyką międzykolumnowej przestrzeni. A niewpisująca się dlatego, że mój zestaw sam z siebie gra soczyście i bez jakichkolwiek oznak nadmiernej ekspresji, dlatego nawet szczypta upłynniania muzyki wespół z utratą ostrości przestrzeni jest dla mnie lekkim problemem. W tym przypadku tego nie było, co automatycznie spowodowało zajęcie wygodnego miejsca w fotelu i popartą wielką przyjemnością eksplorację posiadanej płytoteki. I to bez rozpatrywania rodzaju twórczości, gdyż działania listwy nie tylko, że w żaden sposób nie szkodziły zjawiskowości prezentacji którejkolwiek z nich, ale przy okazji znakomicie podkręcały serwowaną przez system dobrze rozumianą nieprzewidywalność. Naturalnie diametralnie inną od testu z listwą Sine, gdyż stawiającą na mocne uderzenie soczystą, do tego zwartą i dobrze określoną w domenie krawędzi energią, którego wyczynowość rysunku dodatkowo podkręcała czystość tła pomiędzy poszczególnymi dźwiękami. Dlatego tak samo dobrze słuchało się płyt o tematyce sakralnej, jak i rockowej o jazzowej nawet nie wspominając, gdyż wszechobecna swoboda oraz czystość prezentacji były idealnym sposobem na znakomite granie. Gdy zachodziła taka potrzeba zespół rockmenów bez problemu potrafił uderzyć mnie szaleństwem zawartym w mocnych gitarowych popisach wspartych charyzmatyczną wokalizą. Innym razem system znakomicie oddawał nie tylko emocje zawarte w chóralnych zapisach sakralnych, ale także rozmiary kubatur ich goszczących. A jeszcze innym bez problemu zawieszał w nieskończoność pojedynczą, kolorową i do tego rozwibrowaną, powołaną choćby przez fortepian nutę z pełnym spektrum informacji od jej powstaniu, przez wybrzmiewanie, po stopniowe zanikanie. Nie wiem, jak twórca tytułowej listwy to zrobił, ale zrobił, za co w moim odczuciu należą się wielkie brawa. A tym bardziej zasłużone, że przy konsekwentnym stosowaniu sekcji filtrującej dostarczanej do urządzeń energii elektrycznej. No no, oby tak dalej.

Komu poleciłbym tytułową listwę? Jak po lekturze powyższego tekstu można się domyślić, że naturalnie wszystkim. Jednak w pierwszym odruchu z zaznaczeniem, że jeśli Wasz zestaw oscyluje na granicy nadinterpretacji prezentacji muzyki, jest obawa, że może lepiej zdecydować się na model oczko niższy, bo będzie płynniej i przez to bezpieczniej. Ale spokojnie, po krótkim namyśle mimo wszystko próbną zabawę z tytułową AD2 tak naprawdę zalecam w każdym przypadku. To mimo unikania upiększania świata muzyki naprawdę znakomita oferta soniczna i tylko od Waszych, czasem niezrozumiałych w wartościach bezwzględnych przyzwyczajeń zależeć będzie, czy kolokwialnie mówiąc coś między wami pyknie. Ale bez obaw, jeśli nawet nie, czas spędzony przy muzyce będzie pełen ciekawych doświadczeń.

Jacek Pazio

System wykorzystywany w teście:
– odtwarzacz CD: Gryphon Ethos
– streamer: Lumin U2 Mini + switch QSA Red-Silver
– przedwzmacniacz liniowy: Gryphon Audio Commander
– końcówka mocy: Gryphon Audio APEX Stereo
– kolumny: Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition
– kable głośnikowe: Furutech Nanoflux-NCF Speaker Cable
– IC RCA: Hijiri Million „Kiwami”, Vermouth Audio Reference
– XLR: Hijiri Milion „Kiwami”, Furutech DAS-4.1, Furutech Project V1
– IC cyfrowy: Furutech Project V1 D XLR
– kabel LAN: NxLT LAN FLAME, Dyrholm Audio Nexus
– kabel USB: ZenSati Silenzio, Dyrholm Audio Nexus
– kable zasilające: Hijiri Takumi Maestro, Furutech Project-V1, Furutech DPS-4.1 + FI-E50 NCF(R)/ FI-50(R), Furutech Evolution II, Hijiri Nagomi, Vermouth Audio Reference Power Cord, Acrolink 8N-PC8100 Performante, ZenSati Angel
Stolik: BASE AUDIO 2
Akcesoria:
– bezpieczniki: Quantum Science Audio Red, QSA Silver, Synergistic Research Orange
– platforma antywibracyjna: Solid Tech
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– listwa sieciowa: Power Base High End, Furutech NCF Power Vault-E
– panele akustyczne: Artnovion
Tor analogowy:
– gramofon: SME 60
– wkładka: My Sonic Lab Signature Diamond
– przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio The Big Phono
– docisk płyty: Omicron Luxury Clamp
– przyrząd do centrowania płyty: DS Audio ES-001
– magnetofon szpulowy: Studer A80

Producent: Acoustic Dream MARSYL
Cena: 5 200 € Netto

Dane techniczne
Gniazda wyjściowe: 8 szt. Furutech Fi-E 30 w wersji Rh ncf i Au
Gniazdo wejściowe: IEC Furutech FI-03R/G z zabezpieczeniem nadprądowym /L i N/.
Prąd max: 10A/50oC
Filtr ferrytowy: 3 x WE-MLS EMI 25MHz – 208 Ω, 100MHz – 248 Ω
Ochrona przepięciowa: dwustopniowa 2,5 – 40,0 kA
Zabezpieczenie aparatowe: do 10 A VC
FSS: 54 400,00 µF
Przewodniki: Cu, Au, Rh, Ag, przekroje poprzeczne 1,0 – 6,0m²
Korpus: aluminium PA 13 oraz stal szlachetna Aisi 316 pokryte polimerem ceramicznym – Cerakote
Wymiary (D x S x W): 300 x 230 x 166 mm
Waga: 14 kg

  1. Soundrebels.com
  2. >

artykuł w przygotowaniu / work in progress

Tym razem podróżując palcem po cyfrowej mapie Niemiec zawitaliśmy w Monachium, a tak po prawdzie, trzymając się faktów to Monachium przyjechało do nas pod postacią streamera Silent Angel Munich MU.

Cdn. …

  1. Soundrebels.com
  2. >

BINGHAMTON, NY – 26 sierpnia 2026 r. – McIntosh, wiodąca amerykańska marka luksusowego sprzętu audio, ogłosiła wprowadzenie przedwzmacniacza strumieniowego CS7500, zaprojektowanego z myślą o współczesnych miłośnikach muzyki, którzy cenią zarówno wysoką jakość dźwięku, jak i łatwy dostęp do nieustannie poszerzającego się świata muzyki. Łącząc w jednym urządzeniu funkcje dedykowanego przedwzmacniacza i sieciowego odtwarzacza strumieniowego, model CS7500 integruje źródła analogowe, komponenty cyfrowe i serwisy strumieniowe w sercu nowoczesnego dwukanałowego systemu audio.

Model CS7500 został zaprojektowany z myślą o różnorodnych sposobach słuchania muzyki we współczesnym świecie, niezależnie czy odkrywamy na nowo ulubioną płytę, czy odtwarzamy strumieniowo świeżo wydany utwór. Oferuje wiele możliwości, łącząc w jednym spójnym systemie komponenty analogowe i cyfrowe, serwisy strumieniowe oraz wiele sposobów, w jakie użytkownicy czerpią radość z muzyki. Zapewniają przy tym swobodę wyboru wzmacniacza mocy, który najlepiej pasuje do ich systemu zarówno dziś, jak i w przyszłości.

POŁĄCZONY ZE WSZYSTKIM, CO CIĘ PORUSZA
Streaming zmienił nie tylko sposób, w jaki ludzie słuchają muzyki, ale także sposób, w jaki ją odkrywają.
Wbudowana obsługa Qobuz Connect, Spotify® Connect (w tym Spotify Lossless) oraz TIDAL® Connect (w tym TIDAL Max) umożliwia strumieniowe przesyłanie muzyki bezpośrednio z każdej z tych usług do CS7500, zapewniając słuchaczom dostęp za pośrednictwem znanych im aplikacji, z których już korzystają, przy zachowaniu najwyższej dostępnej jakości dźwięku.

Dodatkowo obsługa Apple® AirPlay®, Bluetooth® i Google Cast™ pozwala na przeniesienie muzyki przechowywanej na urządzeniach osobistych do tego samego systemu. Aby zapewnić wysokiej jakości bezprzewodowe odtwarzanie, Bluetooth obsługuje formaty AAC, Qualcomm® aptX™ HD oraz Qualcomm aptX Adaptive. Model CS7500 posiada certyfikaty Roon Ready i Roon Tested, co zapewnia płynną integrację z platformą muzyczną Roon.

STWORZONY, ABY POŁĄCZYĆ WSZYSTKO W JEDNO
Chociaż strumieniowanie odgrywa kluczową rolę w modelu CS7500, stanowi jedynie część dostępnych wrażeń słuchowych. Sześć wejść analogowych, w tym dwa zbalansowane, trzy niezbalansowane oraz dedykowane wejście phono do gramofonów, pozwala na korzystanie z płyt winylowych i innych źródeł analogowych równolegle z siedmioma cyfrowymi wejściami audio. Port USB obsługuje natywny format DSD512 oraz DXD do 384 kHz, natomiast wejścia koncentryczne i optyczne umożliwiają odtwarzanie sygnału o rozdzielczości do 24 bitów/192 kHz.

Sercem jego cyfrowych możliwości jest 8-kanałowy, 32-bitowy przetwornik cyfrowo-analogowy (DAC) typu Quad Balanced, zaprojektowany tak, aby zapewnić szeroki zakres dynamiki przy wyjątkowo niskim poziomie zniekształceń, zachowując czystość i szczegółowość dźwięku ze wszystkich źródeł cyfrowych.

Model CS7500 rozszerza również wrażenia słuchowe poza muzykę. Wejście HDMI (ARC) umożliwia bezpośrednie podłączenie do kompatybilnych telewizorów, zapewniając wysokiej jakości dźwięk dwukanałowy podczas oglądania filmów, programów telewizyjnych, koncertów i innych form rozrywki ekranowej. Popularne formaty wielokanałowe Dolby® i DTS® są konwertowane na dźwięk dwukanałowy w celu odtwarzania przez system.

Elastyczne opcje wyjściowe obejmują dwie pary zbalansowanych i niezbalansowanych wyjść o zmiennej impedancji, a także stałe wyjście niezbalansowane do podłączenia do różnych konfiguracji wzmacniaczy mocy. Drugi zestaw wyjść zbalansowanych i niezbalansowanych można również przeznaczyć na pojedynczy subwoofer lub parę subwooferów stereo w celu uzyskania lepszego odtwarzania niskich częstotliwości.

WIZUALNY SYMBOL WYDAJNOŚCI
Model CS7500 łączy w swojej konstrukcji elementy klasycznego i współczesnego stylu. Charakterystyczny dla McIntosha czarny szklany panel z przodu, podświetlane logo, precyzyjnie działające pokrętła oraz kultowe niebieskie wskaźniki uzupełniają podwyższona obudowa i specjalnie obrobione, szczotkowane zaślepki.

Dolna część obudowy, wykonana z polerowanej na lustro stali nierdzewnej, zestawiona jest z górną częścią z czarnej tytanowej stali nierdzewnej o szczotkowanej powierzchni z efektem „hairline”, co dodaje głębi i kontrastu, zachowując jednocześnie charakterystyczny dla marki McIntosh styl.

Przedwzmacniacz strumieniowy McIntosh CS7500 będzie dostępny u autoryzowanych dealerów McIntosh.